8. kadencja, 67. posiedzenie, 2. dzień (19-07-2018)
18. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo o prokuraturze oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2731).
Poseł Borys Budka:
Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! To jest kolejny bubel prawny. Ale to jest dowód na to, że nigdy nie było żadnej reformy. Od samego początku chodziło wam o kadry. Zrobiliście to z premedytacją. Zablokowaliście najpierw Trybunał Konstytucyjny, wysyłając tam osoby, które udają sędziów, udają prezesa, tylko po to, by wasza nomenklatura była nietykalna. Krajowa Rada Sądownictwa tak naprawdę stała się przybudówką Nowogrodzkiej. To, co pokazała KRS, udowadnia, że nie ma żadnej reformy. Jeżeli prokurator stanu wojennego rozlicza sędziego Zabłockiego, to to pokazuje wasz stan umysłu. (Oklaski) Jesteście największymi hipokrytami w dziejach III RP.
(Poseł Adam Szłapka: To jest czerwona pajęczyna.)
Przysłaliście teraz do Sejmu ustawę, która niczego nie naprawi. Co więcej, już nawet nie kryjecie, że chodzi tylko o to, by szybką ścieżką, poprzez partyjną Krajową Radę Sądownictwa, do Sądu Najwyższego wpuścić takich Misiewiczów wymiaru sprawiedliwości. Przewidujecie, że bez żadnego trybu - to, co wasz szef najbardziej lubi - możecie umieścić w Sądzie Najwyższym klasyczne BMW - biernych, miernych, ale wiernych. (Oklaski) Chcecie wsadzić do Sądu Najwyższego sędziów o zerowych standardach moralnych, sędziów, którzy będą ulegli tej władzy. Dlaczego? Właśnie dlatego, by uniewinniać tych, którzy będą, tak jak w tej chwili, doić Polskę na wieleset milionów złotych. (Oklaski) Chcecie dawać glejty na nietykalność, tak jak zrobił to Trybunał Konstytucyjny. Bo przypomnę, Trybunał Konstytucyjny stwierdził...
(Poseł Artur Dunin: Jaki trybunał?)
...że politycy PiS mogą być nietykalni, jeśli tylko własny prezydent wyda odpowiedni glejt.
Nie ma żadnej reformy Sądu Najwyższego, nie ma żadnej reformy wymiaru sprawiedliwości. Procesy w sądach trwają dłużej, bo minister Zbigniew Ziobro zablokował już w tej chwili blisko tysiąc etatów sędziowskich. Dlaczego to zrobił? Otóż czekał na to, by partyjna Krajowa Rada Sądownictwa była w stanie na te miejsca wpuścić prokuratorów, wpuścić prawników na usługach waszej partii, opłacanych przez spółki Skarbu Państwa, żeby później wydawali odpowiednie wyroki.
A Sąd Najwyższy ma wam służyć do trzech celów. Po pierwsze, nowy pseudoprezes Sądu Najwyższego będzie szefem Trybunału Stanu. Ale obiecuję, was ten Trybunał Stanu nie ominie. (Oklaski) Nie jesteście w stanie się schować za nowym prezesem Sądu Najwyższego.
Druga rzecz bardzo istotna. Zmieniacie ordynację wyborczą tylko dlatego, żeby pozbyć się mniejszych ugrupowań, bo wiecie doskonale, że przegracie te wybory. Współczuję naszym kolegom z tej strony, że dali się wam omamić, bo teraz dopiero widać, co chcecie z nimi zrobić.
(Poseł Grzegorz Długi: Pilnuj swoich omamów.)
Ale za pomocą Sądu Najwyższego chcecie wprowadzić scenariusz awaryjny. Przegracie najbliższe wybory samorządowe i będziecie próbowali przez Sąd Najwyższy wpuścić do polskich miast i miasteczek PiS-owskich komisarzy z nadania pana premiera Morawieckiego. Ale obiecujemy: To wam się nie uda.
I wreszcie trzecia, bardzo istotna rzecz. Chcecie wyrzucać z sądów, chcecie pozbawiać uprawnień do wykonywania zawodu radcy prawnego czy adwokata tych wszystkich, którzy stoją po stronie obywateli, dlatego że wy genetycznie nienawidzicie niezależności, wy genetycznie boicie się niezawisłości, wy tkwicie cały czas w ustroju PRL-u, gdzie była jednolitość władzy państwowej. I dokładnie to w tej chwili wprowadzacie. Przejęliście Trybunał Konstytucyjny, upartyjniliście Krajową Radę Sądownictwa, a teraz Sąd Najwyższy ma być na pasku Nowogrodzkiej.
Kochani, nie dajcie sobie wmówić, że jest jakakolwiek reforma. To, co w tej chwili zostało zaprezentowane przez Klub Parlamentarny PiS, nadaje się wyłącznie do kosza, a na śmietniku historii powinno wylądować wasze ugrupowanie, które po prostu nie dorosło do demokracji.
Dlatego (Dzwonek) składam wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. (Oklaski, wesołość na sali)
(Poseł Henryka Krzywonos-Strycharska: Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.)
Przebieg posiedzenia