8. kadencja, 53. posiedzenie, 3. dzień (08-12-2017)
27. punkt porządku dziennego:
Przedstawione przez Radę Ministrów dokumenty: ˝Sprawozdanie dotyczące przestrzegania praw pacjenta na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, obejmujące okres od dnia 1 stycznia 2015 r. do dnia 31 grudnia 2015 r.˝ oraz ˝Sprawozdanie dotyczące przestrzegania praw pacjenta na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, obejmujące okres od dnia 1 stycznia 2016 r. do dnia 31 grudnia 2016 r.˝ (druki nr 776 i 1801) wraz ze stanowiskiem Komisji Zdrowia (druk nr 1861).
Poseł Jerzy Kozłowski:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Kukiz’15 mam zaszczyt zaprezentować nasze stanowisko co do sprawozdań za lata 2015-2016 dotyczących przestrzegania praw pacjenta na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, art. 68: Każdy ma prawo do ochrony zdrowia. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
Realnie przy polskim systemie ochrony zdrowia można raczej mówić o obowiązkach pacjenta. Każdy pracujący lub pobierający emeryturę obywatel ma obowiązek opłacać składkę zdrowotną, i to nie jedną, bo w przypadku pracujących - od każdego stosunku pracy, umowy zlecenia czy umowy o dzieło. Obywatel prowadzący działalność gospodarczą też ma obowiązek opłacania składki - od każdej z nich. Składka zdrowotna przy wynagrodzeniu przykładowo 3 tys. netto to jest 325 zł miesięcznie.
Obywatel, chcąc nie chcąc, z czasem staje się pacjentem. I tu pojawiają się następne obowiązki, np. obowiązek czekania w kolejkach. Jeśli ktoś nie wierzy w to, jak w Polsce te kolejki wyglądają, to mogę przedstawić tutaj przykład wyborcy z mojego okręgu wyborczego, który dostał skierowanie do szpitala w Ustroniu na rok 2033 z piękną adnotacją, że jeśli zapłaci, to będzie mógł przyjechać w ciągu następnych 14 dni, czyli skrócenie tego czasu przy finansowaniu z własnej kieszeni jest praktycznie 16-letnie.
Podobna sytuacja jest przy innych oczekiwaniach i nieprawdą jest to - bo konsultowałem to przed przyjazdem teraz do Sejmu - że skróciły się kolejki, jeśli chodzi o operację zaćmy. Konsultowałem się z kilkoma tego typu placówkami medycznymi. Zaprzeczono, powiedziano, że kolejki się nie skróciły, a obawiano się, że od 1 stycznia będą jeszcze dłuższe. Takie są realia. Jest przede mną wykaz, co prawda czarno-biały, ale jest, źródło: OECD, dotyczący porównania w zakresie kilku zabiegów medycznych w stosunku do innych krajów. Tu akurat jest wskazana zaćma - 441 dni. W porównaniu z Estonią - 253 dni - i Danią - 87 dni - jesteśmy rekordzistą. Podobna sytuacja jest przy wymianie stawu biodrowego, kolanowego czy innych zabiegach medycznych. To jest realny obowiązek pacjenta: obowiązek czekania w kolejce.
Jakie jeszcze obowiązki ma pacjent w Polsce? Ma np. obowiązek ponoszenia kosztów badań diagnostycznych, ponieważ lekarze pierwszego kontaktu w związku z tym, że nie ma osobnego budżetu na badania diagnostyczne, bardzo niechętnie dają tego typu skierowania. Nie muszę daleko szukać przykładów. Moja żona ma ten problem. Musi się często badać i raz w roku dostaje skierowanie na badania diagnostyczne, a za pozostałe płaci z własnej kieszeni. Dobrze, że trafiło na nią, bo ją stać, ale w Polsce jest dużo takich osób, których na to nie stać. Gdzie tu jest profilaktyka? Gdzie jest wczesne wykrywanie chorób? Nie ma tego.
Mamy rozmawiać o prawach pacjenta, to możemy wymienić choć podstawowe: prawo do ochrony zdrowia, prawo do świadczeń zdrowotnych zgodnych z wymaganiami stawianymi przez aktualną wiedzę medyczną, prawo do świadczeń zdrowotnych wykonywanych z należytą starannością, prawo do natychmiastowego udzielenia świadczeń zdrowotnych ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia itd. Rzecznik praw pacjenta wskazał, że podobnie jak we wcześniejszych latach i w roku 2015, i w roku 2016 mieliśmy problem z dostępem do świadczeń zdrowotnych. Są problemy z dostępem do dokumentacji medycznej, przestrzeganiem prawa do informacji, są też problemy z ochroną prawa pacjenta do poszanowania intymności i godności.
A teraz przedstawię państwu sprawę osobistą. W roku 2015, w marcu, sam zostałem świetnie przeszkolony, jeśli chodzi o to, jak działa polski system ochrony zdrowia. Jako człowiek, który do tamtego czasu nie chorował, z wyjątkiem jednej choroby przewlekłej, trudnej, czyli cukrzycy, trafiłem do... Znaczy trafiłem, zostałem skierowany przez lekarza pierwszego kontaktu do szpitala na natychmiastową operację, nie będąc pacjentem prywatnego gabinetu ordynatora chirurgii w moim kochanym mieście. W związku z tym, że nie byłem pacjentem tego ordynatora, pomimo skierowania na natychmiastową operację, ponieważ było bardzo poważne zagrożenie życia, i to trzeba powiedzieć wprost, operacja była odkładana, żeby mnie do czegoś zmusić. Nie będę na tej sali mówił do czego, każdy się może domyślać. I gdyby nie pomoc pielęgniarek, które tak mną kierowały, żeby pomimo podawania mi glukozy bez konsultacji z lekarzem, który się zajmuje cukrzykami... Podniesiono mi cukier na 480. Gdyby nie te pielęgniarki, które ryzykując utratę pracy, oszukiwały, jeśli chodzi o zlecenia, ponieważ podały mi rzeczy, które... Nie podawały tych rzeczy, które sugerował ordynator. Gdyby nie lekarz, świetny chirurg, który na swoje ryzyko podjął samodzielną decyzję o natychmiastowej operacji pod nieobecność ordynatora, według oceny ja bym w poniedziałek już nie żył. To są fakty. Tak wyglądają prawa pacjenta w Polsce.
Takich jak ja - bo rozmawiałem na tym oddziale z wieloma pacjentami - jest wielu. Są ci, którzy nie przechodzą przez prywatny gabinet pana ordynatora. Takich ordynatorów w Polsce jest na pewno niewielu, na to liczę, ale oni są. I dopóki będzie możliwość łączenia tego, niestety - chodzi o tego typu zjawiska, że lekarz, który jest ordynatorem na danym oddziale, wykorzystuje swój oddział, za który płacimy ze środków publicznych, do celów prywatnej obsługi klientów czy pacjentów ze swojego gabinetu - dopóty prawa pacjenta będą strasznie, strasznie gwałcone.
Teraz, po tym moim osobistym troszeczkę wspomnieniu, które jest do tej pory w mojej pamięci i pewnie nigdy mi z tej pamięci się nie wymaże, chciałbym się odnieść do samego już opracowania pana rzecznika, do którego trzeba się odnieść z należytym szacunkiem, ponieważ to jest dobra praca - dobra praca rzecznika - gdyż w końcu pacjenci czują, że można się do niego zgłosić. Tylko że wszystko, co tu czytamy, dotyczy tylko tych osób, które się zgłosiły. A ile osób po prostu się nie zgłasza do rzecznika? Ile spraw ginie, bo komuś się nie chce po prostu lub nie ma ochoty na te trudne procedury?
Trzeba tutaj naprawdę odnieść się do kilku zagadnień. Już powiedziałem, jak wygląda w Polsce prawo pacjenta do świadczeń zdrowotnych, dalej nie będę o tym opowiadał. Teraz następny punkt, wyżywienie pacjentów w szpitalach. Nie ma co ukrywać, tam dzienna racja pod względem finansowym, chodzi o wyżywienie pacjenta, jest dużo mniejsza niż racja dla człowieka, który siedzi w więzieniu. Sami wiemy, jak te posiłki w szpitalach wyglądają. To jest niedofinansowanie, które po prostu w tej chwili jest żenujące.
I teraz: liczba lekarzy. Z lekarzami, tak samo jak z pielęgniarkami, jest dramat. Brakuje lekarzy specjalistów. To nie jest, jak już powiedziałem wcześniej, kwestia zaniedbań 2-letnich, to są zaniedbania wieloletnie. Odczuwamy, mamy jako pacjenci niesamowitą trudność z dostaniem się do lekarza specjalisty. Ja jeszcze jestem ze 100-tysięcznego miasta, które ma tych lekarzy specjalistów; jeśli nie, to znajdę specjalistę tutaj, w Wielkopolsce, w wielkim mieście Poznaniu, mam też niedaleko do Łodzi, ale ilu jest ludzi, którzy mieszkają daleko od takich ośrodków, jakie oni mają utrudnienia?
Chciałbym teraz na pielęgniarkach się skupić. Nie tak dawno zaproszono mnie w Wielkopolsce, w Jarocinie, na spotkanie z pielęgniarkami, które opowiedziały mi coś, o czym wiedziałem wcześniej ze spotkania w Kaliszu. Gdyby nie pielęgniarki pracujące w systemie etatowym w swoim zakładzie pracy, czyli w swoim szpitalu, i jeżdżące na umowy zlecenia do innych szpitali, to powiem z ręką na sercu, że w polskim systemie - gdyby one pracowały tylko na jednym etacie - z dnia na dzień nie byłoby pielęgniarek do obsługi chorych. I chyba każdy z państwa o tym wie. W tej chwili w szpitalu w Jarocinie próbują negocjować z prezesem, bo tam prezes rządzi, ? propos swoich wypłat, które są naprawdę uwłaczające - też nie muszę państwu tłumaczyć, że w całym systemie ochrony zdrowia wypłaty są dużo poniżej tego, co być powinno.
My, pacjenci polscy, chcemy mieć prawo do leczenia się u lekarzy wypoczętych, obsługiwanych przez pielęgniarki dobrze wynagradzane. A o jakim wypoczęciu możemy mówić w przypadku lekarzy, którzy teraz wypowiadają klauzulę opt-out, czyli normalnie chcą pracować, jak normalny lekarz, 48 godzin? Są oni szykanowani przez ministra, nazywani, określani w sposób po prostu urągający godności lekarza. Nie można dyskredytować ludzi za to, że chcą pracować w godziwych warunkach, zgodnie z zasadami higieny pracy i tak, żeby nie... a były przypadki, nie chcę ich zbytnio wspominać, że lekarze umierali na dyżurach. Dlatego my, pacjenci, chcemy systemu dla nas przyjaznego i czekamy na ustawę nie o ochronie zdrowia, tylko na ustawę o pacjencie. Dziękuję.
Przebieg posiedzenia