8. kadencja, 57. posiedzenie, 2. dzień (26-01-2018)
23. punkt porządku dziennego:
Pytania w sprawach bieżących.
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska Mariusz Orion Jędrysek:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Krótka odpowiedź. Najpierw należy się paniom posłankom sprostowanie. Otóż nic nie ma zastąpić państwowej służby geologicznej, bo ona nie istnieje. Istnieje zbiór zadań wpisanych w Prawie geologicznym i górniczym, państwowa służba geologiczna to jest zbiór zadań, pisana z małej litery. Nie ma takiej jednostki. Przypisano to Państwowemu Instytutowi Badawczemu, który nie jest w stanie realizować wszystkich zadań. Ministerstwo Środowiska, gdzie jest zlokalizowany i pracuje główny geolog kraju, a także pełnomocnik rządu do spraw polityki surowcowej państwa, który zarządza wszystkim, co jest w istocie pod powierzchnią ziemi, nie ma żadnej agencji wykonawczej, nie ma narzędzi do dbania o najważniejszy interes państwa. Takie rozwiązanie, powołanie tego typu jednostki, było przewidziane już w 2001 r. i w 2003 r. i wtedy tymczasowo przydzielono te zadania do realizacji Państwowemu Instytutowi Geologicznemu. Ta tymczasowość trwa do dziś. Zmiany, które państwo wprowadzili, szczególnie w 2011 r., spowodowały pojawienie się monopolu, bo minister już w ogóle nie może praktycznie nikomu zlecać tych zadań, tylko Państwowemu Instytutowi Geologicznemu, a każdy monopol psuje. Nie ma w tej chwili realizacji zadań państwowej służby geologicznej przez żadną jednostkę, która byłaby agencją wykonawczą. Jest to niedopuszczalne. Wiele ministerstw ma tego typu agencje wykonawcze i nikt się temu nie dziwi. A więc kończymy z tymczasowością i zaczynamy realizować to, co jest niezbędne dla państwa, najważniejsze, łącznie z dyplomacją surowcową, z podniesieniem poziomu bezpieczeństwa surowcowego, w tym energetycznego. Tego dzisiaj nie ma. To, co państwo zobaczą, czytając kolejne wyniki kontroli NIK, raporty za lata 2012 i 2013, 2016 i 2017, to krytyczna zapaść w gospodarce surowcami w Polsce, właśnie choćby ze względu na brak takiej agencji i złe rozwiązania prawne. Jedno i drugie zmieniamy.
Jeśli chodzi o przychody gmin, proszę państwa, w Polsce jest ponad 2400 gmin. Gminy górnicze stanowią grubo ponad połowę. Gmin, których dotknie ograniczenie, tylko nieznaczne ograniczenie przychodów - nieznaczne w stosunku do całych ich przychodów wynikających choćby z górnictwa - będzie tylko kilka do kilkunastu. Więc państwo tak naprawdę, można powiedzieć, lobbujecie za najbogatszymi gminami w Unii Europejskiej.
(Poseł Ewa Drozd: Za mieszkańcami tych gmin.)
To są najbogatsze gminy. Te gminy nie są w żadnym wypadku... One są tylko i wyłącznie beneficjentem rozpoznania geologicznego i inwestycji, które poczyniło państwo polskie, a więc całe społeczeństwo, łącznie z tymi najbiedniejszymi polskimi gminami, po to żeby zrobić odkrycia geologiczne, które kosztują miliard, 2 mld, 5 mld. Bo tyle to kosztuje. Potem wybudowano kopalnie i stworzono miejsca pracy wyłącznie w oparciu o składkę całej Polski. I teraz jest czas na to, żeby te pieniądze w sposób znaczony przeszły do tych rejonów, w których możemy bardzo szybko uruchomić eksploatację. Gdzie jest społeczne przyzwolenie na to? Szczególnie w Polsce wschodniej. Mamy ogromny potencjał i brak nam kilkudziesięciu milionów złotych rocznie na to, żeby uruchomić wielką produkcję umożliwiającą tworzenie miejsc pracy. Każdy geolog, górnik implikuje powstanie ok. 3-6 miejsc pracy. Pozwólcie na to. Nie brońcie tych gmin, które jeśli chodzi o budżet, są jednymi z najbogatszych w Unii Europejskiej.
(Głos z sali: Mieszkańców gmin.)
Sprawa druga. Sprawa druga to jest to, że te gminy, także górnicze, będą kiedyś miały problemy z rekultywacją. To, że istnieją odpisy na rekultywację, nigdy do końca nie jest zabezpieczone i nie jest wykonywane. Takich przykładów mamy wiele. Nawet dzisiaj mamy w Polsce takie gminy górnicze, które mają planowanie przestrzenne, chcą budować i okazuje się, że nie mają... Zaczynają budowę i jest tak: są jakieś niezrekultywowane składowiska, jakieś niezrekultywowane wyrobiska, szkody górnicze, ba, zdarza się, że jest ogrom niezlikwidowanych otworów wiertniczych. I naraz jest przestój. To są potężne straty. Polska Agencja Geologiczna będzie wtedy likwidowała takie otwory, będzie powodowała, że będzie rekultywacja. To jest zapisane. I to trafi kiedyś, nie daj Boże, żeby musiało, ale... Jeśli gmina dzisiaj najbogatsza będzie w takiej sytuacji, że nie będzie mogła zlikwidować takiego otworu czy doprowadzić do rekultywacji - a już trzeba to zrobić - bo będzie uboższa, to wtedy Polska Agencja Geologiczna będzie tę robotę wykonywała, właśnie z takich opłat, które dzisiaj są zbierane. Tak że nie widzę tutaj żadnych zagrożeń.
Nie brońcie kilku gmin, ich przychodów, partykularnych interesów teraz, bo tu chodzi o całą Polskę, o potencjał surowcowy, rozwój gospodarczy, a także zabezpieczenie interesów tych gmin, które są dzisiaj bogate, na przyszłość. Dziękuję serdecznie.
Przebieg posiedzenia