8. kadencja, 46. posiedzenie, 3. dzień (20-07-2017)

40. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie komisyjnego projektu uchwały o zarządzeniu ogólnokrajowego referendum w sprawie reformy systemu oświaty (druk nr 1771).

Poseł Urszula Augustyn:

    Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Tempo tej pracy dzisiaj jest naprawdę zaskakujące. Od rana czasówka zmieniła się już kilkakrotnie. Tak naprawdę nie wiemy, co kiedy będzie się działo. Pierwszy raz jesteśmy w takiej sytuacji, kiedy wnioskodawca projektu nie może tego projektu uzasadnić ani nie może się na ten temat wypowiedzieć.

    Ja apeluję do pana marszałka, żeby na zakończenie wystąpień klubowych wnioskodawca został dopuszczony do głosu. Rozumiem, że w tym Sejmie się łamie wszelkie procedury, ale może, na miły Bóg, trochę przyzwoitości zachowamy.

    Wystąpienie mojego poprzednika tak mnie zaskoczyło, że po prostu nie jestem w stanie się do niego spokojnie odnosić. Pan mówi o tym, że Polacy nie wiedzą, co podpisują? Pan uwłacza inteligencji naszego narodu. Polacy doskonale wiedzą, pod czym się podpisali, i te 910 tys. podpisów czy nawet więcej to są podpisy ludzi świadomych. (Oklaski) I naprawdę pan, państwo nas obrażacie, obrażacie nas bez przerwy, ale nie obrażajcie ludzi, bo ludzie wam tego nie darują. To jest pierwsza i najważniejsza uwaga.

    Druga sprawa. Pytanie referendalne. Pytanie referendalne było konsultowane z prawnikami i konstytucjonalistami. Czego pan w tym pytaniu nie rozumie? Czego państwo nie rozumiecie? Ta zmiana, ta deforma została zaplanowana na 3 lata. Teraz od 1 września zaczynacie tę swoją demolkę, ale ona się zakończy dopiero wtedy, kiedy w 2019 r. faktycznie gimnazja zlikwidujecie. Teraz w trakcie tej demolki rodzice z dnia na dzień będą się dowiadywali, co nowego ich tutaj spotka. A co ich spotka? Otóż spotka ich m.in. to, że dziecko nie będzie chodziło do tej szkoły, do której chodziło do tej pory, bo system szkół został tak zamieszany, że dzisiaj rodzice nie wiedzą, gdzie dzieci do szkoły pójdą.

    Po drugie, tekst, że jest podstawa programowa uzgodniona i że zgodnie z tą podstawą są wydrukowane podręczniki... To proszę zapytać wydawców. Wydawcy zgłaszają się do nas z informacjami, że mają przygotowane podręczniki, wydali na nie mnóstwo energii, pieniędzy itd., a te podręczniki są niedopuszczone przez panią minister do użytku. No to z czego się te dzieci będą uczyły? A z czego będą uczyli nauczyciele? I o czym wiedzą rodzice? Kłamiecie. Na zakończenie roku szkolnego w czerwcu nauczyciele wydawali opinie o podręcznikach na podstawie ściągawek i okładek, natomiast podręczników tyle, ile mogło by być, wcale nie ma.

    Co robicie ze szkołami? Otóż nie wiem, czy pani minister wie, że teraz jest taki bardzo popularny proceder. Rodzice chcący ratować swoje dzieci i posłać je do dobrej szkoły, np. na terenie Krakowa, muszą się przemeldowywać. Ludzie się przemeldowują z miejsca na miejsce, żeby mogli dziecko posłać do tej szkoły, do której chcą, bo państwo sobie wykombinowali, że te szkoły pomieszacie, zmusiliście do tego samorządy. Samorządy wcale nie są szczęśliwe. Sama Warszawa będzie musiała na wasze widzimisię wydać 12 mln zł czy nawet więcej, bo nie ma szkół przygotowanych do tego, żeby nagle w budynkach gimnazjów mogły uczyć się dzieciaki młodsze, więc tej kasy trzeba będzie włożyć bardzo dużo. Państwa to kompletnie nie obchodzi. Zrzuciliście to samorządom na głowę i po prostu dzisiaj gracie w taką zabawę. Kto jest niedobry? Samorząd, bo samorząd odpowiada za sieć szkół. A to, że wasi kuratorzy mieszają w tej sieci szkół, jak im się podoba, to o tym już nie mówicie.

    Nie mówicie o tym, że kilka tysięcy nauczycieli dostało do ręki zwolnienia. Dostali oni zwolnienia, to jest fakt dokonany. Pani minister mówiła o 15 czy 5 tys., w tej chwili już nie pamiętam, ale o tysiącach nowych miejsc pracy dla nauczycieli. Gdzie te miejsca są? To jest wszystko kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo. Tak samo jak kłamstwem jest to, że jest za późno na referendum edukacyjne. Pani minister, gdyby było za późno, toby pani kilka tygodni temu nie głosowała razem z nami za wnioskiem o referendum edukacyjne, tylko by się pani zreflektowała i powiedziałaby pani: albo w prawo, albo w lewo. A pani zagłosowała za skierowaniem tego wniosku do dalszych prac. A dlaczego? Bo waszym zwyczajem oszukujecie ludzi.

    Wrzuciliście wniosek do komisji. Gdyby nie to, że zwołaliśmy tę komisję my, posłowie opozycji, posłowie Platformy Obywatelskiej, zgodnie z art. 152 regulaminu Sejmu, a więc zmusiliśmy was do tego, żeby posiedzenie tej komisji się odbyło, to ono by się do dzisiaj nie odbyło. A dzisiaj rozmawiamy na ten temat tylko dlatego, że są wakacje i jesteście świadomi, że wielu ludzi w ogóle nie zwróci uwagi na to, co się dzieje. Tak samo jak boicie się dopuścić do głosu, kiedyś baliście się dopuścić do głosu matkę, panią Dorotę Łobodę, która jest przedstawicielką komitetu referendalnego, a dzisiaj wnioskodawcy też do tego głosu nie chcecie dopuścić. Na miły Bóg, ludzie, zdecydujcie się. Oszukujecie, kłamiecie w żywe oczy i jesteście się w stanie tak w tych kłamstwach zakręcić, że sami nie wiecie, kiedy pani minister mówi prawdę, a kiedy kłamie: czy wtedy, kiedy mówi, że jest za późno, czy wtedy, kiedy głosuje za skierowaniem wniosku do obrad w komisji, czy dzisiaj, kiedy mówicie, że jest już tak bardzo za późno, że nie jesteście w stanie tego odkręcić.

    (Poseł Zbigniew Dolata: Tylko pani minister mówi prawdę, wyłącznie prawdę.)

    Jesteście. Bo im szybciej tę waszą fatalną decyzję odwrócimy, tym lepiej.

    Mówiliście państwo o podstawach programowych. Niestety dzisiaj w czasie głosowania zmienicie następną podstawę programową. (Dzwonek) Mówiłam o tym wczoraj. Kiedy maturzyści odpowiadają na pytanie, w jaki sposób powołuje się pierwszego prezesa Sądu Najwyższego...

    Wicemarszałek Stanisław Tyszka:

    Dziękuję pani.

    (Wicemarszałek wyłącza mikrofon, poseł przemawia przy wyłączonym mikrofonie)

    Poseł Urszula Augustyn:

    Niestety odpowiedź na to pytanie jest nieaktualna.


Przebieg posiedzenia