8. kadencja, 42. posiedzenie, 2. dzień (25-05-2017)

9. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy Prawo wodne (druk nr 1529).

Poseł Stanisław Gawłowski:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Najpierw skieruję zdanie do pani poseł. Od 1 maja 2004 r. powinna obowiązywać w Polsce ramowa dyrektywa wodna w całości. I tyle co do wartości pani wystąpienia. Bo jak w tak oczywistej sprawie pani się myli, to...

    (Poseł Anna Paluch: Mieliście 8 lat, panie pośle, panie były ministrze. Mieliście 8 lat i nie zrobiliście nic.)

    Pani marszałek, czy mogłaby pani panią poseł uspokoić?

    Wicemarszałek Barbara Dolniak:

    Panie pośle, pan również nie ma odpowiadać ani odnosić się do pani poseł, tylko przedstawiać stanowisko swojego klubu.

    Poseł Stanisław Gawłowski:

    Zaraz to zrobię, tylko chciałbym...

    Wicemarszałek Barbara Dolniak:

    Jakby od tego pan zaczął, nie byłoby tej dyskusji.

    Panią poseł proszę o unikanie komentarzy.

    (Poseł Anna Paluch: Nie dość, że pan poseł odpowiada, to jeszcze mnie zaczepia, pani marszałek.)

    Proszę, panie pośle, przedstawić stanowisko, a nie dyskutować z panią poseł.

    Poseł Stanisław Gawłowski:

    Dziękuję bardzo, pani marszałek. Mam nadzieję, że mi się uda w spokoju.

    To po pierwsze. Po drugie, panie ministrze, ja panu nawet współczuję, naprawdę współczuję. Przedstawia pan projekt, którego pan nie jest autorem, pan o tym dobrze wie i ja to wiem. W dużej części jest to projekt, który niestety jest wykastrowany z tych obszarów, które pan chciał umieścić w swoim pierwotnym projekcie. Stąd, rozumiem, taki ton, który powoduje, że rzeczywiście nie ma czym się chwalić.

    (Poseł Anna Paluch: Fałszywe współczucie, fałszywe.)

    Miał pan do dyspozycji projekt, który zostawiliśmy, projekt przyjęty przez komitet stały Rady Ministrów, projekt uzgodniony, wiele lat konsultowany z różnymi środowiskami, projekt, który uwzględniał wszystkie ważne interesy wszystkich interesariuszy, wszystkich stron, projekt, który powodował, że zarządzanie wodami w Polsce było zdecentralizowane, projekt zgodny z prawem Unii Europejskiej. Powiem panu, że ja nawet się cieszę, że naprawdę sporo zapisów z tego poprzedniego projektu znalazło się w pana propozycji, nawet więcej, pan się posługuje tym samym przykładem co ja do debat publicznych w tej części Wisła - Świętokrzyskie - Podkarpackie. Ja tylko nie dodawałem wątków politycznych, bo one są bez znaczenia. To jest mylne i błędne z pana strony.

    Ale co pan zaproponował? Pan wzorem PiS proponuje centralizację, pan proponuje monopol, pan uważa, że włożenie wszystkich spraw związanych z gospodarką wodną do jednego wielkiego organizmu spowoduje, że to zarządzanie będzie lepsze. Pan jest przekonany, że w Warszawie będzie pan wiedział, gdzie są rzeki Dzierżęcinka, Wieprz, Wieprza, i pan będzie podejmował decyzje dotyczące małych cieków wodnych w Podkarpackiem, na Pomorzu Zachodnim i będzie pan rozstrzygał lepiej niż wszyscy pozostali na dole, co w ich interesie zrobić. Otóż, panie ministrze, to się nikomu nigdy nie udało i panu się również nie uda, co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. To jest elementarz zarządzania, a pan tego elementarza, widać, nie odrobił.

    Pan spowoduje, nie ulega wątpliwości, wzrost administracji, bo to, co pan chce zrobić, spowoduje ogromny wzrost zatrudnienia w tej instytucji, którą chce pan powołać, która się nazywa Wody Polskie. Wzrost spowodowany będzie nie tylko tym, że pan odbiera kompetencje urzędom marszałkowskim w części dotyczącej odebrania wojewódzkich zarządów melioracji i urządzeń wodnych i przejęcia pod skrzydła Wód Polskich. Dodatkowo pan chce im zabrać kompetencje dotyczące właśnie pozwoleń wodnoprawnych, pan chce utworzyć nowy wielki segment, dział, który będzie zajmował się taryfikacją cen wody i ścieków na poziomie zadania, które dzisiaj realizują gminy. Oczywiście z punktu widzenia formalnego jest to możliwe, ale ja się tylko zastanawiam, po co pan to robi. Bo przecież nie będzie pan lepiej wiedział, jak ustalić taryfę w poszczególnych gminach, bo władze lokalne, które działały pod presją swoich własnych wyborców, naprawdę bardzo racjonalnie w tej przestrzeni się poruszają, a jeżeli wiedzą, że nie mogą bardziej podnosić ceny, to mimo wszystko starają się działać w taki sposób, że to budżet gminy jest tym elementem, który wspiera działania dotyczące cen wody i ścieków.

    Pan oczywiście mówi o tym, że podstawowym działaniem związanym z wprowadzaniem tej ustawy jest implementacja przepisów prawa europejskiego. Wie pan, w zasadzie też bym się z panem zgodził. Kłopot albo pana problem polega na tym, że pan implementuje poprzez wywalenie szeregu przepisów.

    (Poseł Anna Paluch: Co za słownictwo.)

    Bo w Polsce tak naprawdę poza jednym artykułem, art. 9 ramowej dyrektywy wodnej, pozostałe przepisy były implementowane. W wielokrotnych nowelizacjach ustaw, ale były implementowane. Komisja Europejska w tej części nie miała z Polską problemu. Ale pan, wprowadzając zasadę dotyczącą przekazania zarządzania rzekami, to jest tak ładnie nazwane, z wyłączeniem śródlądowych dróg wodnych o szczególnym znaczeniu transportowym, powoduje, że ta ustawa jest niezgodna z ramową dyrektywą wodną. To będzie rażący przykład niezgodności z ramową dyrektywą wodną i te 3,5 mld euro dalej jest zagrożone, panie ministrze.

    (Poseł Anna Paluch: Pan poseł już wszystkie rozumy pozjadał i będzie rozstrzygał o zgodności z dyrektywą.)

    Pan dobrze o tym wie, rozmawiając z pracownikami Komisji Europejskiej, i ja to wiem. Bardzo często na tego typu problemy, które wcześniej występowały w Polsce, właśnie ci pracownicy wskazywali. A więc pan nie realizuje tą ustawą w zasadzie podstawowego celu, dla którego pan ten projekt przedkłada, a więc nie wypełnia pan warunkowości ex ante. Dalej te pieniądze europejskie, które mają trafić do Polski, będą zagrożone.

    To wszystko razem powoduje, że... Pomogę panu. Lepiej nie oszukujmy Komisji Europejskiej, nie udawajmy. Niech pan naprawdę nie udaje, że pan chce cokolwiek rozwiązać w ramach ramowej dyrektywy wodnej, cokolwiek w części dotyczącej Prawa wodnego, bo poza wzrostem wydatków na administrację pan nie zwiększa wydatków na gospodarkę wodną. Wiem, wprowadza pan opłaty. Będzie chyba blisko 200 mln więcej przychodów w ramach tych opłat. Ale pan to wszystko wyda na administrację. Pan nie będzie miał ani jednej złotówki na realne działania...

    (Poseł Anna Paluch: Nikt was nie przebije w wydawaniu pieniędzy.)

    ...dotyczące gospodarki wodnej.

    W związku z tym, panie ministrze, w imieniu klubu zgłaszam wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. Mam świadomość, że macie matematykę po swojej stronie.

    (Poseł Anna Paluch: Wstydu nie macie, panie pośle. Gorzej niż pies ogrodnika: sam nie zje, a drugiemu nie da.)

    Ale bierzcie tę odpowiedzialność w całości na swoje barki, bo złego projektu popierać na pewno nie będziemy. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia