8. kadencja, 53. posiedzenie, 1. dzień (06-12-2017)

2. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2017 (druki nr 2045 i 2086).

Poseł Błażej Parda:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kolejna ustawa, ta sama w zasadzie - 3 tygodnie temu mieliśmy ten sam problem. Dobrze, że się pojawiły pieniądze. Ja się cieszę i odczuwam taki indywidualny drobny sukces, bo przy ostatniej ustawie składałem poprawkę, żeby te pieniądze w wysokości ok. 1 mld zł trafiły właśnie do ministra zdrowia, do NFZ-etu. Wtedy było to niemożliwe, bo ważniejsza była telewizja publiczna i były podawane jakieś dziwne argumenty, często niemerytoryczne, a dzisiaj jednak się okazuje, że ten miliard udało się znaleźć. Super, tylko gdyby tamten miliard też przeznaczyć na NFZ, to już by były 2 mld, a nie 1 mld.

    (Poseł Krystyna Skowrońska: Też chcieliśmy.)

    To na pewno należy uznać za pozytywne. Rozumiem, jakie było zamieszanie - kiedy się okazało, że na telewizję publiczną poszedł 1 mld zł, to nagle wszystkie ministerstwa się uruchomiły: Jak to, im 1 mld, a nam ile? Nagle pojawiła się kolejka ministrów po pieniądze i dlatego udało się wycisnąć z tego budżetu jeszcze dodatkowe środki.

    Kolejne 200 mln na zakup akcji spółek, i tu jest takie cudowne uzasadnienie, że to stanowi dodatkowy mechanizm aktywnego oddziaływania na gospodarkę. Najlepszym mechanizmem byłoby po prostu obniżenie podatków, i to by miało dobry wpływ na pobudzenie gospodarki, na to, żeby przedsiębiorczość się rozwijała, albo obniżenie składek ZUS, żeby ten biznes - mały, średni i mikro - mógł rosnąć. To najbardziej pobudzałoby gospodarkę, bo rozumiem, że troszkę zmierzamy w tę stronę, że państwo prawdopodobnie sądzicie, iż zarządzając spółkami, będziecie robić to lepiej, niż same spółki na wolnym rynku będą rządziły. Wiemy o tym, że niestety występują liczne patologie w spółkach Skarbu Państwa, jeżeli chodzi o strukturę zatrudnienia osób. Nie zawsze są to fachowcy. Są to różni ludzie, często niestety z przypadku, łapani. A więc też nie mamy pewności, że te 200 mln zł zostanie naprawdę bardzo dobrze wydane. Jest obawa, że po prostu tego aktywnego oddziaływania na gospodarkę nie będzie, a można byłoby je zagwarantować w inny sposób.

    Jeżeli chodzi o Fundację Dziedzictwa Kulturowego, to w komisji też zadawałem pytania, ale nie ze złośliwości, tylko po prostu z ciekawości. Jeżeli teraz przekazujemy 100 mln zł na taką fundację... Ktoś będzie musiał tą fundacją zarządzać, ktoś będzie pobierał kolejne pieniądze, a mamy świadomość, że ona będzie generowała, powiedzmy, ok. 2 mln zł rocznie na opłaty właśnie w związku z renowacją cmentarza żydowskiego. Tutaj z tym problemu nie ma. Bardziej jest problem samej konstrukcji w zakresie tych pieniędzy. Gdyby co roku przekazywać po te 2 mln zł na tę fundację, a nie od razu 100 mln, to mielibyśmy na kolejne 50 lat zapewnione finansowanie tej fundacji, a przecież też nie wiemy, co stanie się z nią czy z tymi pieniędzy za ileś tam lat - przecież też można podjąć złe decyzje inwestycyjne i różne rzeczy na świecie się dzieją. A więc to nie jest też takie stałe i pewne finansowanie tej sprawy, a na pewno byłoby ono pewniejsze, gdyby to zawsze było wpisane w budżet.

    Jeżeli chodzi o zarządzanie granicami Libii, 10 mln zł, to jest to jak najbardziej słuszna inicjatywa. Musimy się angażować w to, aby możliwie jak najbardziej ograniczać albo likwidować przemytników, którzy niestety przemycają z Libii ludzi podszywających się pod ludzi mających trudną sytuację w swoim kraju. To nie są uchodźcy, to są po prostu migranci, często z głębokiej Afryki, którzy za 1 tys., za 1,5 tys. euro kupują bilety do Europy. Właśnie z Libii jest chyba największy przemyt ludzi z Afryki. Okazuje się, że wiele statków nawet nie wypływa na morze, tylko przypływa z Europy, różnych fundacji i organizacji, wpływa na wody wewnętrzne Libii i zbiera tych migrantów ekonomicznych, a następnie dowozi ich m.in. do Włoch. Ten proces musi być ukrócony i kontrolowany. Już dzisiaj koszt obsługi tego wszystkiego idzie w setki milionów euro, więc jeżeli nie powstrzymamy tego haniebnego procederu... Policzyłem jakiś czas temu, że przemytnicy mogą na tym, na przemycie z Libii, zarabiać rocznie ok. 1 mld euro, więc te nasze 10 mln... Mogłoby być również więcej, żeby pomóc Włochom (Dzwonek) zatrzymać tę falę niekontrolowanego przypływu ludzi o nie do końca wiadomych intencjach. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia