8. kadencja, 60. posiedzenie, 2. dzień (21-03-2018)
10. punkt porządku dziennego:
Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2018 roku.
Poseł Małgorzata Gosiewska:
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W dniu dzisiejszym pan minister Jacek Czaputowicz przedstawił założenia polityki zagranicznej rządu na najbliższy rok.
Klub Prawa i Sprawiedliwości podziela przedstawioną przez pana ministra wizję podmiotowej polityki zagranicznej niepodległej, demokratycznej Polski, będącej państwem prawnym, w której konstytucyjną kontrolę nad polityką rządu sprawuje demokratycznie wyłoniony parlament. Podzielamy także stanowisko, że celem polityki zagranicznej Polski powinno być dążenie do zajęcia przez nasze państwo jak najlepszego miejsca wśród innych państw narodowych, które wciąż są i pozostaną podstawowymi uczestnikami współczesnych stosunków międzynarodowych. Jest dla nas oczywiste, że ˝nic o nas bez nas˝. To demokratyczne państwa narodowe uczestniczą w procesie integracji europejskiej i transatlantyckiej, zawierają sojusze i współdziałają na rzecz rozwiązywania wyzwań globalnych. W pełni zrozumiałe są podstawowe założenia przedstawione przez pana ministra w czterech głównych tezach. Cieszymy się, że mamy wreszcie rząd, który jest zdolny do realizowania tak rozumianej polskiej racji stanu.
Szanowni Państwo! Wysoka Izbo! Rok dwutysięczny osiemnasty...
(Poseł Krystyna Skowrońska: Dwa tysiące.)
Rok 2018 to rok jubileuszu odzyskania przez Polskę niepodległości. Rocznice zawsze stwarzają okazję do wypowiedzi o sprawach fundamentalnych, nie tylko o blaskach, ale też i o cieniach. W ciągu ostatnich 100 lat - pomijając okres PRL, gdy prowadzenie wolnej i suwerennej polityki zagranicznej nie było możliwe ani w kraju, ani na emigracji - mieliśmy do czynienia z dwoma podejściami do miejsca Polski w świecie i polityki zagranicznej. Pierwsze podejście wynikało z naszych polskich kompleksów. Tak długo nie mieliśmy własnego państwa, tak długo obce mocarstwa rządziły się w naszym kraju, decydowały o polskich sprawach bez pytania nas o zdanie, że niestety znaleźli się i tacy Polacy, którym taki stan rzeczy wszedł w krew, i zaczęli oni uznawać taki stan rzeczy za naturalny. Zaczęli uważać, że inni rządzić się potrafią, a Polacy nigdy do tego nie będą zdolni. Niektórzy do dziś uważają, że z tego powodu Polacy powinni wyrzec się własnej tożsamości, której i tak obronić nie są w stanie, i przyjąć tożsamość, zwyczaje i interesy obce. Posłusznie dać sobą rządzić obcym potęgom, stać się częścią ich interesów, skoro własnych, polskich, mieć nie możemy. Postawę tę Radosław Sikorski, wybitny ambasador wszystkich polskich kompleksów, określił mianem ˝polskiej murzyńskości˝...
(Poseł Ewa Kopacz: Pani poseł, naprawdę, to jest wasza polityka zagraniczna, więc opowiadajcie o tym, co robicie.)
...a mówił wówczas o własnym środowisku politycznym, pani premier. (Oklaski, poruszenie na sali) Z polityki zagranicznej opartej na tych kompleksach wywodziło się podejście nienarażania się mocarstwom, za to lekceważenia państw małych i średnich, odwracania się od naszego regionu, od naszych sąsiadów.
Pan minister Czaputowicz słusznie tymczasem podkreślał w swoim wystąpieniu, że Polska swoje działania w świecie, swoją politykę zagraniczną musi wywodzić z faktu, że w Europie Środkowej jesteśmy państwem o największym potencjale politycznym, militarnym, gospodarczym i ludnościowym. Jeśli odwracamy się od regionu, jeśli lekceważymy najbliższych partnerów, tak jak to miał w zwyczaju rząd Donalda Tuska (Poruszenie na sali), tracimy szansę na własną tożsamość w Europie i świecie.
Drugie. Obecne w naszej tradycji podejście do polityki zagranicznej opierało się na przekonaniu, że rezygnacja z przypominania o Polsce, o naszej polskiej tożsamości, kulturze i języku, oznacza współpracę z zaborcami i okupantami w dziele likwidacji Polski i Polaków jako narodu i jako podmiotu politycznego. To była postawa nieustępliwa, oparta na przekonaniu, że tylko podnoszenie sprawy polskiej, walka o polskie interesy jest jedyną drogą do przywrócenia państwa polskiego na mapę Europy.
(Poseł Ewa Kopacz: Ale to gdzie jesteśmy teraz?)
100 lat temu Polska odzyskała niepodległość, gdyż Polacy za taką właśnie postawą się opowiedzieli.
Ta lekcja przyświeca mojemu obozowi politycznemu. Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za odrzuceniem kompleksów i walką o polskie interesy, nieuleganiem obcej przemocy, niepoddawaniem się trudnościom. Tylko w ten sposób Polska będzie w stanie wzmocnić swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Polska polityka zagraniczna prowadzona z podniesioną głową, bez kompleksów to polityka zagraniczna rządu Prawa i Sprawiedliwości. To polityka naprawdę dobrej zmiany.
(Poseł Ewa Kopacz: Dla swoich.)
Cieszymy się, że rząd premiera Mateusza Morawieckiego z kompleksem wobec silniejszych walczy. (Oklaski)
(Poseł Marcin Święcicki: Co wy macie z tymi kompleksami?)
No właśnie wy macie te kompleksy.
Szanowni Państwo! Wysoka Izbo! Musimy jednak mieć świadomość, że po 8 latach rządów zwolenników murzyńskości sytuacja była naprawdę...
(Głos z sali: Bez kompleksów.)
...trudna. Wszyscy na świecie, w Europie przyzwyczaili się już do tego...
(Poseł Krystyna Skowrońska: A wynik 27:1?)
...że Polska ulega, nie broni własnych interesów, importuje politykę i decyzje podejmowane w innych stolicach, a jedyną sprawą, którą naprawdę się interesuje, są stołki dla swoich polityków w instytucjach europejskich, w instytucjach międzynarodowych. I owszem, ta polityka przynosiła sukcesy, nielicznym. Donald Tusk na przykład odniósł sukces, Krzysztof Lisek odniósł sukces, Tusk załatwił mu pracę w Brukseli, Mikołaj Dowgielewicz, minister w rządzie Tuska, też odniósł sukces - został gubernatorem Banku Rozwoju Rady Europy. Czy był on kiedyś wcześniej bankowcem? Ależ skąd!
(Głos z sali: Jaki poziom? O czym pani mówi?)
Pracę załatwił mu rząd Donalda Tuska. To był sposób uprawiania polityki zagranicznej przez Platformę Obywatelską.
(Głos z sali: Obraża pani swojego ministra.)
Gdy Polacy w wyborach odsunęli ministrów Platformy od władzy, ci znaleźli pracę...
(Poseł Ewa Kopacz: Pani poseł...)
...u obcych rządów. Sławomira Nowaka i Bartłomieja Sienkiewicza zatrudnił rząd Ukrainy. Radosław Sikorski znalazł pracę...
(Poseł Ewa Kopacz: Żenada.)
...w firmie lobbingowej. Na pracy dla Polski karierę zrobił Jan Krzysztof Bielecki...
(Poseł Marta Golbik: Sobą się zajmijcie.)
...przypomnijmy: społeczny doradca Tuska, który pracował dla Tuska pro bono, aby nie ujawniać...
(Poseł Ewa Kopacz: Tusk to nie twój kolega.)
...swoich dochodów. Przypomnijmy też, że wcześniej Bielecki...
(Poseł Ewa Kopacz: Ale co to jest, panie marszałku?)
...został nomenklaturowym bankowcem. Pracę w Europejskim Banku Rozwoju... (Poruszenie na sali)
Prawda boli, prawda?
...załatwił mu rząd Unii Wolności. Wmawiano Polakom, że będzie tam dbał o polskie interesy... (Poruszenie na sali)
Wicemarszałek Stanisław Tyszka:
Szanowni państwo, ale proszę nie przeszkadzać. Zaraz się państwo odniosą do tego w debacie.
(Poseł Henryka Krzywonos-Strycharska: Ale to jest nie na temat.)
Dobrze...
Poseł Małgorzata Gosiewska:
Dbał, dbał, owszem... (Gwar na sali)
Wicemarszałek Stanisław Tyszka:
Proszę się nie dać prowokować. Spokojnie.
Poseł Małgorzata Gosiewska:
...podobnie jak Hanna Gronkiewicz-Waltz jako prezydent Warszawy. Przypomnijmy, że pracę w tym samym banku także załatwił Hannie Gronkiewicz-Waltz polski rząd. Mieliśmy...
(Głos z sali: O czym tu jest mowa?)
...do czynienia z podporządkowywaniem racji stanu racji prywatnych karier prominentnych działaczy Platformy Obywatelskiej.
(Głos z sali: Do rzeczy!)
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wszyscy pamiętamy podróże Donalda Tuska po stolicach europejskich w 2014 r., gdy...
(Głos z sali: To jest exposé?)
...rosyjskie czołgi rozjeżdżały Ukrainę. Oficjalnie premier polskiego rządu zabiegał o wsparcie dla Ukrainy, w rzeczywistości zabiegał o wsparcie własnej kandydatury na przewodniczącego Rady Europejskiej. Trudno zapomnieć także...
(Głos z sali: I Ukraina miała mu to za złe?)
...o epopei związanej z ubieganiem się przez urzędującego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o różne międzynarodowe stanowiska, a to sekretarza generalnego NATO, a to wysokiego przedstawiciela Unii Europejskiej do spraw polityki zagranicznej, a to komisarza do spraw energii. Z tak prowadzonej polityki zagranicznej, polegającej na załatwianiu zagranicznych synekur, Polacy żadnych korzyści nie mieli.
Osobiście uważam, że należy wykorzystać przygotowywaną reformę służby zagranicznej do wprowadzenia prawnego zakazu ubiegania się o stanowiska w organizacjach i instytucjach międzynarodowych dla urzędujących ministrów spraw zagranicznych. (Oklaski) Jeśli ktoś zabiega o pracę za granicą, najpierw powinien zrezygnować z urzędu w Polsce. Interesów państwa nie można mieszać z interesami prywatnymi.
Wysoka Izbo! W ubiegłym roku byliśmy świadkami jednej z najbardziej udanych polskich kampanii dyplomatycznych, (Wesołość na sali) której efektem była wizyta prezydenta Donalda Trumpa na szczycie przywódców...
(Poseł Grzegorz Schetyna: 27:1.)
(Poseł Sławomir Nitras: Polskie obozy koncentracyjne.pl.)
...państw, które zdecydowały się zainicjować...
...nowy format współpracy wielostronnej w naszym regionie, inicjatywę Trójmorza. Prezydent Trump nie tylko przyjął zaproszenie od prezydenta Andrzeja Dudy do Warszawy, ale uczynił inicjatywę Trójmorza priorytetem amerykańskiej polityki w Europie. Gdy przypomnimy sobie, ile wysiłku poświęcała opozycja na to, aby wyśmiać wizyty w Waszyngtonie ministra Szczerskego, ministra Waszczykowskiego i polsko-chorwacką współpracę w sprawie organizacji szczytu Trójmorza w Warszawie z udziałem prezydenta Stanów Zjednoczonych, zobaczymy jak na dłoni, że opozycja sukcesami Polski nie jest zainteresowana. Opozycja broni sukcesów własnych karier.
(Poseł Jerzy Meysztowicz: To masakra jakaś jest.)
Wysoka Izbo! Relacje ze Stanami Zjednoczonymi znalazły właściwe miejsce w wystąpieniu pana ministra Czaputowicza. To są relacje o charakterze strategicznym. Cieszymy się, że na polskim terytorium gościmy żołnierzy amerykańskich, nie tylko w rezultacie realizacji postanowień szczytu NATO w Warszawie o wzmocnieniu wschodniej flanki NATO, ale także na podstawie porozumień o charakterze dwustronnym - w Polsce powstaje amerykańska baza w Redzikowie, której zadaniem będzie obrona przeciwko napaści rakietowej. Zagrożenie stwarzane ostatnio przez politykę Korei Północnej wskazuje, jak bardzo potrzebna jest obrona antyrakietowa i jak ważna jest polsko-amerykańska współpraca w tej dziedzinie. Polska jest wiarygodnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, chętnie będziemy gościć w Polsce każdego amerykańskiego żołnierza. Będziemy dopingować rząd, aby ta obecność systematycznie się zwiększała. Będziemy także wspierać wysiłki rządu na rzecz zacieśnienia współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. W ubiegłym roku do naszego terminala LNG w Świnoujściu zaczęły docierać pierwsze dostawy amerykańskiego gazu skroplonego. To wielki sukces rządu dobrej zmiany. (Wesołość na sali, oklaski)
Polska, dzięki współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, staje się bardziej odporna na rosyjski szantaż energetyczny. Wzywamy rząd do podjęcia starań, aby uzyskać amerykańskie wsparcie na rzecz przeciwdziałania budowie niebezpiecznego dla całej Europy, godzącego w jej bezpieczeństwo i solidarność projektu gazociągu północnego II. (Oklaski)
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Klub Prawa i Sprawiedliwości wspiera rząd uznający, że Sojusz Północnoatlantycki ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa Europy, naszego regionu, a tym samym Polski. Dobrze się stało, że szczyt inicjatywy Trójmorza w Warszawie i wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych w Polsce stworzyły znakomitą okazję do podkreślenia znaczenia Sojuszu dla relacji transatlantyckich. Na tym powinna polegać właśnie rola Polski w tych relacjach: wypełnianie zobowiązań sojuszniczych, współpraca w regionie, mobilizowanie naszych regionalnych partnerów do aktywności i stwarzania warunków dla całego Sojuszu do demonstrowania jedności, skuteczności i determinacji w realizacji stawianych przed nim zadań, zwłaszcza zadania głównego - zapewniania bezpieczeństwa jego członkom.
Warto przypomnieć, że rząd Prawa i Sprawiedliwości przyjął w ubiegłym roku ustawę zapewniającą stały wzrost finansowania polskich Sił Zbrojnych. Polska nie tylko będzie przeznaczać na obronność minimum 2% PKB, czyli wypełniać swoje zobowiązania w NATO, ale jako państwo wschodniej flanki Sojuszu będzie te nakłady systematycznie zwiększać. Taką właśnie politykę popieramy. Nie ma silnej i budzącej zaufanie partnerów polskiej polityki zagranicznej bez realizowania zobowiązań sojuszniczych i bez silnej armii.
Klub Prawa i Sprawiedliwości będzie wspierał rząd w budowie silnej i skutecznej polskiej armii. (Oklaski)
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wielkim wyzwaniem dla polskiej polityki zagranicznej będzie nadanie Europie nowego kierunku rozwoju po opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. Klub Prawa i Sprawiedliwości opowiada się za wizją przedstawioną przez premiera Morawieckiego, aby dążyć do tego, by integracja europejska znowu odzyskała poparcie europejskich społeczeństw. To musi być Unia silniejsza, mądrzejsza, bezpieczniejsza i bardziej solidarna. Polska powinna dążyć do przywrócenia równowagi pomiędzy państwami dużymi i małymi w Unii Europejskiej. Każde, nawet najmniejsze państwo Unii, musi odzyskać poczucie udziału, wpływu i własności w odniesieniu do procesu integracji europejskiej. Klub Prawa i Sprawiedliwości w pełni popiera stanowisko rządu sprzeciwiające się dzieleniu Unii i kształtowaniu Europy dwóch prędkości. Deficyt demokracji w Europie jest dużym problemem. Musimy zawsze pamiętać, że najsilniejszym mandatem w Unii Europejskiej dysponują państwa członkowskie, a nie instytucje unijne.
Dobrze, że rząd realizuje plan zakończenia, opierającego się na nieporozumieniu, sporu z Komisją Europejską w sprawie praworządności. Polska jest demokratycznym państwem prawnym...
(Poseł Jerzy Meysztowicz: Już nie, już nie.)
...i nie ma w Polsce żadnego zagrożenia dla praworządności uzasadniającego zainteresowanie instytucji Unii Europejskiej. Owszem, miewamy w Polsce problemy z efektywnością wymiaru sprawiedliwości i jakością sprawiedliwości, jaką wymierza, ale to są sprawy, które Polska jako państwo członkowskie będzie rozwiązywać w ramach własnych kompetencji narodowych. To nie są sprawy, które kiedykolwiek były przekazywane na poziom unijny. Działania rządu rodzą nadzieję, że wreszcie kwestia ta zostanie właściwie wytłumaczona wszystkim partnerom w Unii Europejskiej.
(Głos z sali: Coś słabo idzie.)
Wysoka Izbo! Szczyt Trójmorza w Warszawie jest symbolem kierunku działań w obszarze polityki zagranicznej, za którym opowiada się rząd Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi o nadanie całemu naszemu regionowi rozpostartemu między Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem większej podmiotowości w Unii Europejskiej. Wszystkie narody tego regionu chcą na równych prawach uczestniczyć w budowie wspólnej Europy. Nie chcą być tylko rynkiem zbytu dla państw Europy Zachodniej i dostarczycielem taniej siły roboczej. Nie chcą żyć pod groźbą szantażu energetycznego. Dlatego Polska powinna pomagać państwom regionu pokonać zapóźnienie rozwojowe, jeśli chodzi o infrastrukturę drogową, kolejową, teleinformatyczną, energetykę. Temu służy inicjatywa Trójmorza i bardzo się cieszymy, że będzie ona w dalszym ciągu rozwijana i pogłębiana. (Oklaski) Powinna ona służyć także jako instrument koordynowania stanowisk państw regionu w negocjacjach nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej, które już się toczą.
Ważną rolę w polityce rządu powinna odgrywać także współpraca z państwami Grupy Wyszehradzkiej w Unii Europejskiej, a w NATO w formacie bukareszteńskim - dziewięciu państw wschodniej flanki NATO. Znakomitą okazję do zacieśnienia współpracy w obszarze bezpieczeństwa w naszym regionie stworzy szczyt bukareszteńskiej dziewiątki w czerwcu w Warszawie.
Wysoka Izbo! W roku 100. rocznicy odzyskania niepodległości Polska rozpoczęła swoją kadencję jako niestały członek Rady Bezpieczeństwa. I znów słyszeliśmy od opozycji, jak to Polska jest w świecie izolowana, jak nic nie znaczy, jak nic nie potrafi uzyskać. Tak, Polska przestała zabiegać o stanowiska dla polityków Platformy Obywatelskiej. Tu rzeczywiście przestała być skuteczna, ale dzięki temu odzyskała zdolność do działania w interesie własnym, w interesie państwa, w interesie Polaków. To zaczyna budzić na świecie szacunek. Polska przestaje być postrzegana jako była kolonia, bantustan, w którym polityków sprawujących rządy można kupić za koszt sztucznych paciorków, obiecując im stanowiska w instytucjach międzynarodowych i dożywotnie emerytury, znacznie lepsze od tych, które będą dostawać Polacy.
(Poseł Krystyna Skowrońska: A wasze premie?)
To właśnie dzięki zmianie w polskiej polityce zagranicznej, dzięki dobrej zmianie 98% państw uczestniczących, uprawnionych do głosowania na niestałych członków Rady Bezpieczeństwa poparło Polskę, 98%. (Oklaski) Polska została wybrana bez głosu sprzeciwu. To jest wyraz szacunku i uznania dla niepodległej Polski.
Pan minister spraw zagranicznych mówił o odpowiedzialności za pokój i bezpieczeństwo na świecie, która przez najbliższe 2 lata będzie spoczywać na Polsce jako niestałym członku Rady Bezpieczeństwa ONZ. W tej sprawie szczególnie ważna będzie wiarygodność, a ta musi się wiązać z naszym stanowiskiem wobec rosyjskiej agresji wymierzonej w Ukrainę i okupacji jej terytorium. Polska jest jedynym państwem Unii Europejskiej i NATO, które sąsiaduje zarówno z Rosją, jak i Ukrainą, będącymi w stanie wojny. Należy dążyć do tego, aby Polska odzyskała swoją pozycję jako państwo aktywnie kształtujące stanowiska obu instytucji, NATO i Unii Europejskiej, wobec tego konfliktu. Niestety, nie ma nas w formacie normandzkim, bo prezydent Komorowski w Normandii w 2014 r. wolał podziwiać widoki niż pilnować polskich interesów.
(Poseł Krystyna Skowrońska: A pani co?)
Z kolei Donald Tusk i Radosław Sikorski byli zajęci załatwianiem sobie roboty i emerytur w Unii Europejskiej.
(Głos z sali: Przestań...)
Nie jesteśmy na ˝ty˝, drogi kolego. (Wesołość na sali)
Dobrze, że Polska przypomina o perspektywie członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej i NATO. Dzięki polskiej aktywności nie udało się złożyć do grobu Partnerstwa Wschodniego, udzielamy też pomocy wojskowej i ekonomicznej Ukrainie. To ważne, gdyż w ten sposób demonstrujemy, że ani Polska, ani Unia Europejska, ani NATO nie dadzą się Rosji zastraszyć. Rosyjska napaść na Ukrainę, w wyniku której, przypomnę, zginęło ponad 12 tys. ludzi, ataki z użyciem broni chemicznej, a także pojawiające się od czasu do czasu groźby użycia broni jądrowej nikogo nie przestraszą, nie mogą nikomu zamknąć drogi do Europy ani odebrać szans na pomnażanie własnego dobrobytu. Walka Ukraińców o demokrację i europejski wybór na Majdanie w roku 2004, 2013, 2014 cieszyła się wsparciem w Polsce. Na polskie wsparcie zasługuje także walka Ukraińców o odzyskanie swojej integralności terytorialnej. Dobrze, że polski rząd ją popierał. Powinien to czynić w dalszym ciągu, podobnie jak powinien wspierać dążenia Ukrainy do członkostwa w NATO i Unii Europejskiej.
Zaatakowana przez Rosję Ukraina broni się, wzmacniając także własną tożsamość, sięgając po nacjonalizm. Jest on wymierzony w Rosję, ale niestety czasem także daje o sobie znać w relacjach z Polską. Nasz rząd musi podejmować działania, aby nacjonalizm ukraiński nie zagroził dobrym stosunkom Polaków i Ukraińców. Nie możemy się pogodzić z faktem, że państwo ukraińskie zabrania ekshumacji polskich ofiar kataklizmów dziejowych pod wydumanymi pretekstami. Nie możemy pozostawać obojętni, gdy ministrowie państwa ukraińskiego publicznie podważają integralność terytorialną Polski w okresie międzywojennym. Musimy reagować także wtedy, kiedy na państwowym poziomie zrównuje się UPA z Armią Krajową. Tę interpretację opartą na fałszywej symetrii urzędnicy ukraińscy usiłują narzucić jako swoisty paradygmat pojednania polsko-ukraińskiego, a kult UPA wręcz zalegalizować w Polsce.
Cytując słowa wielkiego ukraińskiego patrioty metropolity Andreja Szeptyckiego: Zbrodniami nie służy się sprawie narodowej. Zbrodnia popełniona w imię patriotyzmu jest zbrodnią nie tylko wobec Boga, ale i wobec własnego społeczeństwa - jest zbrodnią wobec ojczyzny. (Oklaski) Samo zestawienie mordu ze światłą i wzniosłą pracą dla sprawy narodowej wskazuje, że się tę sprawę plami i błotem kala.
Szanowni Państwo! Opowiadamy się za tym, aby nasz region pomnażał dobrobyt, aby była to najszybciej rozwijająca się część Europy. Temu właśnie powinien służyć dialog z Rosją. Powinien służyć jednak temu, aby przekonywać Rosję do porzucenia polityki siły i agresji, zaniechania napaści na sąsiadów - w tym roku mija 10 lat od rosyjskiej agresji na Gruzję i mordów skrytobójczych - aby przestali ginąć w Rosji dysydenci, jak Galina Starowojtowa czy Borys Niemcow. Niczego nie życzylibyśmy sobie bardziej niż pomyślności dla Rosjan i ich państwa, ale nasze doświadczenie Europy wskazuje, że do dobrobytu nie prowadzi polityka agresji i podbojów, nie prowadzi polityka uciekająca się do wojny, zastraszania i skrytobójczych mordów. Życzymy więc Rosjanom, aby Rosja zerwała z taką właśnie polityką i wycofała się z okupowanych terytoriów ukraińskich.
Papierkiem lakmusowym rosyjskich intencji będzie dla nas stosunek rosyjskich władz do sprawy zwrotu polskiej własności, jaką jest wrak polskiego samolotu specjalnego TU-154, który rozbił się pod Smoleńskiem 8 lat temu. Rosja twierdzi, że nie może zwrócić wraku, gdyż nadzorowane osobiście przez prezydenta Rosji śledztwo nie zostało zakończone. Sprawa ta pokazuje symbolicznie, w jakich warunkach przychodzi rządowi Prawa i Sprawiedliwości prowadzić polską politykę zagraniczną. Gdyby nie błąd popełniony przez rząd Donalda Tuska w kwietniu 2010 r., gdyby zdecydowano się na wspólne śledztwo w oparciu o porozumienie wojskowe o badaniu wypadków lotniczych samolotów wojskowych, a nie konwencję chicagowską, wrak byłby w Polsce już dawno (Oklaski), a tak Rosja wciąż może wykręcać się sianem. Stosunek do Smoleńska będzie przez nas traktowany jako probierz rosyjskich intencji wobec Polski.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Warunkiem skuteczności polskiej polityki zagranicznej jest sprawna, stojąca na wysokim poziomie moralnym służba dyplomatyczna. Niestety wiele wskazuje na to, że działania rządu utrudnia fakt, że w polskiej dyplomacji ciągle pracują osoby zdemoralizowane.
(Poseł Krystyna Skowrońska: Ooo... Charków!)
Dowodem na to, szanowni państwo, jest ujawnienie ostatnio notatki polskiej ambasady z rozmów z przedstawicielami administracji amerykańskiej - rozmowy wprawdzie standardowej, ale wśród polskich dyplomatów znalazła się jednak osoba, która dla jakiejś własnej kariery zdecydowała się złamać polską tajemnicę dyplomatyczną.
(Głos z sali: Dobra zmiana!)
Dla takich osób nie ma miejsca w polskiej dyplomacji. Wzywamy rząd do podjęcia energicznych działań w celu wyeliminowania osób zdemoralizowanych z grona polskich dyplomatów. Każdy, powtarzam, każdy zachowujący lojalność w stosunku do państwa i do służby ojczyźnie powinien mieć szansę na jej kontynuowanie, ale nie można zwlekać z przyjęciem ustawy o służbie zagranicznej.
Praźródłem dysfunkcji w MSZ, a często także zjawisk patologicznych jest brak zerwania przez urząd z tradycją instytucjonalną i kulturą administracyjną PRL. W wyniku decyzji politycznej urząd najpierw został wyłączony z procesu transformacji ustrojowej po 1989 r. - analogicznie do resortu sprawiedliwości zresztą - a następnie siłą inercji i celowych działań przez ponad ćwierć wieku nie uległ dostosowaniu do potrzeb związanych z obsługą polityki zagranicznej demokratycznego i suwerennego państwa. Polska Ludowa była państwem niesuwerennym, stąd podstawowa funkcja MSZ - obsługa polityki zagranicznej - miała znaczenie drugorzędne. Najważniejszym zadaniem wszystkich instytucji PRL była obrona ustroju, więc tak głębokie związki urzędu ze służbami specjalnymi PRL są tego konsekwencją. Instytucjonalna tradycja PRL sprawiała, że służby specjalne, zwłaszcza wojskowe, zwykłe były uważać, że urząd jest ich instrumentem i że stoją wyżej w hierarchii administracyjnej. Po 1989 r. tradycje instytucjonalnych związków MSZ ze służbami specjalnymi PRL przerodziły się w sieć nieformalnych powiązań, osobistych zależności, które z biegiem czasu przepoczwarzyły się w rozwinięte koterie, niejasne układy, zależności sprzeczne nie tylko z zasadami efektywnego zarządzania, ale też wręcz z interesami państwa polskiego.
Wysoka Izbo! Trwające prace legislacyjne nad nowelizacją ustawy o służbie zagranicznej zakładają weryfikację w terminie 6 miesięcy od wejścia w życie noweli wszystkich pracowników MSZ - ok. 1 tys. osób posiadających stopień dyplomatyczny i blisko 4 tys. pozostałych.
(Poseł Jerzy Meysztowicz: Tego nie było w wystąpieniu.)
Zgodnie z proponowanymi przepisami osobom, którym nie zostaną przedstawione nowe warunki, z mocy prawa wygasa stosunek pracy. Pozwoli to na znaczną wymianę kadr i zminimalizowanie kosztów jej przeprowadzenia. Wymiana kadr wymaga szerokiego otwarcia rekrutacji na osoby posiadające kompetencje niezbędne do pracy w dyplomacji, które w obecnych warunkach mają znikome możliwości podjęcia pracy w MSZ.
Wysoka Izbo! Klub Prawa i Sprawiedliwości będzie wspierał działania rządu zmierzające do przywrócenia Polsce podmiotowej pozycji międzynarodowej. Będzie wspierał politykę zrywającą z kompleksami niższości wobec wielkich i wyższości wobec małych. Będziemy także wspierać reformę polskiej dyplomacji. Opowiadamy się za przyjęciem informacji rządu o planowanych działaniach w polityce zagranicznej. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia