8. kadencja, 59. posiedzenie, 3. dzień (01-03-2018)

Oświadczenia.

Poseł Bernadeta Krynicka (tekst niewygłoszony):

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dzięki inicjatywie ustawodawczej śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego od 1 marca 2011 r. możemy obchodzić Narodowy Dzień Pamięci ˝Żołnierzy Wyklętych˝. Z uwagi na to, jak głęboko zakorzenione zostały w naszym społeczeństwie negatywne opinie na temat żołnierzy wyklętych wygłaszane przez cały okres PRL-u, ustanowienie tego święta było niezwykle potrzebne. Dało nam to możliwość przywrócenia, a nawet promocji dobrego imienia żołnierzy wyklętych. Pamiętajmy, że jeśli sami nie będziemy szanować własnej historii, nikt nie będzie nas szanował. Na przykładzie żołnierzy wyklętych widzimy niestety, jak prawdziwe okazały się słowa, że ˝kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą˝, jak wiele jest jeszcze pracy przed nami, by usunąć z naszego życia zakłamanie powstałe w PRL-u.

    W literaturze przedmiotu możemy znaleźć opisy tego haniebnego procederu. Schemat się powtarza. Posłużę się przykładem Stanisława Marchewki ps. Ryba urodzonego w Jeziorku, gm. Piątnica, ostatniego oficera podziemia poakowskiego, który zginął z bronią w ręku w 1957 r., by przedstawić ten schemat. Funkcjonariusze UB bezpośrednio po śmierci ˝Ryby˝ zaczęli dorabiać mu gębę mordercy i złodzieja, człowieka, którego pomysł na życie polegał na napadaniu na zwykłych, niewinnych ludzi. Nie wspominali o tym, że był żołnierzem Września przez całą okupację działającym w konspiracji, ani o tym, że akcje zbrojne organizował często w celu odbicia członków podziemia antykomunistycznego z więzień UB, a pojmanych funkcjonariuszy w przytłaczającej ilości przypadków po odebraniu od nich przysięgi, że zaprzestaną działalności w aparacie bezpieczeństwa, puszczał wolno. Nie wspominali również o tym, że ˝Ryba˝, ufając ustawie amnestyjnej, osiadł w Łodzi i próbował po prostu żyć. W 1950 r. funkcjonariusze UB postanowili zrobić z niego szpicla i przy jego pomocy schwytać wciąż walczących przełożonych. Honor nie pozwolił na zdradę i Stanisław Marchewka wrócił do konspiracji.

    Jestem posłanką ziemi łomżyńskiej, ziemi słynącej z patriotyzmu swych synów i córek, ziemi bohatersko broniącej się przed bolszewikami w 1920 r., ziemi, która znalazła się pod sowiecką okupacją już we wrześniu 1939 r., skąd ruszyły pierwsze wywózki na Sybir. Ziemi, przez którą na Zachód uciekały niedobitki AK uczestniczące w akcji ˝Burza˝ w Okręgu Wilno. Po tak tragicznych i wieloletnich doświadczeniach nie może dziwić fakt, że wyjątkowo liczne na tych terenach było podziemie antykomunistyczne. Pamięć o nim jest wśród nas wciąż bardzo żywa. Czuję się w obowiązku przedstawić prawdziwy obraz żołnierzy wyklętych bez komunistycznych przeinaczeń.

    Żołnierze wyklęci to w dużej mierze weterani wojny obronnej 1939 r., nierzadko wojny z 1920 r. To przedwojenni oficerowie, jak również zawodowi żołnierze wywodzący się drobnego mieszczaństwa czy chłopów, dla których służba w Wojsku Polskim była szansą na awans społeczny, jak i osoby niezwiązane wcześniej z armią. Jednym słowem: byli to polscy patrioci gotowi walczyć o wolność ojczyzny nawet w skrajnie niekorzystnych warunkach. O tym, jakiego pokroju byli to ludzie, świadczą słowa pana Tadeusza Zawistowskiego, który wspomina, opisując swojego dowódcę por. Jana Turowskiego ps. Orlicz, że jeszcze podczas okupacji słoninę, którą dostawał za nauczanie wiejskich dzieci, przesyłał w paczkach dla żołnierzy uwięzionych w niemieckich obozach jenieckich. Rzecz działa się w rodzinnym domu pana Tadeusza we wsi Załuski, gm. Andrzejowo. Ten sam ˝Orlicz˝, gdy jeden z jego podwładnych spowodował pożar we wsi Sukmanki, zorganizował zbiórkę zboża dla pogorzelców.

    Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć słowa płk. Zygmunta Edwarda Szendzielarza ps. Łupaszka, które w wielu punktach są aktualne także dziś: ˝Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich (...) My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości.˝

    Ostatni żołnierz polskiego podziemia antykomunistycznego i niepodległościowego Józef Franczak ps. Lalek poległ 18 lat po wojnie, 21 października 1963 r. Cześć i chwała bohaterom!


Przebieg posiedzenia