8. kadencja, 24. posiedzenie, 1. dzień (05-09-2016)
Oświadczenia.
Poseł Ewa Szymańska:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Czy wiecie państwo, co to jest robot da Vinci? To jest takie supernowoczesne urządzenie chirurgiczne, za pomocą którego w krajach ościennych, np. w Niemczech czy w Czechach, wykonywane są operacje, w szczególności urologiczne, tj. w przypadku raka prostaty, pęcherza moczowego, nerek, czy ginekologiczne. Czesi posiadają dziewięć takich robotów, a więc w każdym szpitalu, gdzie wykonywane są operacje urologiczne. Wykonywane one są w ramach systemu ubezpieczeń społecznych, a więc obywatele czescy nie muszą płacić za taką operację. Zresztą tam jest to już standard.
W Polsce również kupujemy roboty. W 2010 r. ośrodek badawczo-rozwojowy we wrocławskim szpitalu zakupił robota ze środków Funduszu Nauki i Technologii Polskiej w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a w tym roku taki robot został zakupiony przez szpital miejski w Toruniu ze środków otrzymanych w wyniku rozstrzygnięcia konkursu organizowanego w 2015 r. przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju również w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Roboty zakupiono w celu wykonywania badań naukowych. Operacje w ramach leczenia nie są robione.
Narodowy Fundusz Zdrowia nie finansuje takich operacji. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w 2014 r. wydała trzy negatywne rekomendacje, gdyż operacje robotowe są według niej za drogie i nie powodują zwiększenia dostępności leczenia i poprawy skuteczności terapii, z czym się nie zgadzam.
We wrocławskim szpitalu w ciągu 5 lat robotem da Vinci wykonano w ramach badań niewiele ponad 200 różnego rodzaju operacji. A w czeskich czy niemieckich szpitalach wykonuje się ich ok. 300 kwartalnie. Robot się nie męczy. Zespoły lekarzy operujących wymieniają się, bo człowiek odczuwa zmęczenie. Ramię robota nie zadrży, a ręka chirurga może. Na ekranie robota narządy wewnętrzne widać w dziesięciokrotnym powiększeniu. Oko człowieka nie jest takie precyzyjne. Po prostatektomii pacjent przebywa tylko 4 dni w szpitalu. Cewnik usuwany jest po 8 dniach.
Dochodzenie do pełnej sprawności jest znacznie szybsze. Trzymanie moczu wraca w ciągu ok. 1,5 miesiąca, do 2 miesięcy, a po tradycyjnej operacji nawet po ponad roku. W ponad 98% operacji wykonanych robotem nie stwierdza się żadnych powikłań, a w przypadku młodych mężczyzn, u których zdiagnozowano i operowano raka prostaty, zachowane zostają również funkcje seksualne, czego nie zapewnia operacja tradycyjna.
Mam znajomego, który 2 lata po operacji metodą tradycyjną nie trzyma moczu i czeka go kolejna operacja. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji nie bierze jednak pod uwagę dalszych kosztów leczenia w wyniku jakże częstych powikłań, leczenia sanatoryjnego, absencji w pracy. Mam jednak nadzieję, że to się wkrótce zmieni, że chirurgia robotowa będzie dostępna w ramach świadczeń zdrowotnych dla pacjentów, że wzięte zostaną do wyceny nie tylko koszty zabiegu operacyjnego, ale także koszty całości leczenia, w tym leczenia powikłań, i rehabilitacji, bo dzisiaj jesteśmy w dziedzinie dostępności chirurgii robotowej 100 lat do tyłu. Dziękuję.
Przebieg posiedzenia