8. kadencja, 46. posiedzenie, 2. dzień (19-07-2017)

18. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji do Spraw Energii i Skarbu Państwa o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii (druki nr 1733 i 1747).

Poseł Gabriela Lenartowicz:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu Platformy Obywatelskiej w sprawie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii.

    To jest projekt dziwny, proszę państwa, i to dziwny zarówno ze względu na wnioskodawców, którzy go składają, bo jest to projekt poselski, dziwny ze względu na meritum, bo wyłączona jest z całego szerokiego zakresu część zagadnień dotycząca odnawialnych źródeł energii, ze względu na czas, kiedy został złożony ten projekt, wtedy kiedy procedowany, przygotowywany jest w resorcie duży projekt rządowy kompleksowej regulacji, ale także ze względu na tryb - i to jest najdziwniejsze i budzi największy niepokój - w jakim jest procedowany.

    Jak już wspomniałam, wyłącznym przedmiotem tego projektu jest powiązanie wysokości opłaty zastępczej z rynkowymi cenami praw majątkowych wynikających z zielonych certyfikatów. Autorzy tej nowelizacji proponują, by powiązać tę wartość opłaty tak, by opłata zastępcza stanowiła 125% rocznej średnio ważonej ceny zielonych certyfikatów, czyli obecnie wyniosłaby niecałe 40 zł za MWh. Zgodnie z dotychczasową regulacją odpowiednio wysoka wartość opłaty zastępczej z zasady miała tworzyć popyt na świadectwa pochodzenia i nie dopuścić do nadmiernego wzrostu ich cen. Obecna jej wartość stanowiąca alternatywę dla zakupu i umarzania zielonych certyfikatów wynosi 300,03 zł za MWh, natomiast cena certyfikatów od wielu miesięcy utrzymuje się na poziomie poniżej 30 zł.

    W momencie obniżenia opłaty zastępczej do poziomu zbliżonego do ceny zielonych certyfikatów znika zachęta do wspierania produkcji energii odnawialnej, a przedsiębiorstwa zobowiązane do wykazania udziału OZE w swoim miksie energetycznym nie mają motywacji do jej zakupu. Mogą równie dobrze uwolnić się od tego obowiązku, wnosząc opłatę zastępczą. Istnieje zatem uzasadniona obawa - i to nie tylko ze strony branży - że wprowadzenie tej zmiany spowoduje załamanie systemu wsparcia opartego na świadectwach pochodzenia. A w tym systemie wsparcia funkcjonuje niemal, ponad 5,8 GW istniejących instalacji OZE.

    Branża zarówno zgłaszała to do komisji, jak i publicznie ocenia, że ustawa będzie gwoździem do trumny dla istniejących instalacji, bo nie będą w stanie sprzedawać swoich certyfikatów, a na pewno nie będą tego mogły robić drożej niż dziś. Tymczasem już w 2016 r. np. aż 70% farm wiatrowych wygenerowało straty, które łącznie sięgnęły 3 mld zł.

    Przygotowany przez grupę posłów projekt ustawy zmieniającej diametralnie reguły w energetyce odnawialnej robi to błyskawicznie. Jeszcze kilka dni temu nikt nie słyszał o tym projekcie, wczoraj został przegłosowany w komisji, oczywiście z odmową zarówno udziału w wysłuchaniu publicznym, jak i zaproszenia zainteresowanych na posiedzenie komisji, podczas gdy nie wszyscy mieli ograniczony dostęp, bo np. były poseł Zawisza, też reprezentujący branżę, mógł wziąć udział w posiedzeniu i jeszcze kilka innych osób, co do których nie uzyskaliśmy odpowiedzi, przez kogo i w jakim trybie były zaproszone. Widocznie nie stwarzały takich zagrożeń jak inni zainteresowani goście.

    Już w czasie procedowania nad projektami w odpowiedzi na pytania o sens i cele proponowanych regulacji reprezentująca wnioskodawców posłanka PiS Ewa Malik odsyłała do obecnego na posiedzeniu przedstawiciela resortu energii, mimo że ministerstwo twierdziło, że nie brało udziału w tym projekcie, ale go ocenia pozytywnie. Jest interesujące, że jednocześnie pani poseł nie odpowiadała na pytania o szczegóły i istotę, tłumacząc się brakiem obecności w komisji eksperta, który pomagał pisać tę ustawę, bo przebywa za granicą. Mniemam, że nie jest to dr Berczyński, i jest nadzieja, że wróci i to wyjaśni.

    Nasuwa się pytanie, czy nie lepiej robić tej zmiany w ramach tej kompleksowej regulacji, która ma być złożona, i takie pytania składamy. Ale ze strony przewodniczącego były odpowiedzi, że to jest rozwiązanie krótkie, małe, cytuję: swego rodzaju poprawka do ustawy. Drugie: to rzecz naturalna, jak ktoś ma dobry pomysł, to chce go jak najszybciej zrealizować.

    Dość mało jest to przekonywające, więc trzeba sobie zadać pytanie, o co naprawdę chodzi. (Dzwonek) Bo eksperci już piszą, że to jest lex Energa, tak samo jak swego czasu lex Szyszko, które też było projektem poselskim, ale wzbudziło obawy najwyższej instancji PiS-u, czy aby nie jest to sposób na lobbing. Ciśnie się na usta pytanie: cui bono? Bo z reguły tam jest źródło, prawdziwe źródło zgłaszanych tego typu ustaw.

    Wicemarszałek Barbara Dolniak:

    Pani poseł, proszę zmierzać do końca.

    Poseł Gabriela Lenartowicz:

    Platforma Obywatelska nie podziela opinii wnioskodawców, że proponowana zmiana jest dobra ze wszech miar - cytuję panią poseł - ale chcąc ulżyć wnioskodawcom i pozbawić ich wątpliwości, które tutaj podnosiłam...

    Wicemarszałek Barbara Dolniak:

    Pani poseł, proszę zmierzać do końca.

    Poseł Gabriela Lenartowicz:

    ...składa wniosek o odrzucenie projektu w całości, który składam na ręce pani marszałek. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia