8. kadencja, 42. posiedzenie, 2. dzień (25-05-2017)

13. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo o zgromadzeniach (druk nr 1496).

Poseł Andrzej Halicki:

    Dziękuję serdecznie.

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Chciałbym się ustosunkować, zaczynając może od pani poseł Borowskiej... Zielińskiej, tak? Pani poseł Zielińskiej już w tej chwili. Chciałbym też skierować przeprosiny do posła Chruszcza, bo emocjonalnie zareagowałem, ale jest wielkim nieporozumieniem - a specjalnie po cytat też z posła Winnickiego sięgnąłem - żeby mylić to, co było przed 2015 r., to, co ewentualnie było niedoróbką, na co zwracał uwagę poseł Winnicki w trakcie prac, nie zgadzając się fundamentalnie na kierunek ustawy przyjętej w 2016 r., czyli tej, o której mówimy, która powinna być zastąpiona tą z 2015 r.

    Na czym polegała istota rzeczy? Poseł Winnicki mówi tak: Nie można jej poprzeć, bo jest zła, bo nie tylko zawiera szereg niedoróbek - do których się za chwilę odniosę - ale przede wszystkim wprowadza cały aparat państwa, wojewodów, partie i cały system, który w ogóle nie ma sensu, bo nakłada ten polityczny wymiar na każdą decyzję.

    Na czym polegały niedoróbki albo na czym polegała praktyka czy furtka, którą rzeczywiście przy pewnych konfliktach niektórzy wykorzystywali? Na tym, że w okresie 30 dni, rejestrując się, można było być pierwszym, ale de facto ktoś rejestrował na dwa dni na przykład demonstrację w danym miejscu, czyli, krótko mówiąc, wyprzedzał to kalendarzowo. W tym miejscu musiały nastąpić w związku z tym negocjacje. I oczywiste jest, że administracja odpowiedzialna za ład i bezpieczeństwo w tym wypadku cwaniakom nie mogła przyznawać racji, w związku z tym w procesie odwoławczym nie mieli oni również szans. Natomiast nie było zdarzeń, które miałyby mieć miejsce przed 2015 r., że była w ogóle blokada albo kolizja. Takiej sytuacji nie było. Od tej strony zarówno organizatorzy Marszu Niepodległości, jak i 60 innych organizacji, które brały udział w konsultacjach w trakcie prac nad ustawą z 2015 r., przyznawali rację poprawie tego i samemu cywilizowanemu, łącznie z procesem odwoławczym, procesowi, który ta ustawa określiła. Mówię to bardzo wyraźnie. Nigdy nie jest tak, że ustawy nie można poprawić.

    Natomiast istota zmiany, którą negował także organizator Marszu Niepodległości, polega na upolitycznieniu, stąd użyłem słowa ˝monopol˝, panie pośle Czartoryski, i jeszcze raz odwołuję się do opinii Biura Analiz Sejmowych. Mówię o monopolu, ponieważ nawet ta analiza z 2016 r., czyli z listopada, podkreśla bardzo wyraźnie, w jaki sposób - mówimy tutaj o organach państwa - ma być definiowana przewaga jednej cyklicznej manifestacji nad innymi. Mówiliśmy o tej proporcji - co najmniej cztery, ale jakie cztery w ciągu roku, na jakiej zasadzie itd. Zwracamy uwagę, że o zarejestrowaniu zgromadzenia cyklicznego decyduje wojewoda, a więc władza centralna nominowana przez rząd, a nie samorządowa. Rząd w tym wypadku jednorodny, a więc to jedna partia. W jaki sposób wnioskujący ma uzasadnić, że zgromadzenie ma na celu w szczególności uczczenie doniosłych i istotnych dla historii Rzeczypospolitej zdarzeń? Przecież to jest zapisane w tej definicji cykliczności. W jaki sposób to udokumentowujecie, wnioskując o decyzję wojewody, że te miesięcznice albo jakieś inne zdarzenia mają charakter istotny dla historii Rzeczypospolitej i wagę zdarzenia historycznego? Być może wojewoda dostrzega to, być może jest to we wniosku, ale jest to zawsze uznaniowe i jest to zawsze nieprecyzyjne. Na to zwrócono uwagę w ekspertyzie Biura Analiz Sejmowych podpisanej w tym wypadku przez szefa, prof. dr hab. Pawła Sobczyka. Nie jest istotne, kto się pod ekspertyzą podpisał, istotne jest, jakiej wagi jest to argument, bo nie wolno prawa psuć na potrzeby jednostkowego wydarzenia, które na dodatek jest niezdefiniowane, nieokreślone, niejasne.

    I stąd wracam jeszcze raz do meritum i do konkluzji. Nie użyłbym słów, które mnie samemu nie przyszłyby nawet na myśl, bo jestem osobą, która zna komisariaty od środka. Nieraz świadomie łamałem prawo właśnie w imię wolności zgromadzeń i wypowiadania swoich opinii i nie chciałbym na skutek złego prawa musieć tego czynić, wydawałoby się, w demokratycznym i niepodległym państwie. I jeżeli mówię o języku...

    (Poseł Arkadiusz Czartoryski: No jak to wydawałoby się?)

    Tak jest, wydawałoby się, bo zaczynamy mieć wątpliwości. Myślę o wczorajszym tłumaczeniu tego, co powinno być jasno nazwane skandalem. Tam, gdzie zachodzi łamanie prawa... Nie może się polski obywatel obawiać funkcjonariusza i komisariatu jako miejsca, w którym nie czuje się bezpiecznie. To znaczy, że państwo nie działa, że państwo ma charakter opresyjny. Przypominacie sobie, jak tłumaczył właśnie ten wymieniany przeze mnie rzecznik, że ktoś pobił się sam...

    (Poseł Arkadiusz Czartoryski: To było wbrew prawu państwa.)

    ...że ktoś spadł ze schodów, że ktoś - no to było wcześniej akurat - był agresywny albo pobił sanitariuszy - przecież to usłyszeliśmy wczoraj - narkomani poszukiwani, co jest nieprawdą. Albo są inne tłumaczenia niegodne tej sali. Nie można czegoś takiego tolerować i wmawiać Polakom, że to miało miejsce. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu.

    I Prawo o zgromadzeniach, ustawa, która daje nam, obywatelom, fundamentalne wolności, musi służyć wszystkim właśnie tak, jak sam pan powiedział, niezależnie od poglądów. Ma dawać nam, obywatelom, gwarancję bezpieczeństwa, wolności słowa, wolności sumienia, wolności wyznania, wolności praktykowania takiej wiary, jaką się uważa za słuszną, wolności wypowiadania swoich myśli i - przypomnę jeszcze raz słowa posła Sasina - wypowiadania także opinii o charakterze politycznym, bo nie można rozwiązywać i ograniczać wolności zgromadzeń chociażby z tego powodu, że wznoszone są okrzyki przeciwko władzy, a wyrażane głośno niezadowolenie, czy to w postaci okrzyków, czy transparentów, nie może być powodem do ingerencji. Nie idźmy tą drogą, którą mamy za sobą...

    (Poseł Arkadiusz Czartoryski: No i jest tak, jak jest.)

    ...mam nadzieję, na zawsze minionej epoki komunistycznej. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia