8. kadencja, 69. posiedzenie, 2. dzień (03-10-2018)

28. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (druk nr 2796).

Poseł Joanna Schmidt:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Z wnioskodawczynią, panią Justyną Anną Sochą, spotkałam się już podczas kampanii wyborczej 3 lata temu i obserwowałam, z jaką determinacją walczy ona o idee wolnych szczepień. Żeby nie było, że na Wiejskiej spotyka panią tylko krytyka, to chciałabym pochwalić panią za obywatelską postawę, za zaangażowanie, którego tak bardzo teraz brakuje, o czym bardzo często tutaj, w sali sejmowej, dyskutujemy. Ale to by było wszystko, jeżeli chodzi o komplementy i zalety prezentowanego przez panią projektu ustawy.

    Padło już wiele argumentów dotyczących aspektów zdrowotnych, zagrożeń. W związku z tym, że jestem ekonomistką, nie lekarzem, przygotowałam swoje wystąpienie z innego punktu widzenia, bardziej z myślą o podejściu do praw człowieka czy generalnie edukacji, świadomości naszego społeczeństwa.

    Po pierwsze, nie wolno bagatelizować głosu ponad 100 tys. obywateli, nawet jeśli z tym głosem się nie zgadzamy. Co mówi nam o państwie, społeczeństwie fakt, że tylu ludzi jest gotowych walczyć o ustawę ocenianą przez większość ekspertów jako szkodliwa społecznie? Czy jest to rzeczywiście histeria, czy to są emocje, które niczym choroba zakaźna rozlały się po społeczeństwie tak podatnym czasem na przesądy i zabobony? Czy może jest to przejaw braku zaufania do instytucji państwowych? To jest, myślę, taki moment, abyśmy sobie na to pytanie odpowiedzieli jako posłowie. A może to przejaw braku zaufania, zwłaszcza do opieki medycznej, służby zdrowia, które z różnych względów nie są w stanie być dłużej autorytetem dla społeczeństwa? Oczywiście nauka zakłada możliwości weryfikowania nowych hipotez i tworzenia nowych twierdzeń, jednak z punktu widzenia czegoś takiego jak bezpieczeństwo społeczne pewne prawdy naukowe nie powinny być kwestionowane. Tak się jednak nie dzieje i wydaje się, że państwo bardzo te aspekty edukacyjne dotyczące konieczności szczepień zaniedbało.

    Po drugie, mówimy tutaj o prawach człowieka, o wolności wyboru. Problem dobrowolności szczepień to tak naprawdę pytanie o granice wolności jednostki lub grupy w obrębie społeczeństwa i jego instytucji. To pytanie o to, jak szeroka ma być ta wolność i jak my, liberałowie, powinniśmy się w tej sytuacji zdefiniować. Chciałabym to wyraźnie powiedzieć: liberalizm nie podważa rządów prawa. Nie istnieje coś takiego, jak wolność jednostki do wszystkiego. Rządy prawa służą temu, aby chronić większość przed nie zawsze posiadającą rację mniejszością.

    Mam wrażenie, że z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku dyskutowanej dzisiaj nowelizacji. Ta ustawa nie jest dobrą ustawą, jest ustawą, która zamiast chronić dzieci, może narazić nasze dzieci na niebezpieczeństwo.

    Największy klub parlamentarny zadeklarował już, wraz z klubem Kukiz, że będzie za skierowaniem tej ustawy do dalszych prac w komisji. Rozumiem, że taka sytuacja będzie miała miejsce. Zadajmy sobie jednak pytanie, jak będzie wyglądała ta debata. Czy to powinna być debata naukowa, która toczy się przecież od kilkudziesięciu lat? Myślę, że aspekty stricte medyczne nie powinny być w tym obszarze podejmowane przez posłów w Komisji Zdrowia. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia