8. kadencja, 49. posiedzenie, 4. dzień (13-10-2017)
25. i 26. punkt porządku dziennego:
25. Przedstawiony przez prezesa Rady Ministrów dokument: Informacja Rady Ministrów o realizacji w roku 2015 ustawy z dnia 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (druk nr 820) wraz ze stanowiskiem Komisji Polityki Społecznej i Rodziny (druk nr 1002).
26. Przedstawiony przez prezesa Rady Ministrów dokument: Informacja Rady Ministrów o realizacji w roku 2016 ustawy z dnia 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (druk nr 1796) wraz ze stanowiskiem Komisji Polityki Społecznej i Rodziny (druk nr 1862).Poseł Elżbieta Stępień:
Dziękuję.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Sprawozdanie Rady Ministrów o realizacji w roku 2016 ustawy z 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej w mojej ocenie zasługuje na opinię pozytywną. Jest rzeczowe, pozwala dowiedzieć się, jak wygląda stan opieki w Polsce. Zdecydowanie cieszy to, że tego typu dokument został sporządzony przez ministerstwo polityki społecznej i rodziny, bo pozwala na lepszą kontrolę tego ważnego obszaru, jaki dotyczy rodziny, dziecka, pieczy zastępczej - wyraźnie brakowało takiej analizy w poprzednich latach - jednak powinien zostać uzupełniony o analizę przyczyn i skutków opisywanych zjawisk. Suche dane statystyczne nie wyjaśniają, jaka jest rzeczywista sytuacja dzieci, rodzin zastępczych i domów dziecka. Na przykład wiemy, że spada liczba dzieci umieszczanych w pieczy zastępczej, ale nie wiemy, z czego to wynika: z lepszej sytuacji małoletnich w domach rodzinnych, z czynników demograficznych czy problemów z tworzeniem nowych rodzin zastępczych. Każde z tych pytań rodzi kolejne, a nam pozostają kolejne.
W odniesieniu jednak do samego systemu pieczy zastępczej wyraźnie widać, że działania zmierzają ku lepszemu, choć bardzo wiele jest jeszcze do zrobienia. W 2016 r. wzrosła liczba asystentów rodziny, i to o ponad 2,3% w stosunku do roku 2015. Współpraca z asystentami dla 12 725 rodzin, to jest 29% korzystających z takiej pomocy, zakończyła się w 2016 r. i to w prawie 6 tys. przypadków, czyli w 47%, stało się tak, bo osiągnięto założone cele. Na zatrudnienie dodatkowych asystentów w znacznej mierze pozwoliła nam 60-milionowa dotacja z ministerstwa w ˝Programie: asystent rodziny i koordynator rodzinnej pieczy zastępczej˝. Podobnie o 3% wzrosła liczba koordynatorów rodzinnej pieczy zastępczej. Na koniec 2016 r. było ich zatrudnionych 1643. Pod ich opieką przebywało przeszło 27 tys. rodzin zastępczych i rodzinnych domów dziecka, co stanowi aż 70% wszystkich podmiotów rodzinnej pieczy zastępczej.
Dobrze też, że rodziny coraz chętniej sięgają po opiekę koordynatorów, bo to świadczy o tym, że nabierają do nich coraz większego zaufania. Dobrze, że gminy coraz bardziej widzą potrzebę zatrudniania asystentów. Niestety, zarówno liczba koordynatorów, jak i asystentów nadal jest niewystarczająca. Przede wszystkim należy więc zwrócić uwagę na sposób finansowania koordynatorów, bo pracują w szczególnych warunkach. Tymczasem Związek Miast Polskich wskazuje, że dotacja państwa pokrywa tylko 25% ich wynagrodzenia, a pozostałą kwotę muszą wyłożyć samorządy powiatowe z własnych środków. Jak wiadomo, powiaty takimi środkami po prostu nie dysponują w takim stopniu. W konsekwencji koordynatorzy mają niskie wynagrodzenia, są zatrudniani na czas określony, co po prostu ich zniechęca. A przecież do tego zawodu, do pomocy rodzinom, dzieciom i ludziom w tak trudnej społecznie i psychologicznie sytuacji, powinni trafić najlepsi. Dlatego ZMP prosi, by dotacja państwa wynosiła co najmniej 50% kosztów zatrudnienia koordynatora. Moim zdaniem wniosek jest jak najbardziej uzasadniony. Na marginesie, problem z finansowaniem opieki nad dziećmi dotyczy nie tylko kwestii koordynatorów. Uważam, że w zbyt dużym stopniu obciążone są nim samorządy, które ciągle otrzymują kolejne nowe zadania, bez wystarczających funduszy na ich realizację. Czy ministerstwo dostrzega ten problem?
Chciałabym również powiedzieć, że faktem, który cieszy, jest to, że systematycznie spada liczba dzieci umieszczanych w pieczy zastępczej. W 2016 r. liczba dzieci umieszczonych była o 1746 niższa niż w 2015 r. Oznacza to zmniejszenie o ponad 2% Jest ono większe niż w 2014 r. i 2015 r., bo wtedy szacowano je na jeszcze niższym poziomie. Ministerstwo wskazuje, że spadek liczby dzieci w pieczy zastępczej ma związek z programem 500+. Ogólnie to bardzo dobra wiadomość, jednak przezorność nakazuje zadać pytanie, czy w każdym przypadku. Obawy dotyczą sytuacji, w których dziecko jest zabierane do tego samego dysfunkcyjnego domu wyłącznie dla pieniędzy. Nie musi za tym iść polepszenie jego sytuacji rodzinnej, warunków materialnych, możliwości kształcenia, sprawowania przez rodzinę należytej opieki wychowawczej. Dlatego też chciałabym zadać panu ministrowi pytanie: Czy rzetelnie sprawowany jest nadzór nad dalszymi losami dziecka w biologicznej rodzinie?
W 2016 r. odnotowano też poprawę profesjonalizacji rodzinnej pieczy zastępczej. W przypadku rodzin zastępczych zawodowych jest to tylko 2%, czyli w zasadzie na granicy błędu statystycznego. Jednak wskaźniki są zdecydowanie lepsze, kiedy mówimy o rodzinnych domach dziecka, których liczba wzrosła o 9%. O ile w 2015 r. było ich niespełna 500, tak w tym roku jest to przeszło 500, czyli 534. Rodzinne domy dziecka to dziś i tak zaledwie 1,3% struktury podmiotów rodzinnej pieczy zastępczej. W dalszym ciągu rodzin zastępczych i nieinstytucjonalnych podmiotów pieczy zastępczej jest zdecydowanie za mało. Przypominam, naszym głównym celem jest całkowita likwidacja instytucjonalnych domów dziecka i stworzenie dzieciom, którymi nie mogą lub nie chcą zajmować się biologiczni rodzice, jak najlepszych, maksymalnie zbliżonych do rodzinnych, warunków życia i wychowania. Co do tego zapewne wszyscy jesteśmy zgodni. Statystyki i badania ekspertów dowodzą bowiem, że taki model opieki jest i tak dla dziecka w trudnej sytuacji optymalny. Dotyczy to zwłaszcza dzieci małych. Szczególnie dramatyczny w tym kontekście jest fakt, że nie jest realizowany ustawowy obowiązek umieszczania dzieci do lat 7 w nieinstytucjonalnej pieczy zastępczej tylko w tradycyjnych domach dziecka. Pomimo jednoznacznych wyroków sądowych powiaty nie mają innego wyjścia, ponieważ rodzin zastępczych jest po prostu za mało. Jaki jest zatem pomysł ministerstwa na rozwiązanie tej sytuacji? Dalsze tkwienie w fikcji nie jest dla nikogo korzystne, a już najmniej dla dzieci. Chcę się dowiedzieć, jakie działania podejmuje lub ma zamiar podjąć rząd, by wzmocnić nieinstytucjonalną pieczę zastępczą, skoro wiele akcji promujących tę formę opieki prowadzonych w całym kraju nie przyniosło wymiernych efektów. Czy, po pierwsze, ktoś przeanalizował, dlaczego tak się dzieje? Po drugie, czy ministerstwo ma skuteczny pomysł, a przede wszystkim pieniądze, na pomoc rodzinom zastępczym, choćby w zapewnieniu opieki dzieciom, kiedy opiekunowie chcieliby wyjechać na urlop. To wbrew pozorom nie jest drobiazg, ale ważna dla wielu rodzin kwestia. Tu warto też, obok zdiagnozowania, dlaczego Polacy nie chcą zajmować się pieczą zastępczą, przyjrzeć się zróżnicowaniu regionalnemu, temu, dlaczego w jednych województwach chętnych do pracy w roli koordynatora czy rodzica zastępczego jest dużo więcej niż w innych. Informacja nie daje na to odpowiedzi.
Podczas tej debaty cały czas mówimy o dzieciach, zatem o osobach do 18. albo w niektórych przypadków do 25. roku życia. Pragnę jednak zwrócić uwagę, że równie dramatyczna jest sytuacja młodych ludzi, którzy muszą opuścić domy dziecka czy rodziny zastępcze i zacząć samodzielnie dorosłe życie, bez zaplecza finansowego, wsparcia rodziny, mieszkania. Ta kwestia też wymaga radykalnych modyfikacji. Dziś jako państwo nie sprawdzamy się w pomaganiu tej grupie w adaptacji. Dlatego podczas omawiania tej informacji rządu na posiedzeniu komisji przewijał się wątek tworzenia swoistego funduszu powierniczego, który ułatwiłby poradzenie sobie z życiem na własny koszt. Z pewnością trudniejszy start w tym przypadku mają dzieci dorastające w instytucjonalnych domach dziecka. Dlatego często trafiają one z powrotem do domu rodzinnego, który raz już je odrzucił. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, jakie to rodzi skutki. Skoro więc mamy środki na program 500+, z którego pieniądze mogą otrzymywać także rodziny zastępcze, może udałoby się wygospodarować takie pieniądze na start, np. na własne mieszkanie, na własną firmę, które realnie umożliwiłyby rozpoczęcie samodzielnego życia.
Pozostałą część chciałabym zostawić koleżance Kornelii. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia