8. kadencja, 47. posiedzenie, 2. dzień (13-09-2017)
Oświadczenia.
Poseł Krzysztof Maciejewski:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Tocząca się obecnie debata nad stanem sądownictwa w Polsce winna objąć również sądy administracyjne, o których często się zapomina. Skąd bierze się to zapomnienie?
W mojej ocenie ze względu na to, iż wpływ sądownictwa administracyjnego na funkcjonowanie państwa jest bardzo niewielki, o ile nie żaden. Mam tu na myśli fakt, iż sąd administracyjny nie jest władny merytorycznie zmienić wadliwej decyzji wydanej przez urzędnika administracji państwowej, może tylko uchylić taką decyzję bądź stwierdzić jej nieważność.
Jakie są tego konsekwencje? Moim zdaniem ogromne. Niemożność zmiany przez sąd decyzji administracyjnej spowodował wysyp różnego rodzaju, nie bójmy się użyć tego słowa, mafii urzędniczych. W skład tych mafii wchodzą zazwyczaj urzędnicy średniego szczebla. Są oni w praktyce niewymienialni, mogą przetrwać każdą zmianę władzy. Wiele razy spotykałem się w mojej praktyce poselskiej z nieuczciwymi praktykami urzędniczymi uzależniającymi wydanie decyzji np. o warunkach zabudowy od otrzymania łapówki, nierzadko sięgającej bardzo wysokich sum. Póki wydanie decyzji uzależnione jest tylko od woli urzędnika, nic się w naszym kraju nie zmieni. Gdyby jednak w uzasadnionych wypadkach dać sądom administracyjnym możliwość merytorycznej zmiany zaskarżonej decyzji, np. w przypadku rażącego naruszenia prawa materialnego, wszechwładza urzędników zostałaby złamana. Urzędnicy - oczywiście nie mam na myśli wszystkich urzędników, a tylko czarne owce, których jest jednak wiele, wśród nich - musieliby zacząć służyć nie sobie, lecz państwu, czyli obywatelom, czynić więc to, do czego zostali powołani.
Skoro więc tak dużo mówimy o reformowaniu różnych obszarów państwa, uważam, iż należy przyjrzeć się temu, co - jak mówiłem - jest dla jego sprawnego funkcjonowania najistotniejsze. Chodzi tutaj o instytucje państwowe i samorządowe. Patologie, które się tam kryją, są w mojej ocenie znacznie większe niż gdzie indziej. Ale coś innego jest jeszcze gorsze - niemożność merytorycznej zmiany decyzji przez sądy administracyjne przyczynia się w dużej mierze do bezwładności urzędów, a więc i całego państwa, zakłóca jego sprawne funkcjonowanie, sprawy ciągną się latami, co powoduje, że obywatele grzęzną w nich niczym w błocie. To błoto pozostawiły nam w spadku niestety poprzednie rządy. Platforma Obywatelska w ostatnich latach wręcz mocno pracowała nad wytworzeniem tego błota w jak największej ilości. My musimy Polskę z tego błota oczyścić.
Dlatego w mojej ocenie jednym z najważniejszych kroków w naprawie polskiej rzeczywistości musi być złamanie wszechwładzy urzędników średniego szczebla - wszechwładzy, a nie po prostu władzy, ponieważ to oni są rzeczywistymi władcami Polski. Należy więc w końcu to zjawisko dostrzec, trafnie zdiagnozować i wyleczyć. Jeśli tego nie zrobimy, wszelkie wysiłki pójdą na próżno. Mafie urzędnicze są bowiem jak rak trawiący zdrową tkankę narodu. Albo więc go usuniemy, albo on pożre nas. A na razie, choć tego nie widać gołym okiem, nadal ma się świetnie i bez uzdrowienia sądownictwa administracyjnego będzie się miał świetnie w dalszym ciągu. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia