8. kadencja, 66. posiedzenie, 3. dzień (05-07-2018)

29. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Nadzwyczajnej o rządowym projekcie ustawy o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących (druki nr 2667 i 2713).

Poseł Kazimierz Kotowski:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Tak się składa, że w ostatnim okresie już po raz kolejny pochylamy się nad projektem rządowym, który dotyczy szeroko rozumianej gospodarki mieszkaniowej, zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych i - jak czytamy w uzasadnieniu tego projektu - podejścia do rozwiązania tego problemu i zabezpieczenia mieszkań, bo potrzeby są olbrzymie, sięgające ponad 800 tys. mieszkań. To wszystko to działanie w dobrym kierunku, tylko, panie ministrze... Już nie będę czytał czy powtarzał założeń, bo moi przedmówcy, poseł sprawozdawca szczegółowo podnosili pewne kwestie.

    A więc takie pytanie i refleksja nasuwa mi się również jako długoletniemu samorządowcowi: Czy musi być tak, że w tym jednym projekcie, w którym są słuszne cele, słuszne założenia i - uważam - dobre spojrzenie na ułatwienie procesu przygotowania inwestycji... Mówimy o sferze samych budynków mieszkalnych, dbamy, przynajmniej chcemy zadbać w zapisach o infrastrukturę, o drogi, o inwestycje towarzyszące, a w drugiej części czy między wierszami, między paragrafami wprowadzamy zapisy, które tak jakby przeczą temu, powodują, że ma się złe odczucia, niesmak i wprowadzają myśl, w przypadku której człowiek zastanawia się, czy to jest naprawdę realne, że po zrealizowaniu tych wszystkich przepisów ten cel będzie osiągnięty. Czemu to ma służyć?

    Po pierwsze, panie ministrze, widzę, że jest pan z nami na posiedzeniach, stara się pan, tłumaczy pan nam, tylko proszę mi powiedzieć, po co taki zamęt i nieporozumienia już w czasie trwania procesu legislacyjnego. Komu wczoraj była potrzebna ta wydawana na siłę opinia Komisji Infrastruktury po zakończeniu posiedzenia komisji deregulacyjnej? Można zastanawiać się, można protestować, ale można nic nie mówić. Tylko jakie człowiek sam ma odczucia? Że pracuje w mechanizmie, który służy czemu?

    (Poseł Zofia Czernow: Dewastacji przestrzeni.)

    Dalsza sprawa. Czy projekt, panie ministrze, określa i wskazuje miejsca czy przestrzeń, w której będą budowane te obiekty? Tam jest tyle wątpliwości, że można przypuszczać, że mogą się w to wpisać inwestorzy, którzy mają inne plany, inne cele, a jak się zbuduje, to zgodnie z naszą tradycją... Przecież obiektu się nie przeniesie, musi służyć.

    Kolejna sprawa to polityka przestrzenna samorządów. Mam takie odczucie, że te samorządy już nie będą potrzebne czy nie będą miały wiele do powiedzenia, bo jest zapis o wpływie społeczności lokalnej na decyzję. To po co plan zagospodarowania przestrzennego, po co koncepcja? Zbierze się grupa i ustali, że zostanie wybudowane osiedle czy zostanie wybudowanych kilka obiektów.

    Kolejny temat: standardy urbanistyczne. Dobrze, ale nie ma też zapisów ani nie wskazuje się nigdzie, jakie są te minimalne. Skoro bowiem mówimy, że gmina może obniżyć standardy, to do jakiego poziomu? Przecież chcemy tworzyć akty prawne, które będą zapewniać wszystkim w naszym kraju podobne warunki życia, przynajmniej na tym podstawowym poziomie.

    Kolejna kwestia to czas wejścia (Dzwonek) - już kończę - ustawy w życie. Już nic nie powiem, bo najlepiej byłoby powiedzieć ironicznie, że na drugi dzień po podpisaniu, ale już tak na poważnie: zapiszmy przynajmniej ten okres. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia