8. kadencja, 68. posiedzenie, 1. dzień (12-09-2018)
11. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z wystąpieniem afrykańskiego pomoru świń na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (druki nr 2792 i 2815).
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Krzysztof Ardanowski:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Problem ASF-u oczywiście istnieje. Przyjmuję z wielką pokorą twierdzenie, że rząd polski jest winien wszystkiemu. Ostatnio pojawiły się nowe przypadki w Bułgarii, w Rumunii, również w Chinach i, niedawno przekazano mi taką informację, wyobraźcie sobie państwo, w Wietnamie. Jesteśmy winni prawdopodobnie tej chorobie...
(Poseł Dorota Niedziela: W Chinach też.)
O Chinach wspominałem.
A więc można przedstawiać to w taki karykaturalny sposób, cieszyć się jeszcze z tego. Ja rozumiem, że pani poseł Niedziela...
(Poseł Dorota Niedziela: No wstyd.)
...minister rolnictwa w gabinecie cieni Platformy Obywatelskiej musi wykazywać pewną aktywność, ponieważ jej koledzy z tego powodu też ją oceniają.
(Poseł Dorota Niedziela: Pana też.)
Ja chcę przedstawić sprawę bardzo krótko. Z dużym szacunkiem odnoszę się - chociaż trochę takie jakieś prześmiewcze tam wątki się pojawiły - jednak do tego, że pan minister Sawicki, który się chyba na ASF-ie zna, dość ostrożnie podchodzi do krytyki działań. Wielokrotnie mówiłem o tym, że eksperci w 2014 r. nie byli do końca zgodni, co należy uczynić w związku z pojawieniem się pierwszych przypadków. Jedni twierdzili, że problem się sam skończy, że dziki się uodpornią, że w gospodarstwach nie będzie potrzeby wybijania zwierząt, bo przecież nie ma sensu wprowadzać jakichś drakońskich obostrzeń dla gospodarstw, inni twierdzili, że wprost przeciwnie, trzeba wybić wszystko na danym terenie, na terenie dwóch powiatów, trzech powiatów, i problem ustanie. Nie podjęto żadnej decyzji, co według wszelkich informacji ze świata naukowego musiało skutkować tym, że choroba się przeniosła na następne obszary. W tej chwili afrykański pomór świń w Unii Europejskiej występuje w krajach nadbałtyckich, w Polsce, w Czechach, na Węgrzech, w Rumunii, w Bułgarii, a poza Unią na wschodzie, w Mołdawii, na Ukrainie, w Rosji i na Białorusi. I wszystkie kraje drżą przed tym, że choroba może się pojawić w następnych krajach.
Kiedy tutaj słyszę bardzo krytyczne głosy - oczywiście to jest w demokratycznym państwie przywilej opozycji - mam w uszach słowa ze spotkania z komisarzem do spraw zdrowia Andriukaitisem sprzed miesiąca, który gratulował Polsce utrzymywania choroby na stosunkowo wąskim obszarze wzdłuż wschodniej granicy i bardzo wysoko oceniał działania, jakie są podejmowane w tej materii. Można oceniać to oczywiście różnie, bo ja nie jestem zainteresowany utrzymywaniem choroby. Pan pełnomocnik rządu Szymon Giżyński precyzyjnie powiedział - i absolutnie ma moje i całego rządu wsparcie - że chodzi o zwalczenie choroby, a nie utrzymywanie jej przez nie wiadomo jak długo.
Pewne wypowiedzi są niespójne, bo z jednej strony państwo oczekujecie zwiększenia restrykcyjności w zakresie bioasekuracji, a z drugiej strony pani poseł Lieder mówi, że rolnicy są coraz bardziej zdenerwowani coraz większymi wymogami związanymi z bioasekuracją. Trzeba się na coś zdecydować: Czy te potrzebne działania, które są niezbędne, ale może i dokuczliwe dla rolników, wprowadzamy, czy też sądzimy, że może nie potrzeba bioasekuracji w gospodarstwach? Tak więc ja tej konsekwencji w wypowiedziach nie widzę.
Podawano przykład Hiszpanii, gdzie po wielu latach, w wyniku zaangażowania ogromnych pieniędzy doprowadzono do takiej sytuacji, że hodowla świń została tam zawężona do potężnych gospodarstw, które są otoczone dwurzędowym drutem kolczastym...
(Poseł Dorota Niedziela: Dlatego musimy działać, żeby tak nie było.)
Chlewnie są odizolowane od świata zewnętrznego, a pracownicy chlewni chodzą w strojach ochronnych i w maskach gazowych. Wyobrażacie sobie państwo w Polsce taki model hodowli świń? Pomimo dużej wyobraźni...
(Poseł Dorota Niedziela: Dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby tak nie było.)
Wicemarszałek Beata Mazurek:
Pani poseł, bardzo panią proszę o spokój. Pani nikt nie przeszkadzał.
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Krzysztof Ardanowski:
Jest mi trudno, pomimo dużej wyobraźni, stworzyć w głowie tego typu obraz.
Jakie działania podejmujemy? Jest przygotowywany bardzo precyzyjny program depopulacji dzików, bo według wszelkich znaków na niebie i ziemi jednak ograniczenie liczby dzików wpływa na zmniejszenie zagrożenia przeniesieniem wirusa ze środowiska. Rozszerzamy również bioasekurację, zwiększając istotnie środki na pomoc dla rolników na terenie całego kraju, nie tylko w określonych strefach.
(Poseł Dorota Niedziela: To rozumiem.)
Może się bowiem okazać, chociaż nikt do tego nie dąży, że choroba jednak przeniesie się na inne tereny, nie tylko na teren zapowietrzenia wzdłuż wschodniej granicy.
(Poseł Zbigniew Ajchler: Panie ministrze, 3 lata temu o tym mówiłem)
Dlatego wprowadziliśmy na terenie całego kraju 75-procentowe dofinansowanie do zakupu tych składników materialnych, które są niezbędne do rozszerzenia bioasekuracji. Zostały zatwierdzone również listy produktów czy przedmiotów, których zakup może być w ramach tej bioasekuracji finansowany.
Do Komisji Europejskiej został przekazany wniosek o wprowadzenie zmian w PROW na lata 2014-2020 po to, żeby można było przeznaczyć środki również dla tych rolników, którzy ze względu na decyzje lekarzy weterynarii bądź ze względu na chęć zaprzestania produkcji chcą przestawić się na inne kierunki produkcji, będzie wsparcie tego przestawiania. W szczególności, jak rozumiem, będzie dotyczyło to gospodarstw mniejszych, ponieważ, powiem szczerze, ja nie jestem zainteresowany zachęcaniem rolników do likwidacji produkcji trzody chlewnej. Polska ze swoją produkcją trzody chlewnej nie może wypaść z europejskiego rynku, nie możemy stać się importerami duńskiej wieprzowiny, nie możemy doprowadzić do tego...
(Poseł Zbigniew Ajchler: Już tak jest.)
...że to, co było siłą polskiego rolnictwa przez dziesiątki, a może setki, lat, czyli hodowla trzody chlewnej, również w mniejszych gospodarstwach, ulegnie likwidacji. Może ktoś by się na świecie ucieszył, ale my do tego nie dopuścimy.
Jeżeli chodzi o sprawę odstrzałów dzików, zostały takie przeprowadzone, chociaż tutaj gospodarzem zmian prawnych i tym, który nadzoruje sprawy Polskiego Związku Łowieckiego, jest minister środowiska, ale podjąłem się również pewnych rozmów, spotkałem się z łowczymi z całego kraju i uzyskałem jednoznaczną deklarację, że myśliwi bardzo intensywnie będą dokonywali odstrzału dzików. Zgłosili kilka technicznych spraw związanych choćby z udostępnieniem na terenie całego kraju celowników termowizyjnych i noktowizorów. Mają również zapewnioną dowolną, w miarę zdefiniowanych potrzeb, liczbę chłodni. Te chłodnie są w tej chwili w zapasie Inspekcji Weterynaryjnej, w dyspozycji głównego lekarza weterynarii i lekarzy wojewódzkich. Mamy również do dyspozycji przewoźne chłodnie wojskowe, które w każdej chwili, jeżeli gdziekolwiek w Polsce pojawi się zapotrzebowanie na chłodnię, w ciągu 1-2 dni mogą zostać dostarczone, zgodnie z potrzebami myśliwych, którzy będą dokonywać odstrzału.
(Poseł Dorota Niedziela: A utylizacje odpadów?)
To są całkowicie konkretne działania, które są sfinansowane. Na to również jest wystarczająca ilość środków.
Proszę państwa, ten problem nie powinien być przedmiotem walki politycznej, choć pewnie wszystko w Polsce jest przedmiotem walki politycznej. Właściwie chyba nikt nie jest bez winy w tej materii, do tego też trzeba się przyznać. Jest to choroba, która rozprzestrzenia się na całym świecie. Przekonywałem 2 dni temu komisarza Hogana, by przekonał swoich kolegów z Komisji Europejskiej do jednak większego zaangażowania w to Wspólnoty Europejskiej, bo to nie jest choroba świń z pojedynczych krajów.
(Poseł Dorota Niedziela: Do zwalczania oczywiście.)
Ona zaczyna funkcjonować według niejasnych zasad roznoszenia. Wszystkie wysiłki, które są niezbędne, które są dopuszczalne, które pomogą tę chorobę ograniczyć i zlikwidować, powinny zostać podjęte.
W Polsce funkcjonuje również ustawa, z której śmiano się, jeszcze kiedy była przyjmowana, tzw. ustawa kanapkowa. Okazuje się, że jest to jeden z ważniejszych elementów izolowania Polski, ochrony przed możliwością przeniesienia choroby w żywności zza wschodniej granicy. Jesteśmy krajem tranzytowym, podobnie zresztą jak Rumunia, i okazuje się, że możliwe jest przeniesienie choroby z krajów, które właściwie się poddały, już właściwie nie zwalczają tej choroby, nie są w stanie nad nią zapanować, krajów położonych na wschód od Polski. Ta choroba może przenosić się również w żywności przewożonej przez pracowników, w naszym przypadku - głównie z Ukrainy.
(Poseł Dorota Niedziela: Sezonowych.)
Dzieją się sceny trudne, często dramatyczne, kiedy Straż Graniczna konfiskuje żywność tym ludziom udającym się do pracy do Europy Zachodniej czy do Polski. Tej żywności zostało skonfiskowane tutaj setki ton, żywności biednych ludzi, którzy jadą do pracy, zabierając ze sobą tanią żywność ze swojego kraju. Ale nie boimy się czy nawet nie unikamy tak drastycznych działań po to, by zrobić wszystko, by dodatkowo nie doprowadzić do sytuacji przywleczenia choroby w żywności.
Rozważamy również... Mityczna linia Wisły, którą ktoś określił jako linię obrony narodowej, była pewnego rodzaju utopią w takim sensie, że rzeka nie jest żadną barierą dla dzików, one znakomicie pływają, są zdjęcia, są filmy...
(Poseł Dorota Niedziela: Pływają.)
...które pokazują wesołe dziki pływające sobie w rzekach, przepływające sobie duże rzeki. A więc ta mityczna zapora nie była żadną zaporą. Jesteśmy przygotowani, również w tej chwili, i to jest może jeszcze pieśń dalekiej przyszłości... Barierą, wydaje się, skuteczną, i takie rozmowy są również z Komisją Europejską, będzie ogrodzona na całej długości autostrada A1, ponieważ jest możliwość, pomimo niestety destrukcyjnych działań ze strony niektórych organizacji prozwierzęcych, zamknięcia wszystkich bramek...
(Głos z sali: Przejść dla zwierząt.)
...przejść dla zwierząt nad autostradą, chociaż zdarzały się przypadki, mimo że te przejścia są monitorowane, rozrywania kłódek, rozrywania płotów i bram przez ludzi, którzy uważają, że w ten sposób pomagają zwierzynie. Trzeba sobie zadać pytanie, czy ci, którzy pomagają zwierzynie, rozumieją, jaki problem generują dla Polski, dla polskiego rolnictwa, dla naszej gospodarki, bo trudno sobie wyobrazić zlikwidowanie hodowli świń w Polsce.
Dlatego prosiłbym, żeby nad problemem afrykańskiego pomoru mniej może było emocji politycznych. Podejmujemy działania, również niektóre działania, które nie wymagają albo nie ma potrzeby, by bardzo głośno o nich mówić. Niektóre działania trzeba podejmować skutecznie, niekoniecznie trąbiąc na agorze o tych działaniach. Dobrze, że ta dyskusja jest. Ona nas jeszcze szczególnie uczula na podejmowanie ponadstandardowych działań, o których mówił minister Giżyński. Jestem przekonany, że jeżeli dobrze wykonamy robotę, to niedługo dziki będą tylko i wyłącznie przykrym, złym wspomnieniem z historii Polski. Dziękuję. (Oklaski)
(Poseł Dorota Niedziela: Pani marszałek, czy ja mogę sprostować?)
Przebieg posiedzenia