8. kadencja, 41. posiedzenie, 2. dzień (11-05-2017)
18. punkt porządku dziennego:
Informacja bieżąca.
Poseł Urszula Augustyn:
Dziękuję, panie marszałku.
Panie Posłanki i Panowie Posłowie! I oczywiście Pani Minister! Nie muszę pokazywać tego dokumentu, bo pani doskonale go zna i wszyscy na tej sali go oczywiście znamy. To jest konwencja Narodów Zjednoczonych z 13 grudnia 2006 r., Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych, oczywiście ratyfikowana przez Polskę. To konwencja, której art. 24, dotyczący edukacji, rozpoczyna się takimi słowami: ˝Państwa Strony uznają prawo osób niepełnosprawnych do edukacji. W celu realizacji tego prawa bez dyskryminacji i na zasadach równych szans, Państwa Strony zapewnią włączający system kształcenia umożliwiający integrację na wszystkich poziomach edukacji i w kształceniu ustawicznym˝ itd., ten artykuł jest trochę dłuższy. Ten artykuł pokazuje nam, że edukacja włączająca i stworzenie równych szans dla wszystkich dzieci to nie żaden luksus. To obowiązek państw stron, państw, które tę konwencję ratyfikowały. Zresztą oprócz tej konwencji Konwencja o prawach dziecka i konstytucja także zapewniają takie prawo polskim obywatelom.
Edukacja włączająca to jest coś, czego przecenić właściwie nie można. To jest coś, co daje korzyści nie tylko uczniom z orzeczonymi niepełnosprawnościami czy z jakimiś trudnościami, ale także tym uczniom, którzy dzięki nim mogą się nauczyć tolerancji, szacunku dla inności, tego, żeby umieć z tymi ludźmi współpracować, współżyć. To jest także coś, co jest bezcenne dla rodziców, bo dzięki tej edukacji włączającej rodzice mogą skorzystać z tego, żeby realizować swoją karierę zawodową, kiedy ich dziecko może uczęszczać do szkoły i w szkole z takiej edukacji korzystać.
Myśmy szukali u samego źródła - więc także u pani minister - odpowiedzi na bardzo różne pytania, ponieważ pani minister uważa, że my np. nie rozumiemy, jaka jest różnica pomiędzy nauczaniem indywidualnym a indywidualnym programem edukacyjno-terapeutycznym. Ale zaraz do tego dojdę i sobie to objaśnimy. Natomiast pani minister w przeróżnych odpowiedziach była uprzejma powiedzieć, że przygotowujecie szkoły do edukacji włączającej. Więc nie trzeba przygotowywać szkół do edukacji włączającej, bo przez dwie poprzednie kadencje zrobiliśmy to naprawdę z dużym sukcesem i dzisiaj trzeba tylko tej edukacji włączającej pomóc. Trzeba pomagać nauczycielom i rodzicom, żeby ona była, żeby ona się rozwijała. Ale z całą pewnością nie wolno jej psuć, nie wolno jej niszczyć, np. takim rozporządzeniem, które się ukazało 14 kwietnia. To jest rozporządzenie ministra edukacji w sprawie indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego dzieci i indywidualnego nauczania dzieci i młodzieży. Otóż to rozporządzenie mówi m.in. o tym - jest tam taki zapis - że nauczanie indywidualne może być realizowane tylko w domu dziecka, bez możliwości, tak jak to np. dzisiaj ma miejsce, realizowania tego nauczania na terenie przedszkola czy szkoły.
No i szok, no i protesty rodziców, no i pytanie: Cóż takiego się stało, że państwo postanowiliście te dzieci edukować tylko w domu? Zamknąć, dyskryminować, wyłączyć. Dlaczego? Po co? Cóż takiego się wydarzyło, że państwo takie decyzje podjęliście? Zaniepokoił się także tym stanem rzeczy rzecznik praw dziecka. Rzecznik praw dziecka napisał do państwa także list i w tym liście wyraża swoje zaniepokojenie, wyraża swoją dezaprobatę dla takiego stanu rzeczy.
Miałam przyjemność dopytywać osobiście, zresztą publicznie, w jednej ze stacji telewizyjnych panią minister o ten problem. Pani minister właśnie mi to tłumaczyła, zresztą w bardzo pięknych słowach, i naprawdę ktoś, kto tylko słuchał tego programu, pomyślał sobie: Boże, jaka fantastyczna pani minister i jak mądrze podchodzi do edukacji. Problem polega tylko na tym, że pani minister zapomniała powiedzieć, że jednak w waszym rozporządzeniu - w projekcie na razie, więc mam nadzieję, że się z tego wycofacie - jest zapisane, że nauczanie indywidualne dla dzieci będzie odbywało się tylko i wyłącznie w domu.
Zaczerpnę z listu jednej z matek. To jest mama dziecka z autyzmem. Zresztą nie tylko tych dzieci to dotyczy. Cytuję: Możliwość indywidualnej pracy z nauczycielem podczas zajęć wymagających szczególnego skupienia, dużego nakładu pracy jest szalenie ważna. Nauczanie indywidualne odbywa się często na terenie szkoły, bo dzieci z orzeczeniem o nauczaniu indywidualnym po zajęciach indywidualnych uczestniczą w ramach nauczania włączającego w lekcjach niewymagających od nich tak dużego wysiłku: plastyka, WF itd. Dzięki takiemu podejściu uczeń oprócz zapewnionych odpowiednich warunków do nabywania wiedzy miał także możliwość regularnego kontaktu z rówieśnikami i uspołecznienia. Państwo im to zabieracie. Chcemy o to zapytać: Dlaczego?
Pani minister próbowała mi to tłumaczyć. Tutaj cytuję dokładnie spisaną z audycji telewizyjnej pani wypowiedź: Czy jest lepiej, żeby dziecko, ponieważ jest trudne, było wyłączone z klasy i gdzieś tam zamykane w innej klasie z nauczycielem, bo wszystkim jest tak łatwiej? Nie, no pani minister tutaj mówi o jakimś odstępstwie od nauczania indywidualnego. To jest jakieś zupełne nieporozumienie. (Dzwonek) Pani minister mówi także, że rozporządzenie porządkuje to, żeby nie nadużywać pewnych rzeczy. A więc żeby nie uczestniczyć w wypadkach samochodowych, może lepiej w ogóle nie korzystać z samochodu?
Pani minister, nasze pytanie jest takie: Dlaczego postanowiliście wyłączyć, zamiast włączyć dzieci, które przez los i tak już są wyjątkowo poszkodowane? Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia