8. kadencja, 52. posiedzenie, 2. dzień (23-11-2017)
22. i 23. punkt porządku dziennego:
22. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych (druk nr 2001).
23. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks wyborczy oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2023).Poseł Łukasz Schreiber:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Padło wiele pytań w trakcie tej dyskusji i pozwolę sobie zacząć odpowiadać najpierw na wystąpienia klubowe, przynajmniej pojedyncze pytania, a potem odpowiem na te pytania, które padały najczęściej. Natomiast na końcu odniosę się do kilku dobrych propozycji, które usłyszeliśmy.
Wysoka Izbo! Można powiedzieć - to tak aby trochę rozładować atmosferę - że każdy w Polsce, jak wiemy, zna się na piłce nożnej, a każdy parlamentarzysta, co wynika z tej dyskusji, zna się na ordynacji i na samorządzie.
(Poseł Piotr Apel: Nie, autorzy na pewno nie.)
Prawie 1/3 posłów Wysokiej Izby zabrała głos podczas tej dzisiejszej debaty. Myślę, że to jest jeden z rekordów Wysokiej Izby.
A teraz odpowiem na pytania, najpierw pana posła Neumanna. No, muszę powiedzieć, że pan poseł Neumann zaczął z grubej rury, mianowicie od tego, że projekt jest antyobywatelski. No to jest informacja, która musi dotrzeć do mieszkańców. Otóż okazuje się, że antyobywatelskie zapisy to jest m.in. podniesienie do rangi ustawy obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, wprowadzenie budżetów obywatelskich dla miast na prawach powiatu, dopuszczenie obywateli do udziału w debatach w radzie gminy, w radzie powiatu i w sejmiku wojewódzkim, zagwarantowanie powstania komisji skarg, petycji i wniosków. Ciekawy jestem, jak to wytłumaczy, także to, że radni będą mieli większą kontrolę. Ale to już jest pytanie pewnie do niego. Powiedział też, że chodzi o upolitycznienie samorządu. To jest bardzo ciekawa uwaga, bo ja ją odczytuję w ten sposób, że Platforma nie wystawi list w najbliższych wyborach do żadnych organów samorządowych. W końcu nie chodzi o to, aby upolityczniać samorząd. (Oklaski)
Sprawa trzecia: próg wyborczy. Próg wyborczy w okręgach trzymandatowych podobno wynosi 20%. To nie jest prawda, bo tutaj gra matematyka, więc on różnie może wynosić (Poruszenie na sali), natomiast warto zwrócić uwagę na logikę tegoż sposobu myślenia. Otóż tak: okręgi jednomandatowe trzeba zostawić, czyli tam relatywnie ten próg jest siłą rzeczy dużo wyższy, ale okręgi trzymandatowe są złe, bo próg wyborczy jest wyższy. Pomijam już to, że w Kodeksie wyborczym przygotowanym przez PO są trzymandatowe okręgi do rad powiatu i jakoś wtedy to...
(Poseł Anna Kwiecień: Nie przeszkadzało.)
...Platformie nie przeszkadzało, ale widocznie czasy się zmieniły.
Idźmy dalej. Co tutaj jeszcze? Aha, i na koniec było najbardziej... Tak muszę trochę dowcipnie, zakończył pan poseł, że Platforma coś obiecuje, a jak Platforma obiecuje, to wszyscy wiemy, jak to się kończy. (Oklaski)
(Poseł Jakub Rutnicki: Jak z pana ustawą 5000 dla swoich. Koryto+.)
Następnie pan poseł, pan przewodniczący Kukiz. Muszę powiedzieć, że tutaj mam pewien problem, żeby odpowiedzieć. Pominę oczywiście tę taką warstwę związaną z rzucaniem jakichś takich mniej czy bardziej niesmacznych inwektyw. Skupmy się i spróbujmy wycisnąć z tego minimum treści. Zacznijmy od tego, że skoro pan przewodniczący już wszedł w rolę takiego mentora, to mógłby wiedzieć, czym się różni - po 2 latach pracy w parlamencie - poseł sprawozdawca od posła wnioskodawcy. Wydaje się, że to powinno zostać opanowane, ale rozumiem, że nie.
(Poseł Błażej Parda: On już przewidział przyszłość.)
Następna sprawa. O spotkaniach z Nowogrodzkiej. No nie wiem, skąd informacje. Rozumiem, że można opowiadać wszystko.
Następna sprawa, która wymaga wyjaśnienia, bo to padało także, jak sobie policzyłem, w prawie kilkudziesięciu pytaniach, to to, że ten radny będzie teraz spadochroniarzem z województwa.
(Głos z sali: Może być.)
Proszę państwa, to jest... To znaczy ja rozumiem, że przeczytanie tego projektu ustawy, wcale niedużego, może stwarzać jakieś problemy, natomiast skoro mamy taką dyskusję i skoro to wszystko było wyjaśniane, to wydaje się, że można byłoby spróbować zrozumieć, o co chodzi. Wyjaśnię raz jeszcze.
Wysoka Izbo! Przecież celem tej zmiany nie jest to, żeby radny spod Radomia zdobywał mandat w Warszawie ani odwrotnie, bo i państwo doskonale wiecie, i ja wiem, że jeżeli ktoś startuje w lokalnych wyborach i nie jest kompletnie związany z daną gminą, to nie ma absolutnie żadnych szans. (Poruszenie na sali)
(Poseł Piotr Apel: Chyba że jest na jedynce z listy PiS-u.)
To, że on będzie sobie startował, no to, mój Boże, będzie. Natomiast chodzi o coś zupełnie innego: o skończenie z fatalną zasadą, która ma miejsce dzisiaj, która zakazuje de facto radnemu, także temu, który przeprowadza się w trakcie kadencji, a z różnych powodów się ludzie przeprowadzają, zwłaszcza w dużym mieście, do sąsiedniej gminy, czasem z powodów zdrowotnych, czasem z powodów rodzinnych, a czasem są to sytuacje zupełnie życiowe... I oni wówczas powinni tracić takie mandaty. Nie mogą, pomimo że też wiele lat są również zaangażowani, wówczas de facto kandydować. Stąd są później te zupełnie absurdalne, fikcyjne zameldowania u babci, u cioci, u znajomych, udawanie, że mieszka się z żoną, ale w sumie się z nią nie mieszka i w sumie się z nią widuje. Takie argumentacje wówczas padają. Ponadto jest jeszcze jedna sytuacja, i taka też ma miejsce, że człowiek spędza prawie cały czas, mieszkając w jednej miejscowości, ale de facto później pracuje od wielu lat w innej, nie przeprowadza się, ale jest z nią bardziej związany i chce z niej kandydować i ubiegać się o mandat.
Wysoka Izbo! Oczywiście jesteśmy tu otwarci na pełną dyskusję, tylko że zwrócę uwagę, że macie mnóstwo radnych jako PO. I zwrócę uwagę, że w mojej Bydgoszczy toczy się właśnie sprawa jednego z takich radnych. Tak więc jeżeli jesteście tak bardzo pryncypialni, że to jest taki skandal...
(Poseł Jakub Rutnicki: A co tam u radnego PiS, który miał problemy z przemocą w domu?)
...to absolutnie musicie ich wszystkich w trybie natychmiastowym usunąć. Ale ja bym nie chciał ich usuwać, bo to są często ludzie, którzy są zaangażowani w życie swojego miasta.
No dobrze. I oczywiście generalnie słyszeliśmy o JOW-ach. Wysoka Izbo! Można przyjąć tego rodzaju poziom argumentacji, który się tu przejawiał w wielu wystąpieniach, że brak JOW-ów to jest w zasadzie w tych jednomandatowych okręgach brak demokracji. Jest to pomysł cokolwiek oryginalny. Każe też zadać pytanie, co państwo, którzy go wypowiadają z tej mównicy, tutaj robią. Ale rozumiem. Wysoka Izbo! Przecież starałem się to wyjaśnić w sposób zupełnie precyzyjny i jasny. Mamy dzisiaj do czynienia, i to doskonale wiecie, z jednomandatowymi okręgami tylko i wyłącznie w gminach poza miastami na prawach powiatu. I doskonale zdajecie sobie państwo sprawę, że w tychże gminach, w większości są to małe gminy, to prowadzi, dość często niestety, do jednej z dwóch sytuacji. Przede wszystkim skład rady nie jest zwierciadłem wyniku wyborczego. Te przykłady podawał...
(Poseł Jacek Protas: Po tej zmianie też nie będzie.)
...pan poseł Marcin Horała w sposób bardzo jasny i interesujący, myślę. I oczywiście on nigdy w taki sposób nie będzie...
(Poseł Jacek Protas: Likwidacja JOW- ów też nic nie zmieni.)
...ale jednak jest różnica, gdy komitet, który zdobywa, nie wiem, nawet 40%, dostaje 50% miejsc w radzie, w porównaniu z tym, że komitet zdobywający 28% otrzymuje komplet radnych w danej gminie i ma sytuację, w której nie ma opozycji, nie ma nikogo, kto patrzy na ręce władzy. No, jeżeli jest tak, że ktoś dostaje 90%, to można powiedzieć, że super, ale jeżeli jest tak, że to są, a są przecież takie gminy, zwycięstwa zupełnie minimalne w każdym z okręgów, a handicapem de facto jest to, że startuje się z listy wójta bądź burmistrza, który obiecuje, że jeżeli będzie ten radny, to zrobimy to i to, no to jest to, Wysoka Izbo, chyba poważny argument do dyskusji.
(Poseł Jakub Rutnicki: Czy to jest źle?)
Panie pośle, macie prawo wszyscy mieć swoje zdanie w tej sprawie, ale dlaczego używacie tak mocnych, tak zupełnie nieuprawnionych argumentów w dyskusji na ten temat? Mamy prawo się różnić, mamy prawo mieć inny pomysł.
(Poseł Jakub Rutnicki: Upolityczniacie samorząd.)
Przejdźmy dalej, bo będzie trochę bardziej wesoło.
Nowoczesna. W imieniu Nowoczesnej wypowiadał się pan poseł Sowa. No, pan poseł Sowa, delikatnie mówiąc, nie tylko nie zna zapisów tej ordynacji...
(Poseł Marek Sowa: Którego punktu?)
...niestety nie zna także zapisów obecnie obowiązujących i widział spadochroniarza kandydującego na burmistrza takiego czy innego miasta. Otóż informuję wielce szanownego pana posła, że w świetle obecnie obowiązujących przepisów można być spadochroniarzem, kandydując na wójta, burmistrza bądź prezydenta...
(Poseł Elżbieta Stępień: Co za hipokryzja.)
...i że nikt tego nie zabrania. I państwo to w Kodeksie wyborczym przecież wprowadziliście w życie.
Idźmy dalej. Jest problem, że głosy będą dłużej liczone, ale to też argumentowaliśmy.
Z kolei pani poseł Scheuring-Wielgus stwierdziła, że to wszystko, co mówiliśmy, gdy chodzi o ten proobywatelski pakiet demokratyczny, w zasadzie już obowiązuje. Szkoda, że w takim razie nie pojawia się na sesjach naszego wspólnego sejmiku wojewódzkiego, Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego, bo tam przecież regularnie na przykład punkty porządku wnoszone przez radnych opozycji są odrzucane i nie ma w ogóle dyskusji nad nimi. Nie mówimy o tym, że uchwała jest odrzucana, ale że nie da się nawet przeprowadzić dyskusji nad jakimś punktem.
(Poseł Jacek Protas: Podobnie jak obecnie w Sejmie.)
Tak, tak, tak jak w Sejmie. Ta debata temu służy, na pewno.
(Poseł Jakub Rutnicki: W Sejmie karze się finansowo opozycję za zabieranie głosu.)
Przypominam, że debatujemy także nad projektem klubu Kukiz’15.
Wysoka Izbo! Jeszcze jedno dość ciekawe stwierdzenie, że mieszkaniec Torunia będzie mógł wystartować w Bydgoszczy. No, będzie mógł. Jak sądzę, na starcie się skończy. Cóż, jeżeli chce próbować sił, pani poseł, to może spróbować. Myślę, że wtedy już z tej mównicy nie wystąpi po prostu.
I jeszcze lider PSL. Stwierdził, bardzo odważnie zaczął, że boimy się wyborów. To jest odważne, muszę powiedzieć, stwierdzenie w ustach lidera partii, która przegrała z Prawem i Sprawiedliwością 5 do 38. To, muszę powiedzieć, rzeczywiście brzmi groźnie.
(Poseł Zbigniew Sosnowski: W wyborach samorządowych?)
Następna sprawa. PKW - porównywanie tego, jak to wygląda, do 1947 r. Nie wiem, zaczęto też budować szkoły, też jest to... też można uznać, że to byłby jakiś problem, że w taki, a nie inny sposób szkoły budowano. Natomiast zwrócę uwagę, że miałem trochę żalu i uczucie smutku, że już o tym, co po 1947 r., do 1989 r. nie było ani słowa, bo też się działy ciekawe rzeczy.
(Poseł Jakub Rutnicki: Piotrowicz dużo wie na ten temat.)
Następnie padło takie pytanie, taki zarzut, który później kilkoro z państwa powtórzyło: gdzie są akty oskarżenia z 2014 r., nie ma, nikt nie został skazany, nie ma żadnego procesu. Pomijając już to, co padało m.in. z ust pana posła Skurkiewicza, jednak przypomnę państwu...
(Głos z sali: Gdzie są wyniki z 2014 r.?)
...bo taki krótki research tylko zrobiłem: Domaszowice, Tarłów, a skazani - w Pyrzycach, Jedlni-Letnisku. Wysoka Izbo, więc nie jest prawdą, że nie toczą się żadne procesy. I to są procesy, w których oskarżonymi albo już skazanymi są wójtowie, sekretarze gmin, a także członkowie obwodowych komisji wyborczych, którzy uczestniczyli w fałszerstwach.
I co tutaj jeszcze było... No tak, jeszcze kwestia systemu informatycznego, Wysoka Izbo, system informatyczny. To się zresztą przejawiało także w wystąpieniach Państwowej Komisji Wyborczej. O tym świetnie mówił poseł Horała, faktycznie tutaj to pytanie należy zadać. Nie ma w tym żadnej złośliwości, ale myślę, że intencją wszystkich w Wysokiej Izbie jest to, by dowiedzieć się od Państwowej Komisji Wyborczej - myślę, że będzie ku temu okazja podczas prac komisji, która będzie procedowała projekty - czy faktycznie, jak pytał pan poseł Horała, te dane są zaszyte, czy tak zakupiono system. Zwrócę uwagę państwa, przecież chyba większość z was doskonale wie, że nigdy nie da się z dużym wyprzedzeniem zakupić systemu i wiedzieć, jakie są wszystkie dane, bo okręgi się zmieniają.
(Poseł Marek Sowa: Ale kiedy się zmieniają?)
Zmieniłyby się niezależnie od tego, czy przyjęlibyśmy tę ustawę, czy nie. (Poruszenie na sali)
Wicemarszałek Barbara Dolniak:
Panie pośle...
Poseł Łukasz Schreiber:
Zmieniają się okręgi, bo np. ubywa ludności. I w województwie kujawsko-pomorskim też jest taka wątpliwość, czy nie spadniemy poniżej 2 mln, a wtedy stracimy trzy mandaty i wówczas wszystkie okręgi wyborcze będą zupełnie inaczej wyglądały. Rady gmin i rady powiatów mogą samodzielnie dzisiaj kreować to, jak wyglądają powiaty, jak wyglądają gminy, w jaki sposób są podzielone.
(Poseł Anna Kwiecień: Dokładnie.)
Czy państwo tego nie wiecie? To się naprawdę dziwię. Przecież to nie jest wiedza tajemna. Na pewno Państwowa Komisja Wyborcza o tym wie. Powstaje pytanie, w czym jest problem. Na to pytanie na pewno będziemy chcieli usłyszeć odpowiedź. Żałuję, że dzisiaj ona nie padła.
Wysoka Izbo! Przejdę teraz już do pytań, które najczęściej padały. Niewątpliwie liderem jest kwestia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów z zaliczeniem czy też bez zaliczenia kadencji. Ja rozumiem to tak. Jest projekt ustawy, podobno niezrozumiały. Jest to, co mówiłem. Podobno nikt jakoś nie usłyszał, żałuję. Przeczytam państwu, jeżeli artykuły są zbyt mało jasne, uzasadnienie projektu ustawy, jedno zdanie. Wprowadzona kadencyjność zgodnie z założeniem będzie miała zastosowanie po raz pierwszy do wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast przeprowadzonych na obszarze całego kraju, zarządzonych w związku z upływem obecnej kadencji organów jednostek samorządu terytorialnego wybranych w wyborach samorządowych, począwszy od 16 listopada 2014 r. To jest właśnie w ustawie, czyli od wyborów mających się odbyć w roku 2018. Myślę, że to rozstrzyga w sposób zupełnie oczywisty sprawę.
(Poseł Jacek Protas: Uzasadnienie nie jest aktem prawnym.)
Jeżeli nie, to zachęcam do prac w komisji, tylko proszę wysłać posłów, którzy umieją czytać akty prawne.
(Głos z sali: Proszę nie obrażać.)
(Poseł Jacek Protas: Superinteligencja.)
Wysoka Izbo! Sprawa kolejna, głosowanie korespondencyjne. Głosowanie korespondencyjne to temat, który pojawiał się tutaj wielokrotnie. Głosowanie korespondencyjne to kwestia, która może wzbudzać emocje, natomiast również było tłumaczone w tym projekcie ustawy, że chodzi de facto o to, że nie ma możliwości wprowadzenia instrumentów kontrolnych i zapewnienia tego, że to głosowanie nie będzie się odbywało z naruszeniem reguł. (Gwar na sali, dzwonek)
Wysoka Izbo! Państwo właśnie nie lubicie słuchać, a potem zadajecie pytania.
(Poseł Jacek Protas: Jakby było coś mądrego, toby się posłuchało.)
(Poseł Jakub Rutnicki: Do celu, do celu.)
Dobrze, następna kwestia dotycząca dwóch komisji. Też padały zresztą pytania. Znowu sprawa, Wysoka Izbo, wydaje się oczywista. Zresztą sami państwo podkreślacie, że sama procedura przeliczania głosów będzie nieco dłuższa, oczywiście nie tak absurdalnie długa jak tutaj padało, ale jednak nieco dłuższa. To powoduje, że ludzie, którzy mieliby siedzieć od 7 rano do 21, a później zabrać się za liczenie głosów, które potrwa kolejne ileś godzin, byliby skrajnie wyczerpani. Być może byłoby w wielu komisjach potrzebne co najmniej przerwanie prac i przystąpienie do nich dopiero po jakiejś przerwie. Tej sytuacji chcieliśmy uniknąć. Chcieliśmy, żeby osoby świeże, osoby wypoczęte przystąpiły do liczenia głosów. Przecież taki sam skład, takie same prawo będziecie mieli państwo do delegowania przedstawicieli zarówno do jednej, jak i drugiej komisji. Zwrócę państwu uwagę, że to nie jest żadne novum. To nie jest tak, że to jest jakiś wynalazek Prawa i Sprawiedliwości. W wielu krajach obowiązuje zasada, zgodnie z którą jedna komisja pracuje do zamknięcia lokali wyborczych, a druga przejmuje wówczas protokoły i liczy głosy. To jest oparte na wzorze, modelu brytyjskim. Tak jest m.in. w Wielkiej Brytanii. Za Wielką Brytanią oczywiście szereg krajów takie rozwiązanie wprowadziło. Intencją jest takie właśnie prawdziwe święto demokracji, które miałoby polegać na tym, że w przypadku całej gminy czy może jakichś sporych części gmin, jeżeli chodzi o większe miasta, byłoby to liczenie głosów we wspólnym miejscu, tak jak to właśnie wygląda w Wielkiej Brytanii, z możliwością udziału nie tylko członków komisji czy mężów zaufania, ale w ogóle mieszkańców danej gminy czy miasta.
(Poseł Piotr Apel: Do tego są potrzebne JOW-y.)
Wysoka Izbo! Kolejna sprawa. W zasadzie o radnym z województwa mówiłem. Komisarze. Znowu wszystko można sprowadzać ad absurdum. Komisarze, Wysoka Izbo, są przecież także w dzisiejszej ordynacji, w dzisiejszym Kodeksie wyborczym ta nazwa obowiązuje. Atak na tę ustawę w związku z tym, że urzędnicy nazywają się tak samo jak w obecnym stanie rzeczy, jest dość dziwny. Zwrócę państwu uwagę, że ta liczba komisarzy, która wzrasta, łączy się tylko z jedną sprawą. Łączy się z tym, żeby gminy nie organizowały wyborów. Powiedzieliśmy sobie, że jest to sytuacja, która może, podkreślam: może, rodzić sytuacje patologiczne. Oczywiście zarówno ja, jak i każdy z posłów Prawa i Sprawiedliwości znamy dziesiątki wspaniałych wójtów, burmistrzów, prezydentów swoich miast. Mówimy tylko o eliminacji sytuacji, z którymi wszyscy na tej sali, jak rozumiem, nie chcielibyśmy mieć do czynienia.
Padło też ze strony opozycji mnóstwo takich złośliwych, choć mało śmiesznych, muszę przyznać, i dość absurdalnych zarzutów. Myślałem, żeby na to odpowiedzieć, ale dajmy temu spokój. Zwrócę uwagę tylko na te pozytywne rozwiązania i pytania.
Pani poseł Szydełko zadała ważne skądinąd pytanie, które zadał przewodniczący PKW w jednym z wywiadów, że teraz po reformie Państwowej Komisji Wyborczej w 2019 r. może dojść do sytuacji, w związku z tym, że sprawozdania podlegają ocenie PKW, że większość członków komisji sądzi we własnej sprawie, bo są z rekomendacji danej siły politycznej. Po pierwsze, sami państwo wielokrotnie twierdziliście z tej mównicy, że sędziowie np. Trybunału Konstytucyjnego to nie są sędziowie z Platformy. Teraz, jak rozumiem, skoro są wybierani przez PO, to nie są, a jak są wybierani przez np. Prawo i Sprawiedliwość, to są. Ale już pomijając tego rodzaju dywagacje, zwrócę uwagę, że nawet jeżeli Prawo i Sprawiedliwość, czego, jak rozumiem, państwo się obawiacie, będzie miało większość konstytucyjną po następnych wyborach, to nawet wówczas maksymalnie będzie miało trzech na dziewięciu przedstawicieli, tak że możecie państwo spać spokojnie.
Sprawa kolejna. Pani poseł Rozpondek - być blisko ludzi... Aha, już odpowiadałem - o tym radnym z województwa.
Pan poseł Mrówczyński - czy zapewniono opozycji miejsca w PKW i OKW, czy ta reprezentacja jest większa niż w sytuacji partii rządzącej i czy ten mechanizm jest rzeczywiście uniwersalny? Można powiedzieć oczywiście tak, że jest, bowiem kadencja... Stąd też kadencja PKW ma być 4-letnia w przypadku przedstawicieli wybieranych przez parlament, po to by właśnie nie doszło do sytuacji, w której teraz nowa władza może mieć całkowitą kontrolę nad taką komisją wyborczą.
Pani poseł Tomaszewska zwróciła uwagę na fakt referendów lokalnych, na to, że tutaj nic w tym kroku nie zrobiono, a może byłoby warto. Rzeczywiście jest to ciekawy postulat, który na etapie prac komisji, myślę, powinien być wzięty pod uwagę, jeśli chodzi o np. ilość podpisów, które należy zebrać do przeprowadzenia referendum.
Pan poseł Paul mówił o zabezpieczeniu radnym wielkości klubów. To jest w tej ustawie - trzech radnych do rad 30-osobowych, minimum 1/10 składu w radach powyżej 30-osobowych.
Słuszne były uwagi - ale one tu już zostały też w jakimś sensie skonsumowane - pana posła ministra Szefernakera odnośnie do systemu informatycznego. Myślę, że to na pewno wymaga wyjaśnienia i to na pewno wymaga rzetelnego zbadania i zastanowienia się, gdzie może tkwić faktycznie problem.
Wreszcie kwestia... Pan poseł Bartosik mówił o tym. To jest zakaz dla wójtów, burmistrzów i prezydentów jednoczesnego kandydowania na ten urząd, jak i ubiegania się o miejsce w radzie powiatu czy sejmiku. Wszyscy z tego często korzystali, bo skoro było dozwolone, to każdy miał równe prawo, ale faktycznie jest to często oszustwo polegające na tym, że pewny swego mandatu wójt, burmistrz czy prezydent kandyduje tylko po to, by być lokomotywą wyborczą jakiejś listy, i nigdy w tym powiecie nie zasiada.
Pan poseł Skurkiewicz - dziękuję za ten głos odnośnie do głosów nieważnych.
I pan poseł Uściński - bardzo trafna uwaga o wydłużeniu vacatio legis dla rejestracji głosowań. Albo trzeba będzie to przyjąć, albo zastanowić się nad rozwiązaniem, które by zabezpieczyło tę sytuację.
Wysoka Izbo! Rozpoczynamy tak naprawdę proces legislacyjny dzisiaj. Żałuję, że tak wiele złych emocji jest od początku. Jestem przekonany, że możemy i powinniśmy dyskutować jednak w sposób merytoryczny, że taka praca będzie miała miejsce w komisjach i że na taką pracę nas wszystkich stać, bo tego oczekują od nas Polacy. Możemy się różnić, ale chyba obrażać się nie ma sensu. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia