8. kadencja, 44. posiedzenie, 1. dzień (20-06-2017)

9. i 10. punkt porządku dziennego:


9. Sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z działalności w 2016 roku wraz z informacją o podstawowych problemach radiofonii i telewizji w 2016 roku (druk nr 1458) oraz komisyjnym projektem uchwały (druk nr 1626).
10. Informacja o działalności Rady Mediów Narodowych w 2016 r. (druk nr 1461) wraz z komisyjnym projektem uchwały (druk nr 1627).

Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska:

    Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Przyznaję, że Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska nie przewidział dość kabaretowego wydźwięku tej debaty. Być może, gdyby potrzebny był ktoś o większym poczuciu humoru, stałby tutaj, ale to mnie przypadł zaszczyt prezentowania stanowiska klubu, więc postaram się być w miarę poważna.

    W sprawozdaniu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za rok 2016 znalazłam trzy naprawdę interesujące informacje. Pierwsza - o ucieczce widzów od wszelkich programów telewizji publicznej, łącznie z kanałami tematycznymi, powszechnie dostępnymi. Obroniły się tylko TVP Seriale i TVP ABC. Druga - o braku pilotów do odbiorników telewizyjnych w domach 12 100 autorów petycji z żądaniem cofnięcia koncesji dla TVN i TVN24. Gdyby te osoby miały piloty, mogłyby oglądać tylko takie telewizje, jakie lubią. Nie wiem, czy to byłaby Telewizja Trwam, czy TVP Info, w każdym razie nie byliby oni zmuszeni do oglądania całej bogatej oferty programowej naszego rynku audiowizualnego. Trzecia wreszcie informacja to ta o wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia 2016 r., według którego pozbawienie krajowej rady kompetencji - co przecież stało się - powoływania członków organów spółek publicznej radiofonii i telewizji jest sprzeczne z art. 213 ust. 1 konstytucji. Nawet jeśli założy się głęboką niechęć rządzących do konstytucji, ten fragment sprawozdania to klasyczne samooskarżenie.

    No to pytam, po co wydawać 25 mln zł rocznie na utrzymanie instytucji, która nie potrafi ani samej siebie obronić przed partyjną dobrą zmianą, ani zadbać o media publiczne, by przyzwoitych ludzi nie odrzucało od ekranu, ani nawet nic sobie nie robi z petycji gorliwych wyznawców tejże zmiany spod szyldu obecnie rządzących. Z tych oto trzech powodów wymienionych powyżej uważamy, że sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji należy po prostu odrzucić.

    Panie i Panowie Posłowie! O Krajową Radę Radiofonii i Telewizji jako radę tego, owego i niczego - to cytat był, przepraszam - nieraz na tej sali wiedliśmy spór, oczywista oczywistość. Ale oto w polskiej przestrzeni medialnej pojawił się twór nowy, Rada Mediów Narodowych. Co prawda, to zresztą zauważył pan poseł z klubu Prawo i Sprawiedliwość, konia z rzędem temu, kto w jakiejkolwiek innej ustawie znajdzie pojęcie mediów narodowych, no ale nie czepiajmy się drobiazgów. Rada jest, to i z czasem takie media się pojawią. Pytanie tylko, czy prezesi Kurski i Sobala są dość narodowi, by im przewodzić.

    No właśnie. Rada Mediów Narodowych dopiero jutro skończy rok, ustawa o jej powołaniu nosi datę 22 czerwca 2016 r., a powołanie sejmowego składu rady nastąpiło 22 lipca. No, no, wpisać się w rocznicę ogłoszenia manifestu lipcowego z 1944 r. to jest coś. Aż się dziwię, że koledzy się tego podjęli. (Oklaski)

    Mniejsza o dygresje. Historia powstania Rady Mediów Narodowych powinna bliżej zainteresować wicepremierów Gowina i Morawieckiego, pierwszy jest specjalistą od nauki, drugi to spec od nowoczesności, bo oto wiceminister Czabański odpowiedzialny za reformę mediów opracował projekt ustawy, następnie posłowie Czabański, Lichocka i Kruk przeprowadzili tę ustawę przez parlament, by wreszcie dać się wybrać do jej składu...

    (Poseł Józef Lassota: Poświęcili się.)

    ...a po roku przygotowali sprawozdanie, przedstawili je na posiedzeniu komisji i przegłosowali. Gdyby nie oni, to Prawu i Sprawiedliwości głosów by zabrakło. (Oklaski) Czy to nie jest doskonały model perpetuum mobile? Układ zamknięty - sam się tworzy, sam napędza i wreszcie sam weryfikuje. Ja naprawdę panów premierów od nauki i nowoczesności zachęcam, by to stosowali. Jest to rozwiązanie godne tego rządu i tej sejmowej większości, myślę, że nie tylko w tym miejscu.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Funkcjonowanie tej rady nie może być tylko przedmiotem kpin. Jednak formalnie to ona decyduje, kto i jak zarządza mediami publicznymi. To ona na równi z radami nadzorczymi powinna mieć wgląd w dokumenty spółek. To ona wreszcie powołuje składy rad programowych. W pierwszej kwestii pamiętamy w telewizji odwołanie prezesa Kurskiego - interwencja prezesa Kaczyńskiego, Jacek Kurski wraca. W radiu powołanie Barbary Stanisławczyk, rezygnacja Barbary Stanisławczyk, powołanie Jacka Sobali, czyli tego, który od początku miał być prezesem radia. Do rad programowych radia i telewizji nie wybrano ani jednego przedstawiciela organizacji pozarządowych, ale w zamian roi się w nich od prominentnych polityków Prawa i Sprawiedliwości. W radzie TVP Polonia znalazło się nawet miejsce dla dwóch wiceministrów, Dworczyka i Dziedziczaka. To się nazywa sojusz władzy z narodem. Dokumentów, których - jak sądzę - właśnie powinna się domagać Rada Mediów Narodowych, o ile wiem, pan przewodniczący Czabański od zarządów Telewizji Polskiej ani Polskiego Radia nie otrzymuje. Można przypuszczać, że specjalnie go to nie martwi. Pech chce, że w radzie są jeszcze dwaj członkowie powołani przez prezydenta spośród kandydatów zgłoszonych przez największe kluby opozycyjne. Są w mniejszości, więc z ich głosem trójka posłów PiS nie liczy się, ale na wszelki wypadek na posiedzenie komisji rozpatrującej sprawozdanie ich nie zaproszono. Wyników głosowania nad tym sprawozdaniem w radzie 3:2 w dokumencie przedstawionym Sejmowi nie podano, a zdania odrębnego pana Juliusza Brauna po prostu nie przytoczono.

    I tak oto przyszło nam dziś debatować nad sfałszowanym sprawozdaniem fałszywej Rady Mediów Narodowych. Co z nim zrobimy? Wyrzucimy do kosza. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia