8. kadencja, 35. posiedzenie, 3. dzień (10-02-2017)

24. punkt porządku dziennego:

Informacja dla Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w pracach Unii Europejskiej w okresie lipiec-grudzień 2016 r. (przewodnictwo Słowacji w Radzie Unii Europejskiej) (druk nr 1215) wraz ze stanowiskiem Komisji do Spraw Unii Europejskiej (druk nr 1219).

Poseł Andżelika Możdżanowska:

    Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie i Panowie Posłowie! Szanowny Panie Ministrze! Panie ministrze, padło już tu wiele pozytywnych słów, ja się do nich tylko dołączę. Jest pan wysoko cenionym politykiem, ekspertem do spraw międzynarodowych i nie ukrywam, że dżentelmenem polskiej polityki zagranicznej w MSZ-ecie. (Oklaski)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo.)

    Dokument, nad którym prowadzimy obecnie debatę, jest to cykliczny dokument określający nasz udział w półrocznym funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Pomimo iż dokument ten jest cykliczny, cała reszta cykliczna jednak nie jest. Prezydencja słowacka przypadła w trudnym okresie dla Unii Europejskiej, zaraz po bezprecedensowym wydarzeniu, jakie stanowiło brytyjskie referendum dotyczące opuszczenia Wspólnoty. Choć nie powinnam do końca mówić: bezprecedensowym, bo jak domniemywam, całkowicie przewidzianym przez przedstawicieli polskiej dyplomacji z ministrem Waszczykowskim na czele. Przecież pan minister wskazywał Wielką Brytanię jako naszego największego sojusznika w Unii Europejskiej. I państwo tego nie rozumieją, ale to było doskonałe szachowe zagranie. Dzięki temu, skoro odszedł nasz jedyny w Unii sojusznik, będzie pora również na nas? Szczególnie że drugi z sojuszników naszego ministra dyplomacji, zamiast grać z nami do wspólnej bramki, dobija właśnie targu w sprawie budowy elektrowni atomowej z Władimirem Putinem. A na dodatek wybrany prezydent Stanów Zjednoczonych szuka w Europie sprzymierzeńców do rozmontowania tej całkowicie niepotrzebnej mu w interesach konkurencji.

    W świetle powyższych faktów dwa cele prezydencji słowackiej: skupione na zwiększeniu jedności między krajami Unii Europejskiej oraz wzmocnieniu siły gospodarczej Unii na świecie, rozminęły się znacząco z celami naszej polskiej dyplomacji. Cel trzeci dotyczący osiągnięcia równowagi w polityce migracyjnej i azylowej dyskretnie pominę.

    Pozostałymi, już zdecydowanie mniej kontrowersyjnymi celami były: likwidacja blokowania geograficznego w handlu elektronicznym, likwidacja opłat roamingowych, osiągnięcie porozumienia z Parlamentem Europejskim w sprawie sieci 5G i dążenie do wprowadzenia bezprzewodowego, powszechnego dostępu do Internetu.

    Z przytoczonych już wcześniej przykładów jasno widać, że prezydencja słowacka znacząco rozminęła się z oczekiwaniami i działaniami naszego rządu. Z prezydencji słowackiej wyłania się bowiem obraz wspólnej, zjednoczonej Europy, ujednoliconego rynku, wspólnego rozwoju i wspólnego rozwiązywania problemów, których jest wiele. Zastanawia mnie tylko, dlaczego przygotowujące dokument, sprawozdanie, Ministerstwo Spraw Zagranicznych ocenia jako dobre czy bardzo dobre działania dotyczące Wspólnoty Europejskiej, wspólnego rynku i wspólnego rozwiązywania problemów - działania całkowicie zgodne z wizją Europy i Polski budowanej przez Donalda Tuska. Czy pan minister nie przejrzał tego dokumentu, który wyszedł z pana ministerstwa, czy też jest to coś na kształt olbrzymiego politycznego coming outu? Czy pan wie, że to wszystko, co tak dobrze oceniliście państwo w raporcie, jest w pełni zgodne z tym, co przez 8 lat realizowała polska dyplomacja? Czy pan minister ma świadomość, że tym dokumentem wskazuje pan wręcz celowość wybrania na drugą kadencję Donalda Tuska? Ale to nie dziwi, przecież pan minister Waszczykowski był w rządzie Donalda Tuska.

    Albo jest to misterny plan, jak poprzeć Tuska, aby nie stracić wyborców antytuskowych, albo jest to potężna gafa, za którą usłyszy pan dziś nie tylko w Alejach, ale co najważniejsze, od największego opozycjonisty z Nowogrodzkiej. Przecież jeśli chwali pan w dokumencie wspólną, silną gospodarczo Europę, to nie może pan jednocześnie stawać jako największy przyjaciel z tymi, którzy tę gospodarczą wielkość Europy albo niszczą swoimi decyzjami, jak Wielka Brytania, albo osłabiają, jak Węgry, czy też wreszcie chcą ją całkowicie zmarginalizować, jak Stany Zjednoczone.

    Na każdej stronie przygotowanego przez ministerstwo dokumentu możemy przeczytać albo peany na cześć polityki Donalda Tuska, albo frazesy i wyświechtane zdania, które w dokumentach brzmią ładnie, a w życiu - tragicznie. Piszecie państwo: Polska docenia, iż nastąpiło rozszerzenie współpracy z państwami trzecimi, zwłaszcza w Afryce i Azji. A jednocześnie, gdy za słowami mogą pójść czyny, odmawiacie samorządowcom przyjęcia 10 sierot ze zrujnowanego wojną Aleppo.

    Ciekawa jestem więc, gdzie rząd polski chce wysyłać te pieniądze, o których ciągle mówi. Gdzie jest to mityczne miejsce, do którego wysyłane są ponoć pieniądze na pomoc migrantom - czy ono w ogóle istnieje? Czy za chwilę nie okaże się, że lepiej było pomóc jednak tu, na miejscu? Bo gdyby sprowadzić te 10 syryjskich sierot, to wszelkie wydatki z nimi związane byłyby widoczne jak na dłoni. A tak można wysyłać w ciemno i nikt nie wie, czy są wysłane, kto wysyła, komu wysyła i ile wysyła. Choć nie, przepraszam, przecież powstało ostatnio nowe ciało opozycyjne - o czynnościach ocenno-kontrolnych.

    Co zaskakujące, w dokumencie nie ma mowy o kwestii migracji i współpracy z San Escobarem. Czyżby to przeoczenie? Przecież może w tym wyimaginowanym ministerialnym świecie kwestia migracji byłaby przynajmniej poukładana.

    A teraz najważniejsze - polskie rolnictwo i polski przemysł. Ani w dokumencie, ani, co najgorsze, w ramach działań Prawa i Sprawiedliwości w Unii Europejskiej - tak, bo to nasze ministerstwo w Unii Europejskiej powinno ciągle być obecne i działać, a nie na San Escobarze, na Węgrzech czy w Wielkiej Brytanii - nie ma nic o podejmowanych przez rząd działaniach w trosce o przemysł i rolnictwo w kontekście np. podpisania umowy handlowej CETA, Unia Europejska - Kanada. Biorąc pod uwagę, że Kanada, która posiada 35 mln mieszkańców, mniej niż Polska, i jednocześnie ogromne tereny pod uprawy wielkopowierzchniowe, zaleje za chwilę Unię Europejską oraz Polskę modyfikowanymi genetycznie produktami, dlaczego rząd nie podjął bardziej zdecydowanych działań w tym zakresie? Nie opowiadajcie rolnikom, jacy są dla was ważni - wszyscy wiemy, że każdy jest ważny, kto jeszcze nie oddał głosu - ale nie liczcie na to, że polski rolnik da się łatwo nabrać. Tyle mieliście państwo pomysłów, także jak was nie było u władzy, a teraz ptasia grypa rozkłada na łopatki. Ci rolnicy, którzy nie otrzymują na czas dopłat, dobrze wiedzą, o czym mówię. Tak samo jak teraz ciągle zrzucacie winę na Mieszka I i na wcześniejsze rządy, tak i potem, gdy kanadyjskie rolnictwo wyprze nasze jakościowe, dobre produkty, też powiecie, że to wina Tuska?

    Wczoraj miała miejsce bardzo istotna debata o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2017 r. I co? Znów majstersztyk. Jest pan rewelacyjnym unikaczem, panie ministrze Waszczykowski. Unika pan deklaracji jak ognia. Podczas pańskiego wystąpienia nie wymienił pan ani jednego celu, który byłby dobrze określony, czyli chodzi przynajmniej o czas jego osiągnięcia, precyzyjny opis i jakiekolwiek choć miary. Zresztą o czym my tu mówimy? Żeby mógł pan wskazywać cele polskiej polityki zagranicznej, musiałby pan najpierw wskazać analizę sytuacji geopolitycznej. I może dobrze, bo znów usłyszelibyśmy o kolejnych pana wyimaginowanych krajach. Zabrakło wizji naszego miejsca w tej wspólnej czy też nie wspólnej, ale Europie, zabrakło naszkicowania strategii - ale za to była oczywiście PR-owa zabawa jak na wyborczym festynie. Tego właśnie się obawiałam, że nie przebudzi się pan z wyborczego obiecywania i nie przejdzie do realnych działań. Zamiast tego straszy pan Polaków, marginalizujecie rolę polityków europejskich, obrażacie ich, a przecież jesteśmy częścią tej wspólnoty - jak sam pan zauważa w przygotowanym dokumencie, wspólnoty, do której należy i chce należeć Polska. Osobiście liczę na zmianę polityki rządu na proeuropejską, tak jak opisali to pańscy pracownicy w dokumencie, wystawiając najlepszą z możliwych ocenę minionych 8 lat dyplomacji. Liczę też, że przyszła prezydencja będzie otwarta na głos Polski. Ale musi to być głos rozsądku. Głos, który ma coś do zaproponowania, bo przecież Unia jest gotowa na reformy, jest gotowa na wyzwania, które nas czekają. Po wyborach w Stanach musimy dołożyć szczególnych starań nie tylko po to, aby coś, co było budowane od ponad 60 lat, przetrwało, ale także po to, aby Unia Europejska dalej stanowiła jednego z najsilniejszych graczy na globalnym rynku i aby dalej gwarantowała Europejczykom stabilność i rozwój.

    Muszę ze zdziwieniem stwierdzić, że pomimo pana skandalicznych i ośmieszających wypowiedzi dokument przygotowany przez pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych jest dobrym dokumentem, który oczywiście nie koresponduje z pana stanowiskiem i podejmowanymi przez pana działaniami. Co należy zrobić w sytuacji, gdy mamy doskonałych żołnierzy i kiepskiego generała? Polskie Stronnictwo Ludowe ma nadzieję, że pani premier doskonale zna odpowiedź na to pytanie. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Ładnie przeczytane, Andżela. Ładnie przeczytane.)

    (Poseł Małgorzata Chmiel: Też trzeba umieć...)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Oczywiście, że tak. Dlatego to cenię.)


Przebieg posiedzenia