8. kadencja, 69. posiedzenie, 2. dzień (03-10-2018)

23. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy o pracowniczych planach kapitałowych (druki nr 2811 i 2824).

Poseł Izabela Leszczyna:

    Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Łatwo być odważnym, gdy ryzykuje się pieniądze innych ludzi. Rzeczywiście taka odwaga nic nie kosztuje. Podpisuję się pod słowami pani poseł Hennig-Kloski. Nawet prosiłam pana posła sprawozdawcę, żeby przeczytał ustawę, ale się na mnie obraził. No i potem są takie efekty, gdy mówimy o sprawach, na których się po prostu nie znamy.

    Polityka inwestycyjna funduszy zdefiniowanej daty, panie pośle, jest tak pomyślana, że uczestnik Pracowniczych Planów Kapitałowych, jeśli tylko zechce, to w zasadzie przez cały czas oszczędzania może inwestować 80% swoich środków w płytką i niewielką Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie. Pan uważa, że to bezpieczne? No to gratuluję. Niech to powtórzy minister.

    Dlaczego jesteśmy przeciwko ustawie o pracowniczych planach kapitałowych? Bo pracownicze Plany Kapitałowe to tak naprawdę akronim słów: PiS potrzebuje kasy, potrzepuje kapitału, żeby ożywić inwestycje, które są na najniższym poziomie od 25 lat, dlatego że prywatni inwestorzy boją się was, boją się partyjnych sądów, boją się opresyjnego fiskusa, boją się prawa, które tworzycie w nocy i zmieniacie po kilkanaście razy. Dlatego potrzebujecie prywatnych pieniędzy, które chcecie skierować na rynek kapitałowy.

    Jesteśmy przeciwko tej ustawie, bo pracodawcy...

    (Głos z sali: My tego błędu co wy nie zrobimy.)

    ...którzy nie podpiszą umowy o prowadzenie PPK z instytucją finansową, mogą zostać ukarani karą nawet do 1 mln zł. Jesteśmy przeciwko tej ustawie, bo nie ma żadnej gwarancji dla kapitału uczestników PPK wbrew temu, o czym zapewniał tutaj poseł sprawozdawca, za to zarządzający mają zagwarantowane zyski. Jesteśmy przeciwko, bo uczestnik po ukończeniu 60. roku życia może wystąpić o wypłatę środków, ale nie otrzyma żadnej renty dożywotniej.

    Wie pan, panie pośle, co to znaczy, że 60-letnia kobieta, którą wysłaliście na emeryturę, będzie mogła swój kapitał wypłacić w 120 ratach...

    (Poseł Kazimierz Smoliński: Nie wysłaliśmy, tylko sama idzie.)

    ...czyli jako siedemdziesięciolatka znowu zostanie bez środków do życia, a będzie żyła lat 83, a może i 90 lat, i wtedy te pieniądze będą jej potrzebne: na lekarstwa, na ochronę zdrowia. To fundujecie Polakom. Taki projekt przygotowaliście.

    (Poseł Tadeusz Cymański: Złóżcie poprawkę.)

    Jesteśmy przeciwko, bo Pracownicze Plany Kapitałowe to także kolejna danina, jaką przymusowo zostaną obciążeni przedsiębiorcy. Od stycznia 2019 r. znosicie trzydziestokrotność, wprowadzacie opłatę w PPK, wprowadzacie nowe obciążenia administracyjne dla przedsiębiorcy.

    W trzecim roku obowiązywania do systemu chcecie wprowadzić, właściwie nie wiadomo dlaczego z 3-letnim opóźnieniem, wszystkich pracowników sfery budżetowej. I to będzie obciążenie dla budżetu państwa, jak piszecie w OSR, prawie 4 mld zł. Ale przecież to nie jest prawda, bo każda jednostka w sektorze stanie się pracodawcą. A więc to będą zdecydowanie jeszcze wyższe koszty, a prezes Borys twierdzi, że to w ogóle nie zwiększy zadłużenia. No jak nie zwiększy zadłużenia, jeśli mamy dzisiaj zadłużenie, deficyt budżetowy sektora na poziomie prawie 30 mld?

    Jesteśmy przeciwko, bo nadzór nad PPK sprawować będzie Komisja Nadzoru Finansowego. Może niektórzy z państwa byli wczoraj w komisji zwołanej na podstawie art. 152, gdzie przewodniczący KNF-u pytany o aferę GetBack mówił, że on właściwie nic nie może. No to jak on nic nie może, to jakim prawem chcecie skierować kapitał ludzi, prywatne pieniądze ludzi na rynek finansowy?

    (Poseł Tadeusz Cymański: Mówił, że niewiele może.)

    Niewiele może. To dobrze. Tak, to jest absolutnie różnica. To wtedy te środki są bardzo bezpieczne. (Gwar na sali)

    (Poseł Tadeusz Cymański: To jest ogromna różnica pomiędzy niewiele...)

    Nie pomógł kongres na Podkarpaciu, gdzie premier Morawiecki prosił przedsiębiorców, żeby inwestowali. Nie pomogła konstytucja dla biznesu, po której życie przedsiębiorcy miało się stać lekkie, łatwe i przyjemne, bo przecież wszystko, co niezabronione, miało być dozwolone. Premier Morawiecki zapomniał tylko, że konstytucja gwarantuje to każdemu obywatelowi. Ale minister Banaś jest innego zdania i wygrał z Morawieckim. Okazuje się, że przedsiębiorca myśli, że może, a za chwilę okazuje się, że nie może.

    Ponieważ ci przedsiębiorcy wam nie ufają, nie wierzą i to, że nie wierzą premierowi Morawieckiemu, jest chyba dla wszystkich (Dzwonek) oczywiste, premier Morawiecki postanowił...

    Wicemarszałek Beata Mazurek:

    Pani poseł, proszę kończyć.

    Poseł Izabela Leszczyna:

    Pani marszałek, już kończę, dokończę zdanie.

    ...ich przechytrzyć i dlatego zabierze im środki siłą, tak jak kiedyś bolszewicy...

    (Wicemarszałek wyłącza mikrofon, poseł przemawia przy wyłączonym mikrofonie)

    ...zabierali plony. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia