8. kadencja, 23. posiedzenie, 2. dzień (20-07-2016)
15. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, ustawy o pomocy społecznej oraz ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw (druki nr 679 i 739).
Poseł Leszek Dobrzyński:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Słuchając wystąpień przedstawicieli opozycji, miałem takie wrażenie, że albo uczestniczyliśmy w troszeczkę innych pracach, w innej komisji, albo bytność tutaj, na tej sali, zmienia jakby trochę punkt widzenia. Proszę też o trochę logiki. Z jednej strony państwo żeście zaświadczali, że zostały wprowadzone zmiany, że zostały wprowadzone poprawki itd., że został wysłuchany właśnie m.in. głos opozycji, a także głos organizacji samorządowych, organizacji społecznych, takich jak chociażby koalicja na rzecz rodzicielstwa zastępczego, a z drugiej strony to ciągłe narzekanie, że ten tryb, że jakieś niesamowite dopychanie kolanem, z drugiej strony sami państwo zaświadczacie, że dużo poprawek. Każdy, kto w pracach tej komisji uczestniczył, mógł chyba zaświadczyć, biorę tutaj chociażby moje koleżanki na świadków, że rzeczywiście, daj Boże, żeby głos opozycji zawsze był tak wysłuchiwany. Ale może to jest też dla nas nauczka, że rzeczywiście być może czasami nie warto tego robić, nie warto się wsłuchiwać, bo i tak się nam oberwie, i tak się nam oberwie - za dopychanie kolanem, za nagły tryb. Było tutaj już powiedziane, skąd ta szybkość, skąd ta troska, żeby te zmiany już od września mogły być spokojnie przez samorządy wprowadzane.
Ale też muszę powiedzieć, że inne głosy były zadziwiające. Wysłuchiwałem tutaj tego monologu o tym, że Prawo i Sprawiedliwość w jakiś specjalny sposób chce oddzielać dzieci od osób starszych i że to jest jakieś superkarygodne. Ja powiem pani tak: czym innym jest naturalna sprawa, rodzina, babcia, dziadek, wzajemne kontakty, obserwowany czas przemijania, czym innym jest chyba jednak... I też w komisji doszliśmy do wspólnego porozumienia, ja to pamiętam dokładnie, że wszyscy się na końcu zgodzili, że czym innym jest umieszczenie dzieci w ośrodku, w domu dziecka, obojętnie jak go nazwiemy, tuż przy czy też nawet na terenie domu pomocy społecznej. Jest pewna różnica. Szafowanie właśnie takim gazetowym, że tak powiem... Czemu mówię: gazetowym? Bo miesiąc temu ukazał się nawet na ten temat artykuł w pewnej gazecie, której tytułu nie będę wymieniał, w którym tym samym szlakiem była prowadzona myśl, że oto Prawo i Sprawiedliwość w jakiś perfidny sposób chce piętnować osoby starsze, oddzielać od dzieci. Powiem pani tak: jako osoba, powiedzmy, młoda, ale już w miarę dojrzała, dwudziestoletnia, rok mieszkałem i pracowałem, bo odpracowywałem tam służbę wojskową, na terenie domu pomocy społecznej. Stricte na terenie, dosłownie mieszkając pokój w pokój z pensjonariuszami. Dla mnie jako młodego człowieka, aczkolwiek już w miarę dojrzałego, było to bardzo ważne doświadczenie życiowe. Ale mimo wszystko obawiałbym się i nie chciałbym np. swojej rodziny umieszczać, że tak powiem, na stałe w takim klimacie, obojętnie jak go będziemy oceniać. Jest tutaj ta różnica, tak? Za chwilę możemy mieć do czynienia z innymi przykładami, gdzie można, a gdzie nie można umieszczać rodziny, mówiąc krótko.
Szanowni Państwo! Było o procedowaniu, było o łączeniu wspólnych pomieszczeń albo wspólnych budynków, np. właśnie placówek opiekuńczo-wychowawczych i domów pomocy społecznej. Padła też tutaj kolejna kwestia, która została, miałem wrażenie, spokojnie i dogłębnie wyjaśniona w komisji. Chodzi o tę sławną liczbę, o to, że w Polsce mamy sześć takich przypadków. Czy to dużo, czy mało i czy warto dla tych sześciu przypadków przyjmować ustawę. Rozmawialiśmy o tym w komisji i też, pamiętam, był na końcu taki wniosek, co do którego wszyscy, miałem wrażenie, się zgodzili - jeżeli jest sześć tych przypadków, to znaczy, że jest problem, a jeżeli jest problem, to lepiej rozwiązać go w tej chwili, kiedy jest sześć przypadków, niż czekać rok, 2, 3 lata, kiedy tych przypadków będzie 10, 15 czy 20. Od tego jesteśmy w Sejmie, żeby wyznaczać pewne granice, żeby wyznaczać pewne ramy. I nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek, nie wiem, krępowaniem samorządów, nakładaniem na nie jakichś więzów czy czegoś takiego. My tutaj stanowimy prawo. Każda litera prawa, każdy przepis jest w jakiś sposób usystematyzowaniem, wskazywaniem jakiejś drogi - że odtąd dotąd wolno, a dalej już nie. Od tego tutaj jesteśmy. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia