8. kadencja, 41. posiedzenie, 2. dzień (11-05-2017)

18. punkt porządku dziennego:

Informacja bieżąca.

Poseł Urszula Augustyn:

    Dziękuję, panie marszałku.

    Widzę, że pan marszałek jest w takim samym szoku jak my. To wystąpienie mojego poprzednika było po prostu skandaliczne. (Oklaski)

    Pani minister, trochę mam wrażenie, że się wszyscy gubimy w tych regułkach. Pani minister też. Co prawda pani tutaj bardzo bohatersko broni swojego zdania, mówi, że to jest tak, że są bardzo różne definicje, prawda, mówimy o nauczaniu włączającym, o indywidualnych programach edukacyjnych. Ale mam wrażenie, że trochę się gubimy, i pani minister także. W związku z tym chcę postawić jedno bardzo proste pytanie i tylko na to proste pytanie proszę mi odpowiedzieć. Myślę, że wtedy i my, i rodzice, którzy wczoraj protestowali przed parlamentem, przed Sejmem i dzisiaj są razem z nami na sali, będą mieli jasność.

    (Poseł Magdalena Kochan: Przywitajmy ich, pani poseł. Przywitajmy i pozdrówmy. Pozdrawiamy państwa.) (Oklaski)

    Państwo chcieliby usłyszeć odpowiedź tylko na jedno pytanie: Czy - tak jak do tej pory - nauczanie indywidualne będzie można realizować po uzgodnieniu, wiadomo, najpierw po orzeczeniu poradni, a następnie po uzgodnieniu z dyrektorem szkoły, nauczycielem i rodzicem? I będzie można realizować je albo w domu, albo w szkole, w zależności od tego, jaka jest sytuacja dziecka, jaka jest potrzeba dziecka? I w związku z tym nauczanie włączające będzie mogło być także realizowane? Jak pani odpowie na to pytanie, to będziemy mieli jasność. Bo na razie to sobie mówimy o tym bałaganie pojęciowym, na razie mówimy o tym - pani minister użyła takiego sformułowania - że straszymy rodziców. Matko moja kochana, jak w 2008 r. wydaliśmy rozporządzenie, to rodzice nie wychodzili na ulicę, to rodzice nie protestowali. Dlaczego, jak przeczytali wasz projekt, to dzisiaj protestują, piszą transparenty i się buntują?

    Pani minister Wargocka mówiła o tym, że nie ma edukacji włączającej. To dlaczego rodzice upominają się, żeby jej nie odbierać? Jak jej nie ma, to co odbieracie? Coś mi tutaj nie gra. Mam wrażenie, że pewnie intencje są dobre, ale wykonanie jest fatalne. I bardzo proszę panią minister o to, żeby była uprzejma to rozporządzenie - to jest projekt rozporządzenia - pozbawić tego jednego zwrotu, że nauczanie indywidualne może być tylko w domu. Przeczytałam sobie wyjaśnienie ministerstwa edukacji, które znalazło się na stronie, i w tym wyjaśnieniu czytam tak: Organizowanie indywidualnego nauczania dla ucznia niepełnosprawnego, którego stan zdrowia pozwala na uczęszczanie do szkoły, nie poprawia jego funkcjonowania w szkole i w grupie rówieśniczej i nie uspołecznia. Tak, bo to dziecko powinno być nauczane w szkole, nie w domu. To znaczy, że mieliście państwo zamiar zapisać - i tak zapisaliście - że to dziecko będzie nauczane w domu. Nie może być nauczane w domu. To uzgodnienie, elastyczne rozwiązanie, które do tej pory funkcjonuje, powinno funkcjonować nadal. I bardzo proszę panią minister o to, żeby pani była uprzejma odpowiedzieć nam na to pytanie, czy wykreślicie to zdanie z rozporządzenia, czy też nie - to zdanie, które mówi, że nauczanie indywidualne będzie odbywało się tylko w domu, a nie na terenie przedszkola czy szkoły. To jest klucz i o ten klucz się upominamy.

    Pani minister, w tych wypowiedziach, które panie posłanki i panowie posłowie prezentowali, kilkakrotnie przewijało się takie określenie, które przewija się także w pani wypowiedzi i w tym, co jest na stronie MEN jako wyjaśnienie, otóż że są w tej materii jakieś nadużycia. Być może są. Nie wiem, czy są, państwo sprawdzacie, może wiecie, że są. Jeśli są, to nie ma powodu, żeby wylewać dziecko z kąpielą i żeby od razu mówić: nie, przekreślamy wszystko. Wykorzystajcie to, co jest dobrym doświadczeniem, a postarajcie się, jeśli stwierdzacie nadużycia, walczyć tylko z tymi nadużyciami. Nie ma powodu, żeby karać wszystkich za coś, co nie jest ich winą. Bardzo serdecznie o to proszę. Myślę, że to byłoby naprawdę ważne dla wszystkich.

    Z tych wypowiedzi, które dzisiaj padały z tego miejsca, wynika także, że ze zmian, które państwo planujecie - my je nazywamy deformą, bo to naprawdę jest deforma, a nie reforma edukacji - wynika o wiele więcej zamieszania dla tego środowiska, dla rodziców i uczniów z różnego rodzaju nieprzystosowaniem, chorobami czy niepełnosprawnościami. Dużo, naprawdę dużo, począwszy od tego, że ciągle jest kłopot z podstawami programowymi dla dzieci z upośledzeniem w stopniu lekkim, począwszy od tego, że są kłopoty z podręcznikami, począwszy od tego, że mamy ciągle kłopot z określeniem, jak długi będzie okres możliwości edukowania uczniów z niepełnosprawnościami. Bo zmieniliście system szkolny, prawda? Do tej pory, jeżeli dziecko uczęszczało do przedszkola, potem do szkoły podstawowej i do szkoły gimnazjalnej, to w sumie te etapy edukacyjne pozwalały mu być w systemie do 24., nawet do 25. roku życia. No dobrze, a jest taki zapis, że dziecko może być w szkole podstawowej do 18. roku życia. (Dzwonek) A co teraz? Co teraz zrobi dyrektor szkoły, kiedy ma dziecko w szkole podstawowej, a nie ma już gimnazjum, do którego można by posłać ucznia? I co, pozwolicie mu dalej być w tym systemie? Dyrektorzy szkół tego nie wiedzą, nauczyciele tego nie wiedzą, nie wiedzą tego także rodzice. Jak pani minister im odpowie, to myślę, że wtedy sytuacja się uspokoi. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia