8. kadencja, 45. posiedzenie, 1. dzień (05-07-2017)

17. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych, Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy Prawo wodne (druki nr 1529 i 1679).

Poseł Małgorzata Janowska:

    Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Oczekuję, że projekty ustaw przyjmowane przez Sejm Rzeczypospolitej będą sprzyjały polskiej gospodarce nawet wtedy, gdy stanowią realizację unijnej dyrektywy. Skodyfikowanie kwestii dotyczących zasobów wodnych jest szczególnie istotne. Celem ustawy Prawo wodne powinno być zatem zabezpieczenie zasobów wód powierzchniowych i podziemnych. Trudno uwierzyć, aby miała temu służyć ustawa, która razem z aktami wykonawczymi i uzasadnieniem liczy ponad 1700 stron.

    Skutki przyjęcia ustawy wdrażającej unijną ramową dyrektywę wodną dotkliwie odczują Polacy, przede wszystkim w rachunkach. Opłatami za pobór wody mają zostać objęci rolnicy, branże energetyczne, hodowcy ryb czy przedsiębiorcy, którzy wykorzystują do produkcji dużą ilość wody. Odbije się to na cenach dóbr nabywanych przez Polaków. Mam obawy, że będzie tylko drożej, a nie lepiej. Pozyskane z kieszeni Polaków pieniądze wydamy na powołanie i utrzymanie kolejnej spółki Skarbu Państwa: Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, tak jakbyśmy teraz mieli ich jeszcze za mało.

    Nie dostrzegam tutaj realizacji interesów Polaków czy maksymalnych korzyści społecznych. Dostrzegam za to ustawę, która otwiera puszkę Pandory zafundowaną nam przez Unię Europejską. Wynikają z niej takie nieszczęścia, jak błędnie przygotowane masterplany dla dorzeczy Wisły i Odry. Zlecone przez poprzedni rząd brytyjskiej firmie, kosztowały nas miliony złotych, a ich jedyny efekt to zablokowanie dużych inwestycji, w tym tak istotnej dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego odkrywki węgla brunatnego Złoczew.

    Najlepszą metodą racjonalnego wykorzystania ograniczonej ilości zasobów są instrumenty ekonomiczne. Jeśli jednak zgadzamy się na obniżenie międzynarodowej konkurencyjności naszych przedsiębiorstw, to parlament powinien zaproponować jakąś rekompensatę. Proponuję obniżenie kosztów pracy bądź poluzowanie gorsetu przeregulowanego prawodawstwa. Czy dlatego nie pracujemy w Sejmie nad takimi ustawami, że nie wynikają one z prawodawstwa Unii Europejskiej?

    Premier Morawiecki przygotował piękną ˝Konstytucję dla biznesu˝, ale pozostaje ona w większości na papierze. Czas natomiast ucieka, a tego straconego dla przedsiębiorców już nikt nie cofnie, chyba że ktoś z państwa posiada czarodziejską różdżkę.

    Koło Poselskie Republikanie będzie głosowało przeciw przyjęciu ustawy Prawo wodne, ponieważ w obecnym kształcie nie przyniesie ona oczekiwanych korzyści ekologicznych ani gospodarczych. Czego skądinąd można byłoby spodziewać się po naszych przyjaciołach z Brukseli? Dziękuję.


Przebieg posiedzenia