8. kadencja, 62. posiedzenie, 2. dzień (09-05-2018)
22. i 23. punkt porządku dziennego:
22. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (druk nr 2446).
23. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy Przepisy wprowadzające ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (druk nr 2447).Wiceprezes Rady Ministrów Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin:
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! To jest ważny moment dla całego świata akademickiego w Polsce, bo rozpoczyna się finałowa faza unikatowego w skali nie tylko Polski, ale także całej Unii Europejskiej procesu dialogu między rządem a środowiskiem akademickim, dialogu, którego finałem ma być - wierzę w to głęboko - uchwalenie tego, co zostało nazwane konstytucją dla nauki, nowej ustawy w sposób systemowy regulującej sposób funkcjonowania polskich uczelni czy instytutów naukowych.
Kiedy jesienią 2015 r. rząd obejmował obóz Zjednoczonej Prawicy, polskie uczelnie znajdowały się w fazie wdrażania wcześniejszej, uchwalonej w 2014 r., kolejnej już, n-tej z rzędu nowelizacji Prawa o szkolnictwie wyższym. W świecie akademickim powszechne było przekonanie, że każda kolejna nowelizacja tylko pogłębia chaos, doprowadza do tego, że dokument, treść ustawy staje się pod wieloma względami nieczytelna nawet dla autorów tych zmian. Mówiąc krótko, powszechne w środowisku akademickim było oczekiwanie, że nie będziemy po raz kolejny poprawiać dokumentu tylekroć już zmienianego, tylko rozpoczniemy prace nad nową ustawą.
Taką też decyzję podjąłem jesienią 2015 r. i od razu zapowiedziałem, że prace nad tą ustawą będą przebiegać drogą dialogu ze wszystkimi zainteresowanymi grupami zawodowymi: od wybitnych naukowców, przez młodych zdolnych doktorów, doktorantów, studentów, kadrę administracyjną w uczelni.
Punktem wyjścia do tej ustawy był konkurs, w ramach którego wyłoniliśmy trzy zespoły, zespoły składające się z przedstawicieli środowisk akademickich, zespoły, które przygotowały trzy konkurencyjne koncepcje szczegółowych założeń do ustawy. Chodziło nam od początku o to, żeby zderzać ze sobą różne argumenty, różne punkty widzenia i starać się znaleźć między nimi złoty środek.
Równolegle do prac tych zespołów zainaugurowaliśmy cykl kilkunastu wielkich konferencji, ale także dziesiątków rozmaitego rodzaju sympozjów i dyskusji, a zwieńczeniem tego procesu dialogu nad nowym kształtem ustawy był Narodowy Kongres Nauki, który odbył się we wrześniu 2017 r. w Krakowie. Chcę bardzo serdecznie wszystkim podziękować - wielu tysiącom naukowców, doktorantów, studentów, pracowników administracji uczelnianych, którzy wzięli udział w tym unikatowym procesie dialogu, unikatowym procesie dochodzenia do nowych rozwiązań ustawowych. Chcę powiedzieć, że tę wyjątkowość drogi dochodzenia do nowej ustawy docenia bardzo wielu krytyków, zdecydowana większość krytyków ostatecznych rozwiązań.
Tę unikalność dostrzegła także Komisja Europejska. Pewnie należę na tej sali do tych, którzy raczej w mniejszym niż w większym stopniu przywiązują wagę do stanowiska Komisji Europejskiej, ale chcę powiedzieć, że Komisja Europejska wielokrotnie stawiała ten proces tworzenia konstytucji dla nauki za wzór do naśladowania dla wszystkich państw unijnych przy wszelkiego typu wielkich zmianach systemowych, a z taką wielką zmianą systemową mamy do czynienia w przypadku konstytucji dla nauki.
Przystępując do prac nad ustawą, od początku mówiłem, że stawiamy na kilka wektorów. Pierwszy i podstawowy to jest wektor zwiększenia autonomii uczelni. W polskim świecie akademickim, wśród polskich naukowców, dydaktyków, studentów tkwi ogromny potencjał, który często pętany jest zbyt szczegółowymi regulacjami, zbyt wąskim zakresem wolności akademickiej. Wymiernym przykładem tego poszerzenia autonomii jest objętość nowej ustawy. Po pierwsze, jest to jedna ustawa, która zastępuje cztery dotychczas istniejące. Po drugie, ogólny wolumen przepisów jest dwukrotnie mniejszy niż liczba przepisów, które obowiązują w tej chwili.
Kilka lat temu proponowałem, żeby do polskiego systemu legislacyjnego wprowadzić taką zasadę, która wówczas wprowadzana była w niektórych krajach Europy, z Wielką Brytanią na czele: one in, one out, znaczy żeby powstrzymać ten niekończący się rozrost biurokratycznych regulacji poprzez stosowanie zasady, że jeżeli chce się wprowadzić jeden nowy przepis, to co najmniej jeden z dotychczasowych o podobnym zakresie - out.
Od tamtej pory minęło wiele lat, w tym czasie chociażby wspomniana Wielka Brytania wprowadziła inną zasadę: one in, two out, żeby wszedł w życie jakiś jeden nowy przepis, to: one in, to co najmniej dwa z dotychczasowych - out. Otóż chcę powiedzieć, że konstytucja dla nauki dokładnie spełnia tę zasadę. Liczba przepisów będzie o połowę mniejsza, o ponad połowę mniejsza będzie liczba rozporządzeń. To jest ta wymierna przestrzeń zwiększenia autonomii akademickiej. Zdecydowanie większy obszar rozstrzygnięć przesunięty będzie obecnie z poziomu ustawy i rozporządzeń na poziom aktów zewnętrznych uczelni, czyli przede wszystkim statutów.
Przykładem tej zwiększonej autonomii i równocześnie też przykładem pewnych nieporozumień, które towarzyszą ustawie, jest kwestia struktury wewnętrznej. Jak państwo wiecie, na mocy ustawy dzisiaj wszystkie polskie uczelnie muszą się dzielić na wydziały. Tymczasem wszyscy znamy wspaniałe uczelnie w różnych regionach świata, które nie dzielą się na wydziały. Dzielą się np. na szkoły, dzielą się na koledże. Mówiąc krótko, wewnętrzna struktura najlepszych uczelni świata jest bardzo zróżnicowana. A u nas jest narzucony jeden szymel, to jest taka postpeerelowska pozostałość. Nowa ustawa daje uczelniom autonomię w zakresie tego, w jaki sposób będą określać swoją wewnętrzną strukturę: czy będą się dzielić na wydziały, jak do tej pory, zapewne ogromna większość uczelni wybierze taką drogę, czy też zdecydują się dzielić na szkoły, koledże albo przyjmować jakieś struktury mieszane.
To rozwiązanie, jak wspomniałem, wiąże się z pewnym nieporozumieniem, mianowicie pojawił się taki zarzut, że ustawa odgórnie likwiduje wydziały. Nic bardziej mylnego. Ustawa likwiduje tylko przymus strukturyzowania się w wydziały, a więc w istotny sposób poszerza wolność danej społeczności akademickiej, która sama będzie określać, uchwalając statut, jak ma wyglądać ta organizacja wewnętrzna.
Innym przykładem takiego bardzo wymiernego i bardzo ważnego dla uczelni poszerzenia ich autonomii jest zmiana modelu finansowania uczelni. W tej chwili one są finansowane za pomocą dotacji, więc każda złotówka jest odgórnie przez ministerstwo znaczona. Uczelnie mają związane ręce, jeśli chodzi o jak najefektywniejsze wykorzystywanie tych środków budżetowych. W nowej ustawie dotację zastępujemy subwencją, zatem to uczelnia, otrzymując z budżetu państwa określoną sumę pieniędzy, sama będzie decydowała o tym, w jaki sposób ją wykorzystywać.
Zwiększenie autonomii uczelni musi się wiązać z większą odpowiedzialnością. Tam gdzie jest większa wolność, musi być też większa odpowiedzialność. Innymi słowy, musimy zmienić model zarządzania polskimi uczelniami. Nie jest żadną tajemnicą, że obecny model jest niezwykle niewydolny. W nowej ustawie chcemy w wyraźny sposób zwiększyć uprawnienia organów jednoosobowych, czyli przede wszystkim rektora. Tak jak w rządzie ważne jest, żeby premier posiadał silną pozycję, tak samo na uczelni powinien być ten prawdziwy przywódca, prawdziwy lider, lider mający za sobą nie tylko autorytet ustawy, ale przede wszystkim autorytet demokratycznych wyborów, bo przecież rektorzy w Polsce są wybierani przez wspólnotę akademicką.
Jeżeli jednak mamy zwiększyć kompetencje rektora, to konieczne jest stworzenie organu, który będzie monitorował codzienny sposób zarządzania uczelnią. To jest jeden z bardziej kontrowersyjnych elementów tej ustawy, mianowicie powołanie nowego organu, jakim jest rada uczelni.
Chcę zwrócić uwagę tych z państwa, którzy mogą podzielać obawy, że powołanie rady w jakiś sposób narusza autonomię uczelni, na to, że takie rady z powodzeniem funkcjonują w coraz liczniejszych krajach Unii Europejskiej, a jednym z zaleceń Komisji Europejskiej wobec polskich uczelni było właśnie wprowadzenie tych rad. Rady będą w 100% wybierane przez wspólnotę akademicką. To chciałbym podkreślić bardzo mocno: w 100%. Nie ma tutaj żadnej przestrzeni do ingerencji zewnętrznych, w szczególności ingerencji politycznej. Jednego członka rady będą wybierać spośród siebie studenci - to będzie przewodniczący samorządu studenckiego - pozostałych wybierać będzie senat.
Ustawa nakłada tak naprawdę tylko jedno ograniczenie przy wyborze członków rad. Ponad połowę członków rady muszą stanowić osoby spoza uczelni. Skąd takie rozwiązanie? Otóż rada jest organem, który ma dwie bardzo ważne misje. Po pierwsze, jak wspomniałem, ma monitorować prace władz uczelni, po drugie natomiast, ma być pasem transmisyjnym między uczelnią a otoczeniem społeczno-gospodarczym, mówiąc krótko, między daną uczelnią a naszym społeczeństwem, a Polakami. Uczelnie nie mogą ulegać pokusie bycia wieżą z kości słoniowej, uczelnie powinny służyć społeczeństwu. Byłem stypendystą Uniwersytetu w Cambridge i kiedy tam przyjechałem, zobaczyłem, jakie jest motto tej uczelni. To motto nie dotyczy tego, żeby, nie wiem, dociekać prawdy ani tym bardziej żeby służyć interesom profesorów czy interesom wspólnoty akademickiej. Motto brzmi: serve the society, służyć społeczeństwu. Od tego są wszystkie uczelnie, także polskie uczelnie, i na pewno każda z tych uczelni stara się służyć społeczeństwu, ale dzięki codziennej obecności na uczelniach przedstawicieli otoczenia zewnętrznego ten dialog między uczelniami a społeczeństwem na pewno będzie lepszy.
Naczelnym organem uczelni - chcę to bardzo mocno podkreślić - pozostaje jednak ani nie rektor, ani tym bardziej nie rada. Rada zresztą nie będzie miała żadnych uprawnień, jeżeli chodzi o kwestie badań naukowych czy kształcenia, a więc tego, co jest istotą misji każdej uczelni. Tym naczelnym organem pozostanie senat. Senat m.in. będzie uchwalał statut uczelni, czyli coś w rodzaju konstytucji danej uczelni, będzie uchwalał regulamin studiów, będzie opiniował strategię rozwoju. Mówiąc krótko, będzie zajmował się tym wszystkim, o czym wspomniałem przed chwilą, a co należy do misji uczelni, czyli kształceniem studentów na jak najwyższym poziomie i prowadzeniem badań naukowych na poziomie konkurencyjnym wobec najlepszych krajów w Europie. Na pewno stać nas na to, przede wszystkim pod względem potencjału intelektualnego, ale wierzę, że z czasem, już niedługo, także pod względem potencjału materialnego, finansowego.
Chcę jeszcze powiedzieć, że przy wyborze rektora zachowaliśmy też tę zasadę autonomii wewnętrznej i zasadę kolegialności. Rektor może być wybierany na dwa sposoby. Jeden przewidziany jest (Dzwonek) w obecnej ustawie, chociaż nigdy nie został zastosowany. Mam na myśli drogę konkursu.
Rozumiem, że pan marszałek da mi troszkę więcej czasu.
Wicemarszałek Ryszard Terlecki:
Minutę z pewnością.
Wiceprezes Rady Ministrów Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin:
Słucham?
(Poseł Kinga Gajewska: Minutę.)
Wicemarszałek Ryszard Terlecki:
Minutę z pewnością.
Wiceprezes Rady Ministrów Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin:
Minutę. To może być troszkę trudniej. Będę się wobec tego streszczał.
Zasadniczym sposobem wyboru rektora będzie wybór przez kolegium elektorów.
Proszę państwa, polskie uczelnie muszą wyrwać się z pułapki średniego wzrostu. Fakt, że kształcimy studentów, młode, wybitnie zdolne pokolenie Polaków na przeciętnym poziomie, że prowadzimy badania naukowe na przeciętnym poziomie, to wszystko powoduje, że co roku dochodzi do dramatu narodowego, jakim jest emigracja, wyjazd na ogół bez powrotu najzdolniejszych maturzystów, najzdolniejszych studentów, najzdolniejszych młodych naukowców. Żeby temu zapobiec, chcemy zrealizować wysuwany od dawna postulat, przynajmniej części środowiska akademickiego, znaczącej części środowiska akademickiego, czyli wyłonić grupę tzw. uczelni badawczych, uczelni, które będą konkurować pod względem poziomu kształcenia i poziomu badań naukowych z najlepszymi uczelniami w Europie. Podkreślam raz jeszcze, że to jest najważniejszy cel tej ustawy: zapobiec drenażowi mózgów i zapobiec emigracji przyszłej, a raczej niedoszłej elity narodowej.
Ale równie ważne jak wyłonienie tych uczelni, które będą konkurowały z najlepszymi w Europie - podkreślam, równie ważne - jest to, żeby wszystkie uczelnie podnosiły swój poziom. Ta ustawa konsekwentnie przeniknięta jest duchem zasady zrównoważonego rozwoju. W ustawie, zwłaszcza w jej ostatecznej wersji, która powstała po licznych konsultacjach z mniejszymi, średnimi uczelniami, nazywanymi czasami uczelniami regionalnymi, mamy instrumenty wspierania tych uczelni. Jednym z tych instrumentów jest możliwość łączenia się w federacje, innym jest konkurs na regionalne inicjatywy doskonałości, bo przecież w tych uczelniach regionalnych są wyspy doskonałości naukowej, które teraz będą wspierane specjalnymi grantami. A uczelnie zawodowe, mam na myśli państwowe wyższe szkoły zawodowe pełniące bardzo ważną rolę kulturotwórczą i elitotwórczą w środowiskach lokalnych, będą startowały w konkursie ˝Dydaktyczna inicjatywa doskonałości˝. Chcę zresztą powiedzieć, że ten konkurs został już w tym roku przeprowadzony.
Kluczowym elementem, kolejnym z kluczowych elementów ustawy jest konsekwentne podnoszenie poziomu doktoratów i habilitacji. Jeżeli chodzi o nowy model kształcenia doktorantów, to powstał on w ścisłej współpracy z Krajową Reprezentacją Doktorantów. Wydaje mi się, mogę powiedzieć nieskromnie, że to jest ten element ustawy, który jest powszechnie chwalony: zamiast wąskospecjalistycznych studiów doktoranckich - interdyscyplinarne szkoły doktorskie, zdecydowane podniesienie wymagań wobec doktorantów, ale równocześnie wprowadzenie powszechnego systemu stypendialnego.
Chcę równocześnie powiedzieć, że problem, z którym zmagają się polskie uczelnie i polska nauka od wielu lat, czyli problem obniżania się jakości doktoratów i habilitacji, wymaga pewnych zdecydowanych działań. Dlatego zmieniamy zasady nadawania uprawnień do doktoryzowania czy habilitowania. Dzisiaj obowiązuje tak naprawdę kryterium czysto ilościowe, czyli liczba samodzielnych pracowników naukowych - profesorów czy doktorów habilitowanych - zatrudnionych na danej uczelni. Niestety skutkuje to tym, że często habilitacje nadają ośrodki akademickie, wydziały czy instytuty, w których już od dawna nie uprawia się badań, wydziały, które w ramach przeprowadzanej raz na 4 lata kategoryzacji, czyli oceny dorobku naukowego, otrzymują kategorię najniższą, kategorię C. Dlatego w trosce o podniesienie jakości doktoratów i jakości habilitacji chcemy powiązać uprawnienie do nadawania stopni naukowych z kategorią naukową, a więc z jakością badań naukowych uprawianych w danej dyscyplinie na danej uczelni.
Chcę też powiedzieć, że po długiej dyskusji...
Wicemarszałek Ryszard Terlecki:
Panie premierze, uprzejmie proszę konkludować.
Wiceprezes Rady Ministrów Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin:
Słucham?
Wicemarszałek Ryszard Terlecki:
5 minut już panu dodałem.
Wiceprezes Rady Ministrów Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin:
Tak, dobrze, to już będę zmierzał do finału.
Chcę powiedzieć, że po długiej dyskusji zdecydowaliśmy się pozostawić habilitację, znosimy natomiast jej obligatoryjność.
Ustawa jest chwalona przez studentów - poparcia udzielił jej m.in. Parlament Studentów Rzeczypospolitej Polskiej - za lepszą ochronę praw studentów. Chcę jednak powiedzieć, że obecne rozwiązania ustawowe pod tym względem są w dużej mierze satysfakcjonujące i wszędzie tam, gdzie obecne przepisy się sprawdzają, trzymaliśmy się zasady ciągłości, żeby nie zmieniać czegoś dla samej zmiany.
Na koniec chcę wreszcie powiedzieć o rzeczy bardzo ważnej, o obudowie finansowej. Żeby ta reforma się powiodła, muszą zwiększyć się nakłady na naukę i szkolnictwo wyższe. To jest też warunek powodzenia głównego planu naszego rządu, czyli ˝Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju˝, która powoduje pchnięcie polskiej gospodarki na tory innowacyjności. Nasz rząd po zmierzeniu się z wieloma, czasami bardzo dramatycznymi potrzebami społecznymi zdecydował, że w przyszłorocznym budżecie będzie o 700 mln więcej na naukę...
(Poseł Kinga Gajewska: Panie marszałku...)
...że przekaże do podziału między uczelnie publiczne obligacje Skarbu Państwa w wysokości 3 mld zł, że wprowadzi też stały algorytm corocznego wzrostu nakładów na naukę. Życzyłbym sobie, żeby ten algorytm był bardziej stromy, ale to jest jeszcze do przedyskutowania także przez państwa posłów. Są apele środowiska akademickiego...
Wicemarszałek Ryszard Terlecki:
Bardzo dziękuję, panie premierze.
Wiceprezes Rady Ministrów Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin:
Chcę, proszę państwa, powiedzieć, że ta ustawa powstawała do tej pory w toku dialogu. Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim tym, którzy w tym dialogu uczestniczyli, także krytykom, tym, którzy formułowali rzetelne, przemyślane argumenty. Wierzę, że w takiej atmosferze merytorycznego namysłu będziemy pracowali nad tą ustawą także w Sejmie i w Senacie. Bardzo dziękuję za uwagę. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia