8. kadencja, 59. posiedzenie, 1. dzień (27-02-2018)
10. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2216).
Poseł Jerzy Jachnik:
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Otóż zastanawiałem się nad tym, czy okres przedawnienia ma być krótszy czy dłuższy. W klubie Kukiz mieliśmy różne zdania na ten temat, bowiem w krajach anglosaskich, takich jak Irlandia, Kanada, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, ten okres przedawnienia to jest od 3 do 6 lat bądź 6 lat, ale już w Austrii i Niemczech to jest 30 lat, w Grecji i Holandii - 20 lat, we Francji - 15 lat. Pytanie jest takie, czy to jest rzeczywisty okres przedawnienia, bo z drugiej strony doskonale wiemy, że ten okres przedawnienia można przerywać. Zatem jest kolejne pytanie, czy jest to ustawa trochę pod publikę, czy ma ona rzeczywiście coś zmienić.
Pozwolę sobie przytoczyć dwa stanowiska, bo otrzymałem stanowisko pracownika naukowego i stanowisko związku przedsiębiorców. Przedstawię to pierwsze stanowisko, które mnie osobiście troszeczkę przeraziło. W przypadku prawomocnych orzeczeń sądowych dotychczas obowiązujące przepisy określały konkretne terminy sądowe, 10 czy 2, po których dłużnik mógł zwrócić się do sądu o stwierdzenie przedawnienia, a ten nie miał możliwości odmowy. Tak stanowiło jeszcze kilka tygodni temu i będzie stanowić prawo. W obecnym projekcie nowelizacji skracając np. termin z 10 lat do 6 lat, ustawodawca daje wierzycielowi możliwość zaskarżenia przedawnienia pod pozorem naruszenia interesu społecznego. Powiało PRL-em i to niesamowicie siermiężnym. Po pierwsze, pod to hasło można podpiąć dosłownie wszystko. Wszyscy wierzyciele, czyli firmy windykacyjne, fundusze i diabli wiedzą kto jeszcze, w każdej sprawie będą widzieć interes społeczny. Mam pytanie, co to jest ta zasada słuszności, bo ona jest taka, że można ją naciągać jak gumę. Niestety mam obiekcje, bo jeśli przyjmiemy, że sądy będą mogły ten okres przedawnienia zmieniać, to dla mnie jest to przerażające.
Mam też drugie pismo, które państwo pewnie również dostaliście, włożone do skrytek, Związku Przedsiębiorców Polskich, którzy odnoszą się do tego projektu bardzo krytycznie. Chodzi konkretnie o przepisy przejściowe, że nowa ustawa będzie obejmowała również stare okresy. Zatem powiedzmy sobie, jeśli ktoś podejmował jakieś zobowiązania, np. podmioty gospodarcze, będzie mógł się liczyć z okresem 10-letnim. Dzisiaj może to przegapić, obejmie go to albo nie, bo tu są różne zasady, również wobec konsumentów są one różnie stosowane.
Chciałbym dodać jeszcze jedną rzecz, szczególnie jeśli chodzi o podmioty gospodarcze, co mnie się wydaje bardzo istotne. Otóż jeśli podmiot gospodarczy posiadał zadłużenie i zostało ono przedawnione, to pomimo tego np. w Stanach Zjednoczonych jest w rejestrze informacji gospodarczej. Dlaczego? Dlatego że nawet przy ocenie zdolności kredytowej w przyszłości te dane są brane pod uwagę, pozostają. Jeśli natomiast je zlikwidujemy i zostawimy je tylko w Biurze Informacji Kredytowej, to np. sytuacja będzie taka, że ktoś po raz drugi, trzeci czy czwarty weźmie pożyczkę i ta sytuacja będzie się powtarzać - nie będzie zwracać długu. Zatem wiele firm będzie zainteresowanych tym, kiedy poprawi się ich sytuacja, żeby to zadłużenie pomimo okresu przedawnienia spłacić, bo tym sposobem skreślą się z tej ewidencji. Zatem mamy tu dwie rzeczy, bo ten okres przedawnienia nie będzie dotyczył tylko konsumentów, a my się skupiamy na tym, że to jest pakiet konsumencki. Nie, on będzie dotyczył generalnie wszystkich spraw i jest obliczony na to, że w wypadku osób, które praktycznie rzecz biorąc, przegapią ten okres lub nie wystąpią o jego przedłużenie, niestety ich sprawy będą się zamykały w okresie 6-letnim. Dzisiaj, w obecnie obowiązującym stanie prawnym, sąd nie musiał badać okresu przedawnienia, chyba że podniosła to strona procesowa. Teraz będzie to robił z obowiązku, z tym że to i tak nie będzie dotyczyło - co zresztą podnosił jeden z pracowników naukowych - tych wierzycielskich firm, pod które te przepisy są napisane. Wręcz, jak stwierdza autor pisma, jest to po prostu gniot. Zatem zostawimy ten projekt do dalszego procedowania, mając nadzieję, szczególnie jeśli chodzi o okresy przedawnienia... Przepisy przejściowe są tak wymieszane, że chyba nikt nie będzie mógł się w nich połapać, poza wyspecjalizowanymi prawnikami, bo jedne działają wstecz, drugie działają w przód, i tak na dobrą sprawę indywidualny konsument na pewno się na tym nie wyzna, natomiast firma windykacyjna będzie wiedziała wszystko. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia