8. kadencja, 67. posiedzenie, 2. dzień (19-07-2018)
24. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z organizacją w Rzeczypospolitej Polskiej sesji Konferencji Stron Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (druki nr 2743 i 2763).
Poseł Gabriela Lenartowicz:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Najpierw poproszę o czas na sprostowanie. Zostałam wymieniona z imienia i nazwiska. Potem będę przedstawiała wystąpienie klubowe.
Wicemarszałek Beata Mazurek:
Pani poseł, nie brała pani udziału w dyskusji.
Proszę zabrać głos w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska.
Poseł Gabriela Lenartowicz:
Dlaczego nie mogę skorzystać z prawa do sprostowania?
Wicemarszałek Beata Mazurek:
Dlatego, że nie brała pani do tej pory udziału w dyskusji.
Poseł Gabriela Lenartowicz:
Zostałam przed chwilą wywołana...
Wicemarszałek Beata Mazurek:
Pani poseł, czy pani prezentuje stanowisko klubu, czy nie?
Poseł Gabriela Lenartowicz:
Tak.
Wicemarszałek Beata Mazurek:
To bardzo proszę.
Poseł Gabriela Lenartowicz:
Dziękuję pięknie.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W grudniu odbędzie się w Katowicach szczyt konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu. Polska będzie jego organizatorem po raz trzeci, zaś prezydencji będzie przewodzić po raz czwarty. W styczniu przyjęliśmy specustawę, która pozwala w trybie pilnym, bez reżimu zamówień publicznych - wbrew temu, co mówi pani poseł - i bez konkursu wydać na ten cel potężną kwotę 127 mln zł. Wysoka Izba zgodziła się na tę kwotę i na te regulacje. A dziś, zaledwie po 6 miesiącach, rząd proponuje nam zmianę tej ustawy i o tej zmianie dzisiaj debatujemy. Minister środowiska drastycznie podnosi wydatki i nie potrafi przekonująco i rzetelnie uzasadnić potrzeby zmian. Zmiany organizacyjne nie wymagają ustawowych regulacji, a z kolei przyczyny wzrostu kosztów nie mają dostatecznego pokrycia w faktach, jak choćby w przypadku koronnego argumentu dotyczącego wzrostu liczby uczestników. Tymczasem w styczniu w uzasadnieniu swojej ustawy podawaliście tę samą liczbę uczestników. Co się zatem zmieniło? Podajecie, że przyczyną jest wzrost kursu. O 30%? Dolara? Jedynym konkretnym i wyliczalnym argumentem jest potrzeba dodatkowych gratyfikacji za nadliczbowe godziny dla funkcjonariuszy.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Prezentuję wprawdzie stanowisko Platformy Obywatelskiej, ale proszę pozwolić, że sięgnę po wsparcie ze zgoła innej strony. Cytuję: Według Beaty Szydło wyjaśnienia ministra są nie do przyjęcia. Na nic praktycznie nie starcza, a z budżetu idzie na szczyt astronomiczna kwota. Moim zdaniem minister środowiska chce ratować swoją reputację po ostatnich wpadkach z odpadami. Promocja za 100 mln na cały świat. Tylko dlaczego z pieniędzy podatników? Pytała wtedy wiceszefowa PiS. Beata Szydło nie zna też do dziś korzyści, które Polska mogłaby mieć z organizacji takich imprez.
(Poseł Anna Paluch: Ale ich nie miała, bo oddaliście pakiet klimatyczny.)
Cytuję: Czy nie ma refleksji w rządzie, żeby jednak zastanowić się, czy nam jest koniecznie potrzebna taka organizacja? PiS uważa, że Polski nie stać na organizację takich szczytów. Zaznaczyła też, że może się okazać, że koszty te będą jeszcze wyższe, a nie były. Chodziło o 2013 r. Wtedy koszty w Warszawie nie wynosiły 100 mln, tylko 90 mln, a tak naprawdę 60 mln, bo 30 mln to były inwestycje na wykończenie pomieszczeń Stadionu Narodowego, które przecież pozostały. Ale pani premier miała rację, bo to jej rząd rozpoczął ten bieg na szczyt finansowy, bo jak na razie o klimacie nie ma mowy. Toteż powiedziała, że: do dziś nie wie, po co nam ten szczyt. Bo ani jej rząd, ani rząd premiera Morawieckiego nie powiedział Polakom, po co chce organizować ten szczyt ani jakie cele chce podczas niego osiągnąć.
W styczniu uchwaliliśmy przeznaczenie na to 127 mln zł z narodowego funduszu ochrony środowiska - bez inwestycji i kosztem projektów ekologicznych, bo na to są przeznaczone te pieniądze. Wybrano Katowice, bo tam "Polska w ruinie" z unijnych pieniędzy wybudowała kompleksowe centrum kongresowe i nie trzeba nic budować, wbrew temu, co dzisiaj mówicie, zresztą nie wiem, jak chcecie wybudować coś w ciągu 2 miesięcy. Dziś minister Kowalczyk mówi, że wtedy, w styczniu, zbyt oszczędzano. Mamy więc teraz finansowe turbodoładowanie. Tydzień temu kwota urosła do 221 mln zł, a wczoraj do 252 mln zł - za 11 dni szczytu. Ta ustawa powoduje wzrost wydatków o, bagatela, 123 mln zł w stosunku do pierwotnych 127 mln zł, czyli niemal o 100%. A na co to ma być przeznaczone? Tego trudno się teraz dowiedzieć zarówno z uzasadnienia, jak i z wyjaśnień podczas posiedzenia komisji. Oddelegowany do przedstawienia szczegółów minister Bochenek był bowiem tak precyzyjny, jak długoterminowa prognoza pogody, którą niegdyś prezentował. W zasadzie jedyna konkretna kwota to ta na bezpieczeństwo, ale chodzi o wzrost o 13,5 mln zł na koszty związane z funkcjonariuszami. Zostało de facto (Dzwonek) nierozliczone 100 mln zł...
Wicemarszałek Beata Mazurek:
Pani poseł...
Poseł Gabriela Lenartowicz:
...na promocję, na informację, być może na promocję...
(Wicemarszałek wyłącza mikrofon, poseł przemawia przy wyłączonym mikrofonie)
Wicemarszałek Beata Mazurek:
Pani poseł, bardzo pani dziękuję.
Proszę o zabranie głosu pana posła Grzegorza Długiego, Kukiz’15.
Poseł Gabriela Lenartowicz:
Składam wniosek o odrzucenie projektu i poprawki. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia