8. kadencja, 64. posiedzenie, 1. dzień (14-06-2018)
3. i 4. punkt porządku dziennego:
3. Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o rządowym projekcie ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (druki nr 2446 i 2563).
4. Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o rządowym projekcie ustawy Przepisy wprowadzające ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (druki nr 2447 i 2564).Poseł Katarzyna Lubnauer:
Panie i Panowie Posłowie! Panie Ministrze! Pani Marszałek! Powiem szczerze, że mam wrażenie, że góra urodziła mysz. Szczerze mówiąc, jak były konsultacje, bardzo chwaliłam formę, w jakiej została ta ustawa pisana, to, że była szeroko konsultowana ze środowiskiem naukowym, że bardzo często dość pozytywnie wypowiadali się rektorzy uczelni wyższych, że mieliśmy do czynienia z dużym kongresem, Narodowym Kongresem Nauki, na którym usłyszeliśmy o wszystkich założeniach do tego projektu, tylko problem polega na tym, że projekt, którym zajmujemy się dzisiaj, podczas dzisiejszych obrad Sejmu, nie jest już w ogóle tym projektem, który omawialiśmy na początku. Realnie rzecz biorąc, tam gdzie trzeba, zostały wybite mu zęby, tam gdzie nie trzeba, zmiany są być może za małe, a dodatkowo jeszcze zgłoszono w czasie pierwszego czytania ustawy 150 poprawek, a słyszymy, że będzie czterdzieści parę poprawek w czasie drugiego czytania. W ten sposób nad taką ustawą się nie proceduje.
To jest zasadnicza reforma dla całej nauki i szkolnictwa wyższego, to jest reforma, która powinna być naprawdę uznana i przyjęta przez całe środowisko naukowe, natomiast mam wrażenie, że nie ma chyba innej ustawy, która w tej chwili tak bardzo podzieliłaby to środowisko: humaniści przeciwko ścisłowcom, małe uczelnie przeciwko dużym uczelniom. Mamy do czynienia z wielkim konfliktem i z protestami, które rozlewają się po całej Polsce.
Przede wszystkim, jeżeli wprowadzamy tak dużą reformę, reformę, która w tak zasadniczy sposób ma zmienić jakość, musimy myśleć o tym, że musi być zapewnione dla niej finansowanie, bo nie ma cudów, nie da się spowodować, żeby od samego mieszania herbata była słodsza. Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, w której wiadomo, że nauka w Polsce jest niedofinansowana, że wydatki na naukę w stosunku do PKB są jednymi z najniższych w całej Europie, to nie mówmy, że sytuację da się zmienić za pomocą takiej reformy bez zwiększenia nakładów.
W tej ustawie jest oczywiście kilka rozwiązań, które wymagają pochwały, np. kwestia w ogóle zmiany oceny uczelni na ocenę poprzez kategoryzację w odniesieniu do poszczególnych dyscyplin, a nie wydziałów. Rzeczywiście ocena wydziałów była trudna. Bardzo często było to porównywanie czegoś, co jest całkowicie nieporównywalne. Porównywanie dyscyplin, uporządkowanie kwestii dyscyplin jest tym, co chyba najbardziej zasługuje na pochwałę w tej ustawie.
Natomiast równocześnie powinniśmy, przyjmując tę ustawę, znać rozporządzenie, które określa dość dokładnie, jakie będą zasady tej kategoryzacji, w jaki sposób uczelnie mogłyby się do niej dostosować, jak również uczelnie powinny wiedzieć, co im grozi i w jakiej sytuacji się znajdą, jeżeli nie uzyskają kategorii B+, A czy A+. Pamiętajmy, że od kategorii zależy praktycznie wszystko, także możliwość prowadzenia doktoratów i habilitacji, a przede wszystkim możliwość uruchamiania kierunków. To wszystko powoduje, że bez znajomości zasad bardzo trudno jest ocenić, w jaki sposób kategoryzacja odbije się na uczelniach.
Szkoły doktorskie. To też godne jest pochwały. Zwrócę tu uwagę na kwestię pewnej zmiany formuły finansowania, zmiany sposobu gospodarowania pieniędzmi przez rektora, kwestię tego, że jednak uczelnie mogą jakoś kształtować własną strukturę. Jeżeli mądrze to wykorzystają, to rzeczywiście zapewni to w jakimś stopniu dodatkową autonomię i możliwość lepszego funkcjonowania uczelni.
Ścieżka dydaktyczna. Też uważamy, że była taka potrzeba i to się czuło w środowisku akademickim.
Natomiast równocześnie ta reforma rozpętała konflikt społeczny, i to w sposób nieprzemyślany, dlatego że np. zabrakło wysłuchania publicznego, które pozwoliłoby zabrać głos również studentom, młodszym pracownikom, aby nie tylko głos rektorów był słyszalny w sprawie tej ustawy.
Kolejne kwestie dotyczą braku środków, zróżnicowanego wieku emerytalnego. W pierwszej wersji tego nie było, w wersji, którą mamy. W tej chwili nie wiem, co będzie po tych ostatnich poprawkach, bo tak naprawdę nie jestem w stanie tego przewidzieć.
Sposób procedowania, naprawdę, 150 plus czterdzieści parę poprawek. Chyba jest jasne, że tak nie powinno być w przypadku tak ważnego projektu. Mam wrażenie, że ta wersja nikomu nie służy. Ani nie służy jakości, ani nie służy małym ośrodkom, ani nie służy pracownikom uczelni, ani nie służy nauce. Mamy taką wersję, która nikogo nie zadowala, natomiast wszyscy są niezadowoleni. To jest duża odpowiedzialność, to jest odpowiedzialność, którą w tej chwili musielibyśmy, mam wrażenie, wziąć w ciemno, dlatego że nie znamy ostatecznej wersji projektu. Nie wiemy, w jak dużym stopniu byłaby ona poddana konsultacjom, jaka byłaby ostateczna opinia środowiska naukowego.
To, co mamy w tej chwili, to nie jest ta ustawa, którą mieliśmy na początku i która była konsultowana. Ale nawet w stosunku do tamtej ustawy nie było wysłuchania publicznego, które pozwoliłoby zabrać głos szerszemu gronu niż tylko grono rektorów i profesorów uczelni. Dlatego nie możemy wziąć odpowiedzialności za tę ustawę i zapewne Nowoczesna będzie przeciwko niej. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia