8. kadencja, 61. posiedzenie, 2. dzień (12-04-2018)
14. punkt porządku dziennego:
Pytania w sprawach bieżących.
Wiceprezes Rady Ministrów Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński:
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pani Poseł! Przez lata tego kontrowersyjnego, jak pani powiedziała, działania próbowali dokonać moi poprzednicy. Mówi pani, że nie wie pani, jak nazwać tę umowę. Ja pani dokładnie to opiszę, wszystkie dokumenty są dostępne, także pani je otrzymała, pani poseł. Sprawa była badana także przez Najwyższą Izbę Kontroli. Słusznie pani powiedziała, że ta kolekcja jest warta wszystkich pieniędzy. Powiedziała pani: Zmieniliście statut i zarząd. Pani poseł, jest mi niezręcznie to tłumaczyć, ale minister kultury, wicepremier nie ma nic do statutu ani zarządu prywatnej fundacji. Przekazano nie 500 mln, a łącznie z VAT 447 mln zł. Jednak warto być precyzyjnym, jeżeli mówi się o środkach publicznych.
Ale zacznijmy od tego: Od wielu lat środowiska polskich muzealników, historyków, konserwatorów sztuki bezskutecznie apelowały do kolejnych rządów Polski o wykup na rzecz Skarbu Państwa kolekcji książąt Czartoryskich i związanych z nią nieruchomości. Postulaty te wynikały ze świadomości, i tu się z panią poseł zgadzam, ogromnej wartości zbiorów i zagrożeń związanych z ich - podkreślam - prywatnym statusem. Wiedząc, że tylko tak można zabezpieczyć tę jedną z najcenniejszych i najsłynniejszych kolekcji sztuki w Europie i na świecie przed ryzykiem rozpadu, zniszczenia, sprzedaży i wywozu, minister kultury i dziedzictwa narodowego spełnił te oczekiwania. Wreszcie po wielu latach spełniliśmy te oczekiwania, gdy w imieniu Skarbu Państwa 29 grudnia 2016 r. zakupiliśmy zbiory Muzeum i Biblioteki Książąt Czartoryskich zawierające 86 tys. obiektów muzealnych, 250 tys. obiektów bibliotecznych za kwotę 100 mln euro. Transakcja obejmowała także roszczenia Fundacji Książąt Czartoryskich wobec dóbr kultury, które zostały utracone podczas II wojny światowej, przypominam, m.in. do słynnego ˝Portretu młodzieńca˝ Rafaela Santi z Urbino, albo zostały przejęte w wyniku powojennej nacjonalizacji. To wszystko zawierała nasza transakcja. Chodziło tu także o zabytkowy zespół pałacowo-parkowy w Sieniawie. W tej chwili toczy się sprawa sądowa i za chwilę musielibyśmy oddać Sieniawę rodzinie Czartoryskich. Teraz mamy zabezpieczenie. To jest nasze, polskie, polskiego narodu, polskiego Skarbu Państwa. Ponadto zawarto również umowę przeniesienia własności wszystkich nieruchomości będących siedzibą Muzeum i Biblioteki Książąt Czartoryskich na rzecz Muzeum Narodowego w Krakowie. Wszystko to, jak państwo wiecie, zostało przekazane już Muzeum Narodowemu w Krakowie.
Przypominam, że od prawie 10 lat kolekcja nie była pokazywana. Trwał stały remont tych budynków, który zapowiadał się jeszcze na wiele lat. Fundacja prywatna robiła to wszystko z publicznych pieniędzy.
(Głos z sali: Tak, tak.)
I to był worek bez dna. To należy podkreślić. Wbrew pojawiającym się w przestrzeni publicznej nieprawdziwym informacjom zawarte umowy zabezpieczały także Skarb Państwa przed ewentualnymi roszczeniami spadkobierców rodu. To jest wszystko zabezpieczone. Umowy stanowiły także zabezpieczenia, jeżeli chodzi o tych, którzy mieli roszczenia wobec rodziny Czartoryskich, bo te rodziny dyskutowały między sobą w sądach na temat tego, kto jest właścicielem. To wszystko zostało pod względem prawnym zabezpieczone w ramach tej transakcji. Kolekcja książąt Czartoryskich, to też warto powiedzieć jasno, od zawsze była własnością prywatną rodu Czartoryskich; no można powiedzieć, że w czasach PRL-u nie była, ale mam nadzieję, że nie będziemy szli czy nie idziemy w takim kierunku, nie wprowadzamy jakiegoś nowego porządku prawnego czy cywilizacyjnego - jak ten, który komuniści wprowadzili w Polsce. Była to zawsze kolekcja będąca własnością prywatną rodu Czartoryskich, a w Polsce niepodległej po 1989 r., w 1991 r. potwierdził to jednoznacznie, czy nam się to podoba, czy nie, sąd Rzeczypospolitej Polskiej. Ona jest prywatna i była prywatna. W następstwie tego książę Czartoryski powołał fundację, której przekazał kolekcję pozostającą od czasu wojny w depozycie Muzeum Narodowego w Krakowie, czyli fundacja, którą założył książę, była właścicielem tej kolekcji.
W pierwszych latach funkcjonowania fundacji jej związek z Muzeum Narodowym był dość dobry, był silny do tego stopnia, że na czele fundacji stał dyrektor - pani dyrektor w owym czasie - Muzeum Narodowego w Krakowie. Ale to zaczęło się zmieniać i wszyscy historycy, muzealnicy, także pani dyrektor Zofia Gołubiew, także córka pana prof. Marka Rostworowskiego, który przez lata opiekował się kolekcją, był największym znawcą, dziękowali mi za to, że wreszcie to przecięliśmy, ponieważ ta współpraca z fundacją wyglądała, mówiąc delikatnie, nie najlepiej. Polscy muzealnicy, polskie środowisko historyków sztuki miało coraz mniejszy wpływ na fundację. Jak powiedziałem: rozgrzebany remont, niepokazywana kolekcja (Dzwonek) i brak wpływu, pozbawienie realnej ochrony prawnej zabezpieczającej przed wywozem czy sprzedażą.
Wicemarszałek Stanisław Tyszka:
Dziękuję, panie premierze.
Wiceprezes Rady Ministrów Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński:
Jeszcze dopowiem, jeżeli będzie czas. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia