8. kadencja, 44. posiedzenie, 2. dzień (21-06-2017)
13. punkt porządku dziennego:
Pytania w sprawach bieżących.
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej Marzena Machałek:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Z przykrością muszę stwierdzić, że w sposób nieuprawniony, nierzetelny szermuje się danymi, które nie odzwierciedlają rzeczywistości. Są to szerzone informacje, które wprowadzają niepokój, wprowadzają bałagan, wprowadzają chaos. Warto uporządkować fakty i warto mówić o tym, co dzieje się rzeczywiście. Każdy, kto pracował w edukacji, a już pełnił w niej wysokie funkcje, np. ministra, wie o tym doskonale, że na dzisiaj, na stan obecny nie da się określić, jakie jest zatrudnienie w szkole. Dzisiaj mamy wstępne arkusze organizacyjne i o tym, jak będzie wyglądało zatrudnienie, będziemy wiedzieć na przełomie września, października, ponieważ do końca sierpnia ostatecznie będą zatwierdzane arkusze i nauczyciele będą wiedzieli, jakie będą mieli zatrudnienie. Ale warto przyjrzeć się kontekstowi i faktom. Rozumiem zatroskanie - wszyscy, którzy jesteśmy na tej sali, bardzo mocno troszczymy się o nauczycieli, ponieważ nauczycielem stoi szkoła, nauczycielem stoi polska szkoła i niedobrze jest, kiedy wykształceni ludzie tracą pracę. Dlatego z niepokojem przyjmowaliśmy tego typu sytuacje, że w ostatnich latach ponad 40 tys. nauczycieli straciło pracę i nie zrobiono nic, by uchronić nauczycieli przed tym zjawiskiem, żeby uchronić szkoły przed likwidacją.
Reforma edukacji, którą wprowadzamy, służy przede wszystkim poprawie jakości szkoły, wyrównaniu szans uczniów niezależnie od tego, czy mieszkają w dużym czy małym mieście, ale jest jej drugi cel - tj. uchronienie nauczycieli przed niekontrolowaną likwidacją szkół, niekontrolowaną likwidacją gimnazjów, uchronienie nauczycieli przed zwolnieniami. Ratujemy miejsca prac nauczycieli, takie są fakty. Zmiany w strukturze szkół pomyślane są tak, żeby zahamować oczywiste skutki niżu demograficznego, bo on jest przyczyną zwolnień, o czym doskonale wszyscy wiedzą.
Teraz warto przytoczyć jeszcze takie dane, że z roku na rok jest coraz mniej uczniów w gimnazjach. Od roku szkolnego 2005/2006 o 1/3 zmniejszyła się liczba uczniów, a chcę powiedzieć, że wzrastała liczba gimnazjów. Co to oznacza? Że gdybyśmy nic z tym nie zrobili, mielibyśmy niekontrolowaną likwidację gimnazjów.
Troszczymy się o nauczycieli, którzy są zatrudnieni w niepełnym wymiarze - słusznie, ale warto powiedzieć, że co piąty nauczyciel w tej chwili czy przed wprowadzeniem reformy pracował w szkole samorządowej na niepełny etat, tj. ponad 100 tys. nauczycieli pracowało na niepełny etat. W gimnazjach samodzielnych, np. na wsiach, co trzeci nauczyciel jest zatrudniony na niepełny etat. To są fakty, mówmy o faktach, nie straszmy nauczycieli.
Jest oczywiste, że proponowane przez nas zmiany przyczynią się do tego, że liczba zwalnianych nauczycieli się zmniejszy, aczkolwiek nie jesteśmy w stanie wszystkich skutków niżu demograficznego zahamować. Teraz tak: bardzo nam oczywiście zależy, żeby nauczyciele nie byli zwalniani, dlatego wprowadzamy reformę, i w jej wyniku np. w roku 2017/2018 przewidujemy, że będzie blisko 2 tys. oddziałów więcej, w roku 2018/2019 też będzie blisko 2 tys. oddziałów więcej. Jest to oczywista konsekwencja faktu, że oddziały w szkołach podstawowych są mniej liczne niż oddziały w szkołach gimnazjalnych i z liczbami szczególnie matematyk nie powinien dyskutować. Myślę, że rachunki nie są takie trudne. Teraz tak: w związku z tym możemy powiedzieć, że o ponad 3 tys., o 3-4 tys. wzrośnie liczba oddziałów w następnych latach. W wyniku wzrostu liczby oddziałów zapotrzebowanie na nauczycieli wzrośnie w roku 2017/2018 o 3 tys., a w roku 2018/2019 - o ponad 3 tys., czyli w następnych latach wzrośnie zapotrzebowanie na nauczycieli, stąd trudno dyskutować z danymi.
Nie może być zwolnień nauczycieli w związku z wprowadzoną reformą i powtórzę: w związku z wprowadzaną reformą wzrośnie zapotrzebowanie na etaty nauczycieli. Wzrośnie ono też w związku ze zmianą ramowego planu nauczania, bo do roku 2017/2018 będzie to o 1 godzinę tygodniowo więcej, rok później to już o 4 godziny więcej, co skutkuje - w porównaniu do stanu, gdybyśmy taki utrzymali, jeśli chodzi o ramowy plan nauczania - tym, że będziemy mieli łącznie już w kolejnych latach, żeby nie przytaczać danych, ok. 4,5 tys. etatów nauczycieli więcej. To jest dla nauczycieli szansa na pracę.
Ponieważ troszczymy się o to - zmiana i reforma edukacji ma swoje skutki i nauczyciele będą zmieniali swoje miejsca pracy - od kwietnia na stronach internetowych poszczególnych kuratorów oświaty zamieszczane są ogłoszenia o wolnych stanowiskach pracy i takich ogłoszeń jest 25 tys., z czego wiele to są ogłoszenia dotyczące wymiaru powyżej pół etatu, a także o całych etatach. W związku z tym, że widzimy, że informacja o liczbach, się zmienia, nauczyciele korzystają z tych ofert i dzięki temu mają zatrudnienie. Taki przykład: w województwie mazowieckim zamieszczono 6 tys. ogłoszeń, w tej chwili mamy 2 tys., czyli nauczyciele skorzystali z 4 tys. ogłoszeń. W województwie wielkopolskim zamieszczono 1,5 tys., dzisiaj mamy ok. 1 tys. (Dzwonek), czyli też nauczyciele z tego korzystają. Chcę powiedzieć jasno, że nasze wszelkie działania, które wprowadzamy... Naszym priorytetem oczywiście jest uczeń, ale nie będzie dobrej szkoły bez nauczycieli, więc wszystko, co robimy, ma ograniczać zwolnienia nauczycieli, które niestety w ostatnich latach miały miejsce. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia