8. kadencja, 69. posiedzenie, 1. dzień (02-10-2018)

16. punkt porządku dziennego:

Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej (druki nr 2850 i 2870).

Poseł Katarzyna Lubnauer:

    Panie i Panowie Posłowie! Panie Marszałku! Kiedy proponuje się jakąś reformę, to człowiek powinien mieć jakiś cel. W przypadku reformy edukacji tym celem mogłaby być jakość nauczania, mogłoby być to, żeby szkoły były bardziej przyjazne dzieciom, mogłaby być większa autonomia nauczycieli, mogłyby być badania ekspertów, które wskazują konieczność zmian, mogłaby być poprawa w stosunku do sytuacji międzynarodowej, czyli porównanie do tego, jak jest w innych szkołach i w innych krajach. Czy w przypadku reformy minister Zalewskiej został uwzględniony którykolwiek z tych argumentów? Nie. Jedyny powód, jaki słyszymy, i to nie tylko z naszych ust, ale z tych, które wypowiadają się w imieniu PiS-u, to jest to, że tak mówiły sondaże, tego chcieli Polacy, w związku z tym to obiecaliśmy. Nie miało to sensu, ale skoro tak wyszło z sondaży, to tak to przeprowadziliśmy.

    Przy czym jeżeli spojrzymy, jak została przeprowadzona ta reforma, to widać, że daleko niewystarczająco dobrze. Nawet w badaniach CBOS, co do których to badań moje podejrzenia są daleko idące, że są nieprawdziwe, szczególnie jak się sumuje czasami do 101, 40% badanych twierdzi, że reforma została źle przeprowadzona, podczas gdy tylko 29% twierdzi, że została przeprowadzona dobrze. W takim razie chyba jednoznacznie wiemy, dlaczego minister Zalewską należałoby odwołać.

    Wśród tych, którzy mieli jakieś problemy, czyli zetknęli się ze szkołą, ten odsetek jest jeszcze większy, bo aż 72% twierdzi, że reforma została źle przeprowadzona. Rozumiem, że ci, którzy są zadowoleni, najczęściej nie mają ani dzieci, ani wnuków, ani nikogo w szkole.

    Co się stało? Po pierwsze, słynna dwuzmianowość i trójzmianowość. Takie przypadki, że mieliśmy dwuzmianową edukację, występowały zawsze, natomiast od momentu wprowadzenia reformy edukacji problem narósł. Teraz bardzo często dzieci wychodzą wcześniej do szkoły, jeszcze nim ich rodzice wyjdą do pracy, i wracają później, niż wracają rodzice, dlatego że okazuje się, że po pierwsze, siódmoklasiści i ósmoklasiści mają nawet 10 godzin, a dodatkowo jeszcze w trybie dwu- i trzyzmianowym.

    Kolejna kwestia: przeładowane programy. Jeżeli się próbuje gimnazjum upchnąć w szkole podstawowej, to mamy taki efekt, że programy są przeładowane. Co więcej, ponieważ między VI i VII klasą jest dziura, tę dziurę trzeba gdzieś załatać. Jak pani minister powiedziała, załata ją życie. Niestety życie niczego zwykle nie łata i zwykle to oznacza cięższą pracę uczniów i siedzenie nad lekcjami do późna wieczorem.

    Kolejna kwestia to wyścig szczurów. Ten wyścig szczurów wynika z bardzo prostego faktu. Jeżeli się chce upchnąć w liceach dwa roczniki w ciągu jednego roku, to w efekcie wszyscy rodzice zaczynają naciskać. Naciskają na dzieci, naciskają na nauczycieli, bo chcą, żeby dzieci jak najlepiej zdały egzaminy po VIII klasie i po III klasie gimnazjum. Oczywiście można powiedzieć, że te dzieci idą oddzielnie, ale realnie rzecz biorąc, szkoły mogą zwiększyć do półtora raza ilość miejsc w liceum, ale nie mogą dwukrotnie zwiększyć, bo po prostu nie mają takich możliwości lokalowych. Efekt? Część dzieci zostanie pozbawionych marzeń, a w tej chwili mamy wyścig szczurów i przeładowane prace domowe.

    Kolejna kwestia to koszty. Koszty zostały przerzucone na samorządy. Wszyscy wiemy, że samorządy za to zapłaciły, a miały zapłacić również w postaci wyborów. Na szczęście samorządy sprawnie działają i w większości przypadków, jeżeli cokolwiek się udało, to tylko dzięki temu, że chociaż samorządy sobie poradziły z reformą, bo pani zrobiła wszystko, żeby sobie nie mogły poradzić.

    8 lat zamiast 9 lat edukacji ogólnej, kwestia braku wyrównywania szans młodzieży wiejskiej... Przypomnę, że poprzednia reforma powstała głównie dla młodzieży mieszkającej na wsi. Chodziło to, żeby po szkole w małej miejscowości, często ze słabszymi nauczycielami, dziecko mogło pójść do gimnazjum, które miało być lepiej wyposażone, z lepszymi nauczycielami, zresztą poświadczają to...

    (Poseł Anna Paluch: Miało być, ale nie było.)

    Było. Poświadczają to również wyniki dotyczące wykształcenia, poziomu nauczycieli. Wiemy, że miało to szansę wyrównywać szanse, i badania PISA pokazywały, że wyrównywało, bo mieliśmy bardzo dobre wyniki, jeśli chodzi o tych najsłabszych i najlepszych. Co to oznacza? Oznacza to, że w tej chwili pozbawiono dzieci możliwości wyrównywania szans.

    Kolejna sprawa: Co wymusiła kolejna reforma? Jak nie ma e-podręczników, jak często likwiduje się szafki, bo musi być miejsce na szatnię, to tornistry nie są lżejsze, tylko są cięższe. I tak jak za dawnych lat malowano trawniki, kiedy zbliżał się minister, tak teraz zamiast tego opróżnia się plecaki i tornistry, żeby były lżejsze, żeby można było je zważyć i żeby to wypadło pozytywnie. Oznacza to, że żyjemy w jakiejś nierzeczywistości czy fikcji.

    Jeżeli dołożymy do tego słynnych już latających nauczycieli, czyli tych, którzy mają 1 godzinę lub po 2, 3 godziny w jednej szkole, nigdzie nie mają wychowawstwa i nie czują się związani z żadną ze szkół, bo nie mają na to szansy, a w związku z tym po prostu uciekają z zawodu, bo wychodzą z założenia, że to im się nie opłaca, w wyniku czego nie ma fizyków, chemików czy biologów (Dzwonek), to ogólnie rzecz biorąc - lufa. Reforma nie zdała. (Oklaski)

    (Poseł Włodzimierz Bernacki: Ale kolorek.)


Przebieg posiedzenia