8. kadencja, 43. posiedzenie, 2. dzień (08-06-2017)

13. punkt porządku dziennego:

Informacja bieżąca.

Poseł Zdzisław Gawlik:

    Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Zacznę może takim pytaniem: Czego się boicie, czego się wstydzicie, ewentualnie co macie do ukrycia? Przed kilkoma dniami rząd negatywnie zaopiniował poselski projekt ustawy złożony przez klub Platformy Obywatelskiej, który zakładał, że jasnymi, niepodlegającymi ochronie ani nieobjętymi tajemnicą handlową mają być informacje o wysokości wynagrodzeń członków organów zarządzających i nadzorczych oraz informacje związane z członkostwem w tych organach. W ramach dopuszczonych przez prawo apanaży, oprócz wynagrodzenia podstawowego, w skład tych korzyści, które na mocy zmian dokonanych w 2016 r. członek organu mógł otrzymywać, wchodzą: wynagrodzenie zmienne, korzyści będące konsekwencją korzystania z urządzeń spółki, odprawy, odszkodowania z tytułu zakazu konkurencji, co w sumie, gdyby to policzyć, jest to w zasadzie wynagrodzenie podstawowe pomnożone razy trzy, mówi się, że to, nie wiem, 90 czy ileś tysięcy. A także na podstawie projektowanej ustawy oczekuje się informacji o innych źródłach przychodów, jakie osiągają osoby, które są zatrudnione w organach, powołane do organów korporacyjnych spółki. Informacje, które się pojawiają, świadczą o tym, że praktyka taka nie jest jednostkowa, że ktoś, będąc członkiem rady nadzorczej, pracuje na rzecz spółki, osiągając z tego tytułu dodatkowe korzyści. Wydawać by się mogło, że nie ma lepszej kontroli niż kontrola społeczna, kontrola suwerena. Czemu zatem nie chcecie, żeby Polacy zobaczyli, co chcecie przed Polakami ukryć?

    Rządzący obecnie przyjęli swoisty model zarządzania spółkami, który można przyrównać do swoistej sztafety, w której każdy zawodnik, uczestnik pokonuje niewielki odcinek. Dobrze zatem byłoby poinformować Polaków, ile kosztuje każdy uczestnik takiej sztafety, kiedy rządzenie przypomina czasem zabawę dzieci czy dziecka, które dostało do ręki pożądaną atrakcyjną zabawkę. Uczestnicy tego projektu z namaszczeniem rwą ten kawałek sukna, byle szybciej, byle lepiej. Trzeba było władzy PiS-u w 2016 r., żeby wprowadzić rozwiązania, które dają dodatkowe wynagrodzenie, dodatkowe pieniądze radzie nadzorczej. Nikt, nawet twórcy kodeksu handlowego, o takich korzyściach dla członków rad nadzorczych nie pomyśleli. Ta swoista sztafeta, którą rozpoczął, być może symbolicznie, pan o nazwisku Misiewicz, jest z determinacją kontynuowana, a wedle zapowiedzi sił w tym projekcie próbuje pani minister Sadurska.

    Sztafeta to jedno, ale należy zadać pytanie, dlaczego państwo bronicie tych zachowań w tych spółkach, wprowadzając pewne zmiany do statutów spółek. Przypomnę zmianę statutu spółki Polskiej Grupy Energetycznej z 14 grudnia 2016 r. czy kolejną nieudaną, zablokowaną przez akcjonariuszy mniejszościowych Tauronu przed kilkoma dniami. W kolejce na podobne rozwiązania czekają kolejne spółki giełdowe. Po takich zmianach nie jest ważny interes spółki, nie jest ważny interes akcjonariusza, ale ważne są jakieś mityczne zadania. Jest to sankcjonowanie niczego innego, jak szaleństwa, angażowanie kapitału państwowego w nierentowne projekty, proste dosypywanie pieniędzy do nierentownych branż czy narażanie zdrowych firm i dziesiątek tysięcy pracujących tam ludzi na kłopoty, na ryzyko bankructwa.

    Model zarządzania majątkiem przyjęty przez obecną władzę wskazuje na tęsknotę za gospodarką planową, centralnie sterowaną, czy za zjednoczeniem. Do klasyki, jeżeli chodzi o obecny system zarządzania majątkiem, przejdzie wypowiedź jednego z ministrów, który z jednej strony informuje o bardzo złej kondycji jednej ze spółek, a z drugiej strony publicznie zwraca się do zarządu: Nie przejmujcie się, ja to biorę na siebie. Tak naprawdę z formalnego punktu widzenia są to nic nieznaczące słowa, jest to dobre na ćwiczenia dla studentów prawa, ale równocześnie te słowa dowodzą niewiedzy i braku wyobraźni wypowiadającego.

    Ale tęsknota PiS-u za przeszłością dostrzegana jest nie tylko na tej sali czy w gronie opozycji. Potwierdzeniem tego, że PiS zawraca Polskę do okresu sprzed 1989 r., są dwa zdarzenia. W czasach słusznie minionych ludzie komunikowali się m.in. poprzez wydawnictwa, które były emitowane w drugim obiegu, i oto w kwietniu 2017 r. ukazał się ˝Wolny Głos Wytwórni˝ wydany w drugim obiegu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, jednoosobowej spółki Skarbu Państwa. To pismo jest wynikiem refleksji nad tym, co się w spółce dzieje. Taka informacja przez pracowników spółki, związki zawodowe została na ręce pana ministra Kowalczyka przekazana w październiku 2015 r. Pracownicy zaniepokojeni sytuacją w spółce proszą o decyzje w celu zahamowania i odwrócenia niekorzystnego kierunku dla spółki.

    Kwietniowy numer nie jest incydentalny. Majowy numer donosi o powołaniu społecznego Komitetu Obrony Pracowników pokrzywdzonych przez pracodawcę, zwanego w skrócie KOP, który organizuje pomoc (Dzwonek) i wsparcie dla pracowników przez podmioty gospodarcze, nie jakiekolwiek, ale te, których właścicielem jest Skarb Państwa.

    To zatem nie przypadek, że nie tylko opozycja kwestionuje przyjęty model zarządzania. Nie wytrzymują też ludzie pracujący w spółkach Skarbu Państwa...

    (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka)

    Wicemarszałek Stanisław Tyszka:

    Dziękuję bardzo.

    Poseł Zdzisław Gawlik:

    ...mając świadomość tego, że efekty dobrego zarządzania w przeszłości można bardzo szybko roztrwonić. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia