8. kadencja, 47. posiedzenie, 2. dzień (13-09-2017)
19. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Obrony Narodowej oraz Komisji Zdrowia o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (druki nr 1655 i 1819).
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Michał Dworczyk:
Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Ministerstwa Obrony Narodowej odpowiedzieć na pytania, które zostały postawione w trakcie dzisiejszej dyskusji.
Po pierwsze, padło pytanie, ilu brakuje lekarzy. Proszę państwa, w tej chwili mamy 800 etatów nieobsadzonych, ale to nie wszystko, dlatego że jeżeli jeszcze policzymy braki, które są w brygadach, to okaże się, że to jest kolejne 200 osób. Krótko mówiąc, dzisiaj w polskich Siłach Zbrojnych brakuje ok. 1 tys. lekarzy. Dlaczego tak się stało? Stało się tak dlatego, że przez lata była prowadzona polityka dewastacji armii, m.in. wojskowej służby zdrowia. Efekty są takie, jak dzisiaj opisuję. Żeby to bardziej zobrazować, mogę powiedzieć, że na 13 brygad w siedmiu brygadach nie ma w ogóle wojskowej służby zdrowia, a w sześciu jest niepełna. Realizując program zmniejszania polskich Sił Zbrojnych, likwidowano również wojskową służbę zdrowia i kształcenie lekarzy, którzy mogą w niej służyć. Doszło do tego, że w roku 2015 na tym jedynym wydziale, na którym mogą szkolić się wojskowi lekarze, było 30 podchorążych. Dzisiaj to się zmieniło, po 2 latach w październiku rozpocznie naukę blisko 100 podchorążych, a potrzeby, o których mówię, widzicie państwo, jakie są duże i jak bardzo jest to uzasadnione, aby nie likwidować, a właśnie rozwijać system kształcenia lekarzy wojskowych.
Czy były prowadzone próby przeciwdziałania temu stanowi służby zdrowia, to było kolejne pytanie jednego z parlamentarzystów. Niestety nie było, o czym już powiedziałem, odnosząc się do pierwszego pytania. Wręcz odwrotnie, raczej zmniejszano każdego roku liczbę podchorążych szkolących się na przyszłych lekarzy wojskowych.
Czy rozważamy odtworzenie Wojskowej Akademii Medycznej? Dziękuję, panie pośle, za to pytanie. To jest bardzo zasadne pytanie. Tak, myślimy o tym, ale trzeba to robić w sposób roztropny i odnosząc się do realiów, jakie są dzisiaj, a realia są takie, że ze względu na likwidację systemu medycyny wojskowej, jeśli można tak powiedzieć, w tej chwili nie byłoby wystarczającej kadry, dzięki której moglibyśmy z dnia na dzień WAM odtworzyć. To są procesy, dewastacja, o której mówiłem, trwała latami i teraz odbudowa kadry lekarskiej jest czymś, czego nie załatwimy w ciągu roku czy 2 lat, na to potrzeba więcej czasu. Ale zgadzam się z panem posłem, że docelowo trzeba o tym kierunku myśleć. Szkoda, że nie zaczęliście państwo robić tego parę lat temu. My dopiero od niecałych 2 lat zmagamy się z tym problemem.
Mogę jeszcze dodać, wracając do kwestii ubytków, o których mówimy w tej chwili, bo brakuje nam ok. 1000 lekarzy, ale jeżeli policzylibyśmy lekarzy służących w Wojsku Polskim, którzy już przekroczyli 50. rok życia, czyli w każdej chwili mogą zdjąć mundur i odejść ze służby wojskowej, to jest to kolejnych 250 osób, że naprawdę mamy poważny problem, z którym wszyscy wspólnie powinniśmy się zmierzyć.
Pani poseł Kaczorowska zapytała o to, czy podchorążowie mają więcej zajęć niż zwykli studenci medycyny. Oczywiście, że tak. To jest ponad 1000 dodatkowych godzin zajęć rocznie, które studenci muszą na tym kierunku odbyć, i to jest oczywiście dodatkowe wyzwanie. Dodatkowym wyzwaniem są też te elementy, które są charakterystyczne dla wojskowej służby zdrowia, czyli nauka związana z medycyną pola walki itd.
Na koniec, proszę państwa, chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię, jako że padł tutaj zarzut. Nie chcę odnosić się do zarzutów, które formułowali parlamentarzyści, dotyczących tego projektu i pytań, na które wnioskodawcy i autorzy tego projektu mogą odpowiedzieć, ja odniosłem się tylko do pytań kierowanych do ministerstwa. Chcę natomiast teraz jako poseł, a nie wiceminister obrony narodowej, odnieść się do słów, które padały na tej sali. Pojawił się m.in. zarzut, że to, co się dzieje, to jest militaryzacja uczelni wyższych.
Chciałbym państwu zacytować: militaryzacja - działania w zakresie kompleksowych przygotowań obronnych w państwie, prowadzone w czasie ogłoszenia mobilizacji, stanu wojennego lub w czasie wojny, polegające na przeniesieniu form, metod organizacji wojskowej do działów administracji państwowej i gospodarki narodowej oraz określonych jej jednostek. To jest cytat ze słownika, określający, czym jest militaryzacja. A więc jeśli ktoś używa takich określeń, opisując to, co może się wydarzyć, jeżeli Wysoka Izba przyjmie proponowany projekt, to znaczy, że albo nie zna słownikowego znaczenia słowa ˝militaryzacja˝, albo ma złą wolę i próbuje manipulować opinią publiczną.
Chciałbym zaapelować do państwa o jedną rzecz. Atakujecie rząd wszędzie tam, gdzie rzeczywiście rząd i partia mająca większość w parlamencie popełniają błędy. To jest natura demokracji. Dyskutujmy, rozmawiajmy, kłóćmy się nawet, to jest nawet wilcze prawo opozycji, ale nie podważajcie zaufania do jednej z najważniejszych instytucji państwa polskiego, jaką jest Wojsko Polskie. Robicie tym krzywdę nie obecnemu rządowi, tylko całemu państwu. Tak że mam prośbę o odpowiedzialność za słowa. Bardzo dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia