8. kadencja, 69. posiedzenie, 2. dzień (03-10-2018)
33. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy o kołach gospodyń wiejskich (druki nr 2856 i 2891).
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Krzysztof Ardanowski:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dziękuję za te wszystkie uwagi, chociaż czasami są bardzo emocjonujące, ale to świadczy o tym, że ta sprawa nie jest nikomu obojętna. Może czasami przebija taki trochę żal czy zazdrość, że można było to zrobić dużo wcześniej, a nie zrobiono tego. Opozycja sprawowała władzę przez długi czas i mogła te wszystkie sprawy również naprawiać, wtedy sobie przypisałaby zaszczyty i wystawiłaby pierś do medali.
My staramy się realizować takie działania, które uważamy za sensowne. Oczywiście, historia kół gospodyń wiejskich jest historią prawie 150-letnią. Pierwsze koło powstało w bardzo znanej miejscowości, w Piasecznie koło Gniewu, gdzie również powstało pierwsze kółko rolnicze w Polsce w 1862 r. i 4 lata później powstało koło gospodyń. Jeszcze nie nazywało się wtedy kołem gospodyń wiejskich. Ta nazwa pojawiła się w 1877 r. w okolicach Skierniewic. Na terenach Polski działały również kółka włościanek, czyli to też formy organizacyjne kobiet na obszarach wiejskich. Tylko że historia płata figle. To jest znakomita, piękna historia z okresu przed I wojną światową, z okresu rozbiorów, z okresu II Rzeczypospolitej, a także potem absolutne zdominowanie kół gospodyń wiejskich w okresie powojennym przez władze komunistyczne, niestety tak jak i wszystkich innych organizacji, które w tym czasie funkcjonowały. Przypomnę państwu, bo może nie wiecie o tym, że kółka rolnicze zostały aktywowane dopiero w 1956 r. na fali odwilży, ale cały czas były bardzo precyzyjnie kontrolowane i infiltrowane przez władze komunistyczne. A już szczytem hipokryzji jest mówienie o tradycji kółek rolniczych i kół gospodyń wiejskich, kiedy zapomina się o tym, że ustawa, która reguluje ich funkcjonowanie i przez długi czas tak było, dopóki nie powstała ˝Solidarność˝ rolników dominująca pozycję w świecie rolniczym, to ustawa z października 1982 r., ze stanu wojennego. Panie pośle, tak, ze stanu wojennego.
(Poseł Mieczysław Kasprzak: A co, wcześniej kółek rolniczych nie było?)
Wydaje się, że ta ustawa raczej nie wskazywała na demokratyczne formy tworzenia organizacji i ich funkcjonowania jako organizacji niezależnych. Ale to wszystko było. My chcemy przede wszystkim sprawić, żeby te aktywne kobiety na obszarach wiejskich, które starają się realizować już nie tylko, jak czasami ludziom z miasta się wydaje, działania w zakresie kultury ludowej i folkloru, ale podejmują szereg nowatorskich i współczesnych wyzwań związanych z jakością życia, związanych ze zdrowym stylem odżywania, związanych ze zdrowiem, ze sportem, z rekreacją, z kulturą szeroko rozumianą... Chociaż bardzo mocno podkreślam również rolę kultury ludowej na wsi. Pomysły pań na obszarach wiejskich są niewyczerpane i trzeba dać im odpowiednią formę i pomoc, by mogły się organizować. Koła gospodyń wiejskich jeszcze nie tak dawno, 30-40 lat temu, zajmowały się głównie dostarczaniem gospodyniom wiejskim kurczaków jednodniowych i paszy dla nich oraz wypożyczaniem naczyń na różnego rodzaju wydarzenia rodzinne, gdzie było potrzeba większej liczby ludzi. Wydaje się, że to jest działalność dość archaiczna i chyba nie jest już prowadzona nigdzie w Polsce. Pojawiają się, tak jak wspomniałem, nowe oczekiwania, nowe nadzieje, nowe marzenia, nowe aktywności. I trzeba stworzyć takie możliwości, które pomogą kołom gospodyń wiejskich w spełnianiu tych nowych oczekiwań. W tej ustawie tworzymy właśnie takie możliwości. Ponieważ nie było tak, jak tu ktoś z państwa powiedział, że do tej pory bezproblemowo można było przekazać kołom gospodyń wiejskich pieniądze, że samorządy je wspierały, wszyscy wspierali lokalne grupy działania. Można było tak robić ale tylko wobec tej części, która miała status stowarzyszenia. A w przypadku tych kół, które pozostawały w dalszym ciągu w stosunku podległości wobec Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, nieposiadającego osobowości prawnej, otrzymanie jakiegokolwiek wsparcia było uniemożliwione lub bardzo utrudnione.
Przeżywałem to wielokrotnie w swojej gminie, kiedy skarbnik gminy miał problem, bo chciano pomóc kołom gospodyń wiejskich, bo są one aktywną formą działalności również na tych terenach, gdzie ja mieszkam, natomiast formalne zapisy prawne były takie, że nie można było tych pieniędzy przekazać.
Tak więc czy trzeba to naprawić? Tak, trzeba to naprawić. Podstawą jest tu osobowość prawna. W sposób prosty, nieskomplikowany, wydaje się, dość łatwy, nadajemy tym aktywnym kołom, zarówno nowo tworzonym, jak i istniejącym, osobowość prawną. Czyli przecinamy tę dysfunkcję, która była odczuwana przez dziesiątki lat, dając możliwości wsparcia budżetowego i nie tylko w 2018 r.
Wygracie państwo kiedyś wybory, to będziecie mogli się wykazać o wiele większą hojnością wobec kół gospodyń wiejskich. My wprowadzamy mechanizm, który pozwala na przekazywanie środków budżetowych. Koła gospodyń wiejskich będą mogły prowadzić legalną, w zgodzie z prawem działalność gospodarczą, z której dochody będą przeznaczone na cele statutowe i będą zwolnione z podatków. To są rozwiązania, można powiedzieć, historyczne, bo ich do tej pory nie było. Dlatego wydaje mi się, że jest to krok w zdecydowanie dobrym kierunku. A w Polsce niezależnie od tego, w jakim okresie tworzy się prawo, zawsze będzie zarzut, że chodzi o kiełbasę czy inny rodzaj wędliny wyborczej, że czas niedobry - raz za wcześnie, raz za późno, raz jedne wybory, za rok drugie wybory, maraton wyborczy się zaczyna. Na co mamy czekać? Podejmujemy decyzję, żeby przekazać dobrą informację, dobrą wiadomość kobietom teraz.
Tempo prac legislacyjnych. Jak nie było żadnych prac, to były pretensje. Jak jest szybkie, to jest to nadużycie.
Pani poseł Chmiel stwierdziła, że ta ustawa to twór nikomu niepotrzebny. Zdecydujmy się, czy te rozwiązania prawne są potrzebne, jest to rozwiązanie jakiegoś problem, czy jest to - cytuję pani wypowiedź - twór nikomu niepotrzebny.
Pan poseł Kasprzak powiedział, że to bardzo zła ustawa, głupia i chora.
(Poseł Mieczysław Kasprzak: Tak.)
Każdy rozumie to po swojemu.
Odwoływanie się do wielkiej historii kół gospodyń wiejskich sprzed I wojny światowej, a zarazem brak zrozumienia, jakie zmiany w Polsce i w Europie w tym czasie zaszły, to jest mniej więcej to samo, co twierdzenie, że współczesny PSL ma cokolwiek wspólnego z PSL z XIX w., z Mikołajczykiem i Witosem. (Oklaski)
Pan poseł Maciejewski stwierdził, że aby sprzedawać bigos, nie trzeba ustawy. Jeżeli chcemy zredukować funkcjonowanie kół gospodyń wiejskich i aktywności kobiet na wsi do sprzedawania bigosu... Wie pan, nawet rozumiejąc retorykę i chęć błyśnięcia tutaj jakimś dowcipem, muszę powiedzieć, że chyba zbyt upokarzające dla tych kobiet jest twierdzenie, że one tylko po to się organizują, żeby bigos sprzedawać, tak jak pan to raczył zauważyć. Apeluje pan, by nie krzywdzić kół gospodyń wiejskich. Czym? Ustawą, która daje im możliwości, krzywdzimy koła gospodyń wiejskich?
(Poseł Andrzej Maciejewski: I kasą fiskalną...)
Złożoności pana toku myślenia nie jestem w stanie zrozumieć.
Pani poseł Niedziela...
(Poseł Dorota Niedziela: Tak, jestem.)
...mówiła o dotacjach w 2018 r. Tak, znaczna część roku jest jeszcze przed nami, w związku z czym te dotacje będą również i w tym roku.
(Poseł Dorota Niedziela: Po wyborach też?)
Jeżelibyśmy tego nie zapisali na ten rok, toby było tak: No tak, obiecują gruszki na wierzbie, że kiedyś coś się wydarzy, a na pewno nie będzie na to pieniędzy. No to proszę bardzo, w OSR jest napisane, ile pieniędzy będzie na to w tym roku.
(Poseł Dorota Niedziela: Ale w ustawie zapisywać rok, panie ministrze?)
Wprowadziliśmy przepis, który również w tym roku pozwala na przeznaczenie z budżetu państwa tym kołom środków na jakąś działalność rozruchową, na jakiś początek.
(Poseł Dorota Niedziela: Ale żeby w ustawie to zapisywać panie ministrze?)
Nie rozumiem... Staram się zrozumieć ten tok myślenia, chodzi o to chodzenie do stodoły i picie nalewek. Nie wiem, kto z kim chodzi do stodoły. (Wesołość na sali)
(Poseł Dorota Niedziela: A zdjęcie?)
Natomiast chcę powiedzieć, że ja od wielu lat zajmuję się produkcją nalewek i prosiłbym, żeby o polskich nalewkarzach wypowiadać się raczej z szacunkiem. Robią często arcydzieła, które są bardzo chwalone przez wielu ludzi.
(Poseł Dorota Niedziela: Muszę sprostować.)
Stwierdzono również, że tworzenie ustawy, która daje podstawy prawne, daje możliwość prowadzenia działalności, porządkuje legalną działalność tych kół, zachęca, daje duży, otwarty katalog aktywności, które mogą być podejmowane przez koła gospodyń wiejskich, daje ulgi podatkowe, umożliwia bardzo prosty sposób rozliczania, bo przecież każdy musi się rozliczać... Jeżeli słyszałem w wypowiedzi klubowej, że rejestracja, rachunkowość może zniechęcić do działań w kołach gospodyń wiejskich, to przepraszam bardzo, ale... Na jakich podstawach formalnoprawnych rozliczyć dotacje, rozliczyć działalność gospodarczą? Jeżeli obowiązek spełniania wymogów administracyjnych na minimalnym poziomie kogoś zniechęci, to taki ktoś nie będzie zakładał żadnej działalności, bo w każdej innej organizacji również spełnienie wymogów na minimalnym poziomie będzie wymagane, często trzeba spełnić tu jeszcze wyższe wymagania. Twierdzenie, że tego typu działania, które mają pomóc rozwiązać problem i zwiększyć aktywność, ukierunkować na pozyskiwanie środków z różnego rodzaju programów dedykowanych społeczeństwu obywatelskiemu, są korupcją polityczną. No Boże i Panie, co to za argumenty? Co to za argumenty?
(Poseł Mieczysław Kasprzak: No bo tak jest.)
To jest inicjatywa, która wynika z oczekiwań istniejących kół gospodyń wiejskich, z oczekiwań pań, które nie utożsamiały się z ruchem kół gospodyń wiejskich podporządkowanym Krajowemu Związkowi Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, o którego szefie od półtora roku mówimy eufemistycznie Władysław S.
(Poseł Robert Telus: Z PSL-u.)
Część ludzi wstydzi się tej organizacji i swojego szefa. Dzisiaj byli przedstawiciele Federacji Regionalnych Związków Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, czyli tych, którzy próbują uratować resztkę kółek rolniczych...
(Poseł Dorota Niedziela: Przedstawiciel, panie ministrze, jeden.)
...którzy próbują ratować honor kółek rolniczych. Wypowiadali się o tym bardzo pozytywnie. Słyszeliście państwo, bardzo pozytywnie.
(Poseł Dorota Niedziela: Ale mieli uwagi.)
Uważali, że są jeszcze może pewne drobne mankamenty, które zresztą w poprawkach, również w poprawkach zgłoszonych przez Prawo i Sprawiedliwość, będziemy starali się eliminować i poprawiać, natomiast co do idei, istoty, potrzeby wypowiadali się w sposób bardzo, bardzo pozytywny. Więc ta inicjatywa odpowiada - tak sądzę - żywotnym interesom rozwoju aktywności społecznej na obszarach wiejskich, w szczególności tej najwartościowszej, najbardziej aktywnej części społeczeństwa wiejskiego, jaką są kobiety na wsi. I bardzo się cieszę, że to właśnie my możemy taką ustawę zaprezentować i taką ustawę przyjmiemy. A inni niech żałują, że nie zrobili tego wtedy, kiedy mieli czas i możliwości. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia