8. kadencja, 69. posiedzenie, 1. dzień (02-10-2018)

16. punkt porządku dziennego:

Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej (druki nr 2850 i 2870).

Poseł Urszula Augustyn:

    Panie Marszałku! Panie Premierze! Pani Minister! Państwo Posłowie! Pani minister, jeśli wprowadza się reformy, to powinno się mieć przemyślany plan, powinno się słuchać opinii zainteresowanych środowisk, przewidzieć skutki, na bieżąco oceniać efekty, by móc reagować, jeśli coś pójdzie nie tak. Szkole potrzeba ciągłego rozwoju i podnoszenia efektów edukacji, a ponieważ rządzicie już 3 lata i minął pierwszy rok, od kiedy postanowiła pani ˝naprawić˝ system, to pora na podsumowanie. Zróbmy więc bilans pani sukcesów.

    Otóż pierwszy rok pani reformy wystartował tylko dlatego, że obciążyła nią pani samorządy.

    Przez wiele lat samorządy dbały o swoje szkoły. Budowały 6-klasowe podstawówki i 3-letnie gimnazja. Ale minister Zalewska wymyśliła, że w 6-klasowej szkole może zmieścić osiem roczników. Da się? Da się. Tyle tylko że dzieci uczą się w bibliotekach, kawiarenkach, aulach, a WF wrócił na korytarz. Wiemy o tym, bo to są sygnały, które z całej Polski nadsyłają rodzice. To są alarmy płynące od rodziców.

    Znacznie zwiększyła się dwuzmianowość. Pojawiła się tam, gdzie jej do tej pory nie było.

    Dzisiaj maluchy chodzą do I klas w budynkach dawnych gimnazjów, gdzie naprędce trzeba było obniżać toalety i kupować niskie ławki. A uczniowie VII i VIII klas mogą rozwijać się sportowo, zjeżdżając ze zjeżdżalni na placach zabaw przy podstawówkach. Brawo! Sądzę, że to poprawiło komfort nauki. I to jest sukces pani minister, absolutny sukces.

    3 września, a więc kilka dni temu, w wywiadzie dla Polsat News mówiła pani, że samorządy mają dość pieniędzy na edukację - w zasadzie zaprzeczyła pani sama sobie, bo na początku mówiła pani, że to będzie reforma bezkosztowa. Zmusiła pani samorządy do bezsensownego wydawania pieniędzy. Na dodatek mimo wielokrotnych pani zapewnień... Ministerstwo miało zwrócić zainwestowanie pieniądze. A jak pytamy samorządów, to samorządy mówią, że zwróciliście tylko ok. 10% zainwestowanych kwot. Więc coś tu, pani minister, nie gra. Ale to jeszcze nie jest koniec finansowych kłopotów samorządów, bo jak wyliczył Związek Miast Polskich, tylko na wypłacenie podwyżek w 2018 r. samorządom zabrakło 600 mln zł. Uważa pani to za sukces? Pytajnik.

    Kolejne problemy dopiero przed nami. Od początku deformy rodzice i samorządowcy przestrzegają przed skutkami pojawienia się w szkołach średnich podwójnego rocznika. Kumulacja dotknie obecnych uczniów klas III gimnazjów i uczniów klas VIII wydłużonych podstawówek. W tej grupie - i to bardzo ważne - jest także kilkadziesiąt tysięcy dzieci, które poszły do szkoły jako sześciolatki. To znaczy, że w przyszłym roku w I klasach szkół średnich spotkają się czternasto-, piętnasto- i szesnastolatki. I to nie 350 tys., tylko 726 tys. dzieci. (Oklaski) Czy pani widzi w tym problem? Pani nie widzi problemu i nie widzą go też pani koleżanki i koledzy.

    Chciałabym zacytować wypowiedź kandydata na prezydenta Poznania z listy PiS pana Tadeusza Zyska. Cytuję: Najlepsze szkoły nie są z gumy. Uczniowie i rodzice będą sfrustrowani, ale to podwyższy poziom w szkołach, bo dostaną się do nich najlepsi z najlepszych. Taka jest cena reformy edukacji. Koniec cytatu.

    Szczerze i dramatycznie.

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Skandalicznie.)

    Ale pani minister nie widzi problemu. Więc ja chcę zapytać: Po co to było? Po co było psuć coś, co dobrze działało? Kto dał pani prawo do marnowania życiowych szans naszych dzieci? (Oklaski)

    (Poseł Jan Mosiński: Suweren.)

    ? propos życiowych szans. Kilka dni temu była pani minister w szkole czy w przedszkolu, ale na pewno u maluchów, i maluchy zadały pani pytanie, zresztą bardzo sympatyczne, o czym pani marzyła, kiedy była pani dzieckiem, kim pani chciała zostać. Pani szczerze im odpowiedziała, że chciała pani zostać baletnicą. Powiem równie szczerze: trzeba było iść w tym kierunku, trzeba było. (Wesołość na sali, oklaski) Marnowane szanse nie wychodzą nam na dobre.

    Nie słucha pani ostrzeżeń rodziców...

    (Poseł Izabela Leszczyna: Taki sam sukces.)

    ...winę za bałagan zrzuca pani na samorządy i na dyrektorów szkół.

    Nie słyszy pani także głosu rodziców, których niepełnosprawne dzieci wykluczane są ze szkół. Rozporządzenie wydane przez panią w ubiegłym roku miało roczne vacatio legis, więc kłopoty przed nami. A wykluczeni uczniowie to są ci, którzy ze względu na swoje dysfunkcje wymagają indywidualnych zajęć tylko na niektórych lekcjach, pozostałe lekcje mogą spędzać razem ze swoimi rówieśnikami. Teraz przepis, który pani wydała, mówi, że nauczanie indywidualne może się odbywać tylko w domu. Jest w przepisach wzmianka o zindywidualizowanej ścieżce, ale nie każdy rodzic - obarczony wystarczająco problemami z tytułu posiadania niepełnosprawnego dziecka - wie, że on sobie musi o to wszystko powalczyć sam. Pani go na to skazała. Dawniej mógł wybierać, czy chce edukację dla swojego dziecka w domu, czy w szkole. Dzisiaj musi to zrobić w domu. Jaka jest skala tego problemu? Tylko w Łodzi w minionym roku ze szkół zniknęło 145 dzieci. W Warszawie problem dotyczy kilku tysięcy dzieci. Chodzi więc o ogromną grupę dzieci i młodzieży, którym nauczanie indywidualne w szkołach dawało szansę na socjalizację, rozwój i równy start. I to jest kolejna pani zasługa, kolejny sukces. Pod petycją, pod którą podpisy zbierają rodzice, podpisało się już 100 tys. osób. Gratulacje, pani minister, naprawdę gratulacje.

    Cały odrębny rozdział, proszę państwa, w najnowszej historii szkoły można by poświęcić sytuacji uczniów klas VII. Rzecznik praw dziecka też zwrócił na to uwagę, zlecił badanie tej grupy. Nad jego przeprowadzeniem czuwał zespół ekspertów z dziedziny pedagogiki. O opinię pytane były najważniejsze grupy społeczności szkolnej, a więc uczniowie klas VII, nauczyciele, rodzice oraz dyrektorzy szkół. Wyniki badania są przerażające, ja je zacytuję, żeby były prawdziwe: Przeciążenie nauką z racji skrócenia czasu na opanowanie materiału w porównaniu do tego, którym dysponowali uczniowie gimnazjów, wywołuje negatywne skutki psychofizyczne. Uczniowie i ich rodzice wskazują na niepewność przyszłości dzieci, a także na zmęczenie i brak czasu na pozaszkolne aktywności. Dzieci śpią krócej, rezygnują z zajęć rozwijających ich zainteresowania i pasje.

    Ale, pani minister, jak tu się dziwić, skoro uczniowie np. klas VII mają 38 godzin lekcyjnych tygodniowo, a w szkołach artystycznych i sportowych nawet 42, czyli więcej niż etat dorosłego człowieka. A do tego są jeszcze zadania domowe i kilka, kilkanaście godzin, które tygodniowo muszą oni spędzić przy odrabianiu tych lekcji. I proszę nie mówić, tak jak mówiła to pani wczoraj na posiedzeniu komisji edukacji, że zawsze tak było, bo to nieprawda. Nikt wcześniej nie wpadł na pomysł, żeby 3-letni program zrealizować w 2 lata. Ale pani wpadła. Gratulacje. Gratulacje. (Oklaski)

    (Głos z sali: Nieprawda.)

    Jestem głęboko zaniepokojona. Chciałam panią zapytać, czy pani uważa, że... Ci uczniowie, te dzieci to są dzisiaj dwa roczniki i zaraz będą następne. Czy oni są pani wdzięczni za los, który pani im zgotowała, i co myślą na pani temat rodzice?

    A co pani zrobiła z nauczycielami? Bilans wygląda tak. Na przymusowe emerytury w ciągu roku odeszło 6,5 tys. osób. Wydaliście na to, na odprawy 50 mln zł z budżetu państwa.

    (Głos z sali: Proszę nie dyskutować.)

    (Głos z sali: Ciszej tam!)

    (Poseł Rafał Grupiński: Antysemita!)

    2700 osób wybrało świadczenia kompensacyjne. Wydajecie na to z budżetu 120 mln. Cytuję panią minister: 100 tys. pracuje w niepełnym wymiarze godzin. Powiedziała pani minister na posiedzeniu komisji, że w poprzednich latach również zwalniano nauczycieli. To proszę uczciwie dodać do tego jeszcze, że w poprzednich latach z systemu z powodu niżu ubyło ponad 1 mln uczniów. Tego pani już nie dopowiada, no ale trudno. Mówi pani natomiast o powstaniu dodatkowych 18 tys. etatów. Owszem, powstały dodatkowe miejsca pracy: w przedszkolach, bo zatrzymano tam sześciolatki. W związku z tym powstało ponad 12 tys. przedszkoli. Chwała wam za to, że powstały, ale że trzymacie tam sześciolatki, to kiepsko. Pytam tylko, co to obchodzi fizyka, który do tej pory pracował w gimnazjum, tę pracę stracił, choć miał tam pełny etat, a oferuje mu się po 2 lub 3 godziny w sześciu podstawówkach. Fizyk porzucił szkołę, pracuje w przemyśle. Na dodatek tam płacą mu lepiej.

    (Głos z sali: Zawsze tak było.)

    To jest kolejny pani sukces. Nauczyciele masowo porzucają swój zawód, bo chcą pracować uczciwie i rzetelnie i uczciwie i rzetelnie zarabiać. (Oklaski)

    (Poseł Dariusz Piontkowski: Zdecydujcie się, czy miejsc pracy brakuje...)

    Ta ucieczka to też jest pani sukces.

    Kolejny pani sukces to jest nowa kategoria na wyjątkową skalę, kategoria wędrującego nauczyciela. To nie jest problem tylko tych, którzy muszą pokonywać kilometry z jednej szkoły do drugiej, muszą to robić, przemieszczać się np. pomiędzy trzema, czterema czy pięcioma szkołami, ale także dyrektorów, którzy muszą z tego wszystkiego poskładać teraz plan lekcji i zrobić to tak, żeby dzieci mogły się uczyć przez kilka godzin dziennie. To jest naprawdę mistrzostwo świata, gratulacje. Podniosła pani jakość pracy nauczycieli.

    Wspominałam ten program, w którym pani minister 3 września uczestniczyła w Polsacie, i podam jeszcze jeden cytat z tego właśnie programu, cytat z pani. Nauczyciel to misja i służba. Ale oczywiście musi być doskonale wynagradzany, dlatego pierwszy raz od 2012 r. dajemy tak duże podwyżki.

    (Głos z sali: Prawda!)

    Ile jest fałszu i zakłamania w tym zdaniu, pani poseł. Trudno opisać.

    (Poseł Joanna Borowiak: Zamroziliście płace.)

    Ale powiem, bo zapomniała pani dodać, że przez 5 z 8 lat podnosiliśmy płace nauczycieli o 50%, i to w kryzysie. (Oklaski)

    (Głos z sali: A potem przestaliście.)

    Zapomniała też pani powiedzieć, że te duże podwyżki, które pani nauczycielom obiecuje, to jest średnio 100 zł na osobę. Przedstawiciel ZNP wczoraj na komisji grzmiał, są granice przyzwoitości. Pani minister, mówi pani publicznie, że daje pani 1 tys. zł podwyżki. Stówka w jednym roku, stówka w drugim, stówka w trzecim - 1 tys. zł z tego nie wychodzi. No żeby nie wiem, jak liczyć, po prostu nie wychodzi. (Oklaski)

    Na dodatek wprowadza pani nowe kryteria oceny pracy nauczyciela. Od groma wskaźników i egzaminów. Będzie pani sprawdzać, który z nauczycieli organizuje wieczorki integracyjne z rodzicami, bo może wtedy dostanie obiecane 500+, tylko jeszcze nie wiadomo w jakim czasie. Ogłosiła pani także, że likwiduje pani 2 godziny karciane. To proszę zapytać nauczycieli, ile godzin dzisiaj pracują w wolontariacie. Nawet 12. Więc jak to jest z tymi 2 zlikwidowanymi, a z powołanymi 12?

    (Głos z sali: W ramach 40 godzin etatu.)

    Nawet związkowcy z nauczycielskiej ˝Solidarności˝ przyszli przed MEN z czerwoną kartką dla minister Zalewskiej. Szef nauczycielskiej ˝Solidarności˝ pan Ryszard Proksa mówił: Krytykujemy wprowadzone zmiany, choć byliśmy ich gorącymi zwolennikami. Pani minister w nagrodę za to wydłużyła nam awans zawodowy, obniżyła płace, wymyśliła następny stopień awansu. Wygląda na to, że nauczyciel będzie całe życie niedouczonym i najgorzej opłacanym pracownikiem w Polsce. Sukces, pani minister. Absolutny sukces. (Oklaski) Odwrócić od siebie związkowców sprzymierzeńców i wyprowadzić ich na ulicę. Brawo, to naprawdę traktujemy w kategoriach sukcesu.

    Jest też całkiem świeża inicjatywa pani minister: ogólnopolski dzień tornistra. Ważenie tornistrów - genialne. W lutym pani minister mówiła, że problem ciężkich tornistrów nie istnieje. Wczoraj mówiła pani, cytat, że ciężki tornister to wina uczniowskiego bałaganu albo niedopatrzenia rodziców. Pomagał pani w tym główny inspektor sanitarny pan Jarosław Pinkas, który powiedział, że 16 tys. pracowników GIS-u jest zaangażowanych w to, by tornistry polskich uczniów spełniały kryteria zawarte w rozporządzeniu. Pani minister zapowiada, że poradzi sobie z tym problemem, bo za 1,5 roku będziemy mogli przenieść podręczniki do e-zasobów. No to pytanie: A gdzie są te e-podręczniki, które w 2015 r. leżały na stole, kiedy pani minister weszła do MEN-u? Gdzie one są? Pani minister je ratowała i tak je pani uratowała, że po 3 latach ich nie ma. (Oklaski)

    No przecież można by było z nich korzystać, prawda? No to jak są, to można z nich korzystać. To co pani będzie za 1,5 roku wprowadzała? Tornistry ważyli na Bemowie, bo tam dzieci dostały polecenie, by zapakować tylko zeszyty. Mówią o tym rodzice dziennikarzom, ale proszą o anonimowość, ponieważ obawiają się reakcji. Czyjej reakcji mogą się obawiać się rodzice? Kuratorów. Bo to jest kolejny z wątpliwych sukcesów pani minister Zalewskiej.

    (Głos z sali: Państwo PiS.)

    Kuratorzy, którzy na niespotykaną w wolnej Polsce skalę ingerują w życie szkół, upolityczniają je, wywierają naciski na nauczycieli.

    (Poseł Dariusz Piontkowski: I znowu kłamstwo.)

    Liczne przypadki nasyłanych na szkoły kontroli po wyrażaniu przez nauczycieli własnych poglądów lub demonstrowaniu solidarności z protestującymi przeciwko zmianom.

    (Głos z sali: Hańba!)

    (Głos z sali: Kłamstwo, kłamstwo.)

    Zastraszanie nauczycieli. To jest niedopuszczalna sytuacja. To jest ograniczanie praw człowieka w demokratycznym kraju. (Oklaski)

    I to nie jest kłamstwo. Zaraz pani to udowodnię.

    Mówicie tak pięknie o patriotyzmie. Często na ustach pani minister, na ustach koleżanek i kolegów z PiS-u jest to słowo: patriotyzm. Ale wam się myli patriotyzm z nacjonalizmem, z indoktrynacją. (Oklaski) Trudne słowo. Więc sobie zapamiętajcie, że patriotyzm to jest co innego.

    (Głos z sali: A co to jest?)

    Chcę podać przykład, ponieważ mówicie, że to jest kłamstwo. Pani kurator Barbara Nowak z Krakowa podczas rozpoczęcia roku szkolnego mówi o królu Janie III Sobieskim, patronie szkoły. Patron waszej szkoły to wspaniały król, który potrafił obronić całą Europę przed islamem. Musicie brać z niego przykład. No to biorą przykład.

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo!)

    Ma się pan z czego cieszyć. Zaczyna się wykluczanie, prześladowanie dzieci cudzoziemców. (Dzwonek)

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Przegrał proces.)

    Nawet dorośli, jak widzę, potrafią.

    (Głos z sali: Prawda.)

    W tramwajach, ale widzę, że na sali sejmowej też im się to podoba. Wytłumaczyć cudzoziemcom, że nie są u siebie. (Oklaski)

    (Poseł Izabela Leszczyna: A pan premier z czego się cieszy?)

    Wstyd i skandal, proszę państwa. Wstyd i skandal. Pani o tym wie i pani nic nie robi.

    (Poseł Dominik Tarczyński: Obronimy Europę przed islamistami.)

    I to się zapisuje na pani rachunek.

    Pani Minister! Bilans dokonań wypada mizernie. Platforma Obywatelska sprawi, że uczeń będzie chodzić do szkoły bez teczki. (Wesołość na sali)

    (Poseł Dominik Tarczyński: I z islamistą pod rękę.)

    Pani swoją tekę powinna stracić natychmiast. Szkole potrzeba spokoju, a nie szalonych pomysłów. Wnoszę o wyrażenie wotum nieufności dla pani jako ministra edukacji. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia