8. kadencja, 66. posiedzenie, 3. dzień (05-07-2018)
42. punkt porządku dziennego:
Informacja o działalności rzecznika praw dziecka za rok 2017 wraz z uwagami o stanie przestrzegania praw dziecka (druk nr 2422) wraz ze stanowiskiem Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny (druk nr 2573).
Poseł Joanna Schmidt:
Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Panie Marszałku! Moje wystąpienie przedstawię w imieniu koła Liberalno-Społeczni. Koło jest w tym momencie obecne na sali w 100%. To jest wyraz naszego uznania, naszej sympatii.
Chciałabym bardzo podziękować. Słuchałam pana wystąpienia z dużym wzruszeniem. Zastanawiałam się, czy odnieść się do oświadczenia pana posła Dolaty, ale żeby się otrząsnąć z tego, co tutaj usłyszałam...
(Poseł Zbigniew Dolata: Proszę się otrząsnąć.)
Tak, poświęcę panu dosłownie parę sekund.
(Głos z sali: Za dużo.)
Można wyczytać, że był pan nauczycielem. Jak widać - można wysnuć taki wniosek - można być nauczycielem, można być pedagogiem i po prostu dzieci nie lubić. Nie wiem, czy dzieci panu tak bardzo dokuczały, czy to jednak pan bardziej dokuczał tym dzieciom.
Swoje wystąpienie chciałam zacząć od tego, że rzeczywistość, jaka była w Polsce 10 lat temu, kiedy podejmował pan tę służbę, jeżeli chodzi o nasze dzieci, była kompletnie inna niż sytuacja teraz. Coraz rzadziej możemy usłyszeć takie słowa: to tylko dziecko, bo to zawsze jest aż dziecko. I pan to tak zrujnował właśnie tutaj, jako poseł Rzeczypospolitej, tak szyderczo wypowiadając się o roli rzecznika. Nie uznaje, nie docenia pan tych zmian na rzecz dzieci, jakie teraz się dokonują, chodzi o poczucie godności dzieci, poczucie bezpieczeństwa.
(Poseł Zbigniew Dolata: Czegoś pani nie zrozumiała, pani poseł.)
Celem mojego wystąpienia nie jest recenzowanie pana prac, panie rzeczniku. Chciałabym - bo sprawozdanie było przedstawione i moi koledzy, moje koleżanki wcześniej odnieśli się bardzo szczegółowo do pana sprawozdania - wykorzystując swój czas, odnieść się do jednego obszaru, do jednej kwestii, która jest cały czas tematem tabu. Chciałabym zwrócić uwagę na problem, który dotyka ponad 50 tys. rodzin, choć tak naprawdę szacunki mówią, że ta liczba jest dużo większa. Chodzi o przemoc w stosunku do dzieci żyjących w tzw. rodzinach tęczowych, czyli w rodzinach, gdzie są dwie mamy, gdzie jest dwóch ojców. To nie są dobre czasy dla...
(Głos z sali: Ha, ha, ha!)
Pana śmiech ironiczny naprawdę po prostu urąga Sejmowi i nam wszystkim, posłom.
To nie są dobre czasy dla liberalizmu, dla wolności, tolerancji, ale w takich czasach codziennie jesteśmy poddawani tej PiS-owskiej wykładni mówiącej o tym, jak mamy żyć i jakie decyzje podejmować. I właśnie ten głos niech zabrzmi wyraźnie. Jesteśmy coraz częściej świadkami przemocy związanej z orientacją seksualną dzieci lub ich rodziców. Jak już wspomniałam, w Polsce często zapomina się, jak wiele dzieci żyje w takich tęczowych rodzinach. Te osoby żyją przeważnie w ukryciu, nie ujawniają swojej sytuacji rodzinnej, głównie z obawy o dobro dziecka. Nie ma żadnych mechanizmów, które chroniłyby dzieci przed dyskryminacją i homofobią. Poznałam wiele tragicznych sytuacji i historii właśnie tych dzieci.
Brałam udział w konferencjach, spotkaniach, podczas których rodzice dzieci mogli przedstawić, z jakimi sytuacjami na co dzień się spotykają. Często to wynika po prostu z braku świadomości, nie zawsze ze złej woli. To jest moje pytanie do pana, panie rzeczniku, żeby jeszcze dzisiaj z mównicy pan się do tego odniósł, co można teraz zrobić, w trakcie rządów Prawa i Sprawiedliwości, gdy nie mamy co sądzić, że przez ten rząd zostaną zauważone tego typu problemy.
Nie będę rozwijać tematu, bo jeszcze posłanka Scheuring-Wielgus ma swój czas. Dziękuję bardzo.
Jeszcze raz wyrazy szacunku i podziękowania dla całego zespołu. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia