8. kadencja, 69. posiedzenie, 3. dzień (04-10-2018)

38. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2019 (druk nr 2864).

Poseł Tadeusz Cymański:

    Jak nie zobaczę, nie uwierzę. Dobrze. Dziękuję bardzo.

    Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Zacznę od uwagi takiej trochę technicznej. Otóż wydaje mi się, że słuszna tu była krytyka ze strony jednego z posłów opozycji, że 15-minutowe wystąpienie ministra finansów na temat budżetu jest poważne, ale jednak trochę mało poważne. Tę krytykę trzeba przyjąć jako celną i słuszną, a nawet się z nią zgodzić. I ja właśnie to czynię. Przekażemy to swoimi kanałami. Ale rzeczywiście państwo potężne, minister finansów... To tutaj było na wejściu chyba niepotrzebne. A wystąpienie było świetne. Szkoda, że takie krótkie.

    Do rzeczy. Proszę państwa, najpierw chciałbym się odnieść w imieniu mojego klubu w końcowym już słowie do całej debaty. Ona była bardzo rozczarowująca, ta debata. Dominowały jednak argumenty niemerytoryczne. Może ostatnie wystąpienie pani Zofii Czernow było pięknym i dobrym przykładem, bo to jest problem, ma pani rację. To jest przykład polityki, krytyki konstruktywnej, rzetelnej, opartej na faktach i, mam nadzieję, życzliwej. I my o tym wiemy, my to śledzimy. Rzeczywiście na skutek niezmieniania progów dochodowych w miarę wzrostu płac oczywiście pewne osoby tracą ten przywilej, a najbardziej uderza to w najsłabszych. I to jest bolesne. Mamy tę świadomość, kontrolujemy, monitorujemy i bez wątpienia na to zareagujemy. Ale jednocześnie trzeba od razu zauważyć, że ta krytyka jest może nie ze strony pani poseł, która jest elegancka i miła, ale ze strony innych, bardziej takich gorzkich kolegów i koleżanek, którzy atakują bez pardonu, jakby zapomnieli...

    (Poseł Andrzej Szlachta: Toksycznych.)

    ...że przez 8 lat ponad 2 mln dzieci wypadło z zasiłków rodzinnych, i to z zasiłków na poziomie 67 zł, 85 zł.

    Mając takie brzemię przeszłości, takiego zaniechania, nie chcę powiedzieć: znieczulicy, trudno z taką pasją krytykować nas po 3 latach od wprowadzenia programu 500+. I przechodząc do konkretów, od razu dodajmy: 21 mld 500 w budżecie na 500+. Ale od razu przykuwa uwagę kwota ponad 13 mld zł na realizację właśnie tych starych zasiłków, których się tak troszeczkę uczepiłem, tych mniejszych, tych zasiłków do lat 5 - 95 zł, 124 zł i według wieku do 127 zł. Tak, to jest ogromna zmiana.

    W tej całej debacie budżetowej tak naprawdę są te liczby, liczby, liczby, ale wydaje mi się, że najważniejsze jest generalne spojrzenie na ten temat, bo budżet jak w soczewce, jak w źrenicy skupia to, co jest istotą polityki państwa. I właśnie o tym w tym za krótkim wystąpieniu, jak powiedzieliśmy na wstępie, pani minister powiedziała, proszę państwa. Harmonia, rozwój, odpowiedzialność, ale jednocześnie ta ludzka twarz. I to jest ta wielka zmiana, która jest kontynuowana i nie wątpię, że będzie kontynuowana. A będzie, żeby, od razu też troszeczkę przepraszam za kąśliwości, ci, którzy nie zostawiali suchej nitki na decyzji o obniżeniu wieku emerytalnego, ci, którzy mówili: nie ma, spod ziemi, to są cytaty na temat 500+, ci sami, te same usta, ci sami ludzie dzisiaj mogli mówić: podtrzymamy, rozszerzymy, nie ruszymy. To jest przykład zmiany. I mam nadzieję, i chcę się tą nadzieją podzielić z państwem, że to zderzenie tych dwóch spojrzeń na świat, tego, co niektórzy nazywają neoliberalizmem - przez 20 lat w tym Sejmie przez różne ekipy rządowe, żeby było sprawiedliwie, ta polityka była prowadzona... Ale ta noc, ale ta noc...

    (Poseł Izabela Leszczyna: O Morawieckim pan mówi.)

    Ta noc... Nie będę, pani poseł, ulegał prowokacji i nie będę schodził tak nisko. Jeszcze mam 11 minut, spokojnie. Wie pani, to, co powiedział mój kolega wspaniały: to, co się mówi, jest ważne, ale po trzykroć ważniejsze to, co się robi. Czyny, nie słowa. A w tej mierze mamy do czynienia z ogromną zmianą polityki, i to całkiem innej.

    Byłem jeszcze młodym burmistrzem, na jakiejś imprezie słyszałem, jak jeden z biznesmenów, nie, to nie jest reprezentatywne, żeby było jasne, mówi: słuchaj, robola trzymaj za pysk krótko, bo jak mu popuścisz, to będzie gryzł tę rękę, która go karmi. Byłem przerażony. I takich roboli było dużo i wielu ludzi uważało, że jest wielka zmiana, komuna padła, a oni mieli ciężko i czekali na te czasy i na ten dzień, kiedy polityka ulegnie zmianie. Czy jest rewelacja? Nie, nie ma rewelacji, mamy problemy, są wymieniane, mamy świadomość ogromnych jeszcze potrzeb. Są protesty kolejnych grup, ale my nie jesteśmy partią cudów, Warszawa to nie jest Kana Galilejska, ja się nazywam Tadek Cymański, a nie Mario Czarodziej. Przecież nie można w ten sposób patrzeć na politykę, to wszystko jest wymierzalne i wyliczalne. Dlatego dostrzegam elementy emocji, zupełnie niepotrzebnej, po stronie koleżanek, kolegów z opozycji, którzy z taką pasją atakują to, co w swoim założeniu, w swoich podstawach fundamentalnych jest skierowane na człowieka. Tak, to jest najważniejsze.

    W Internecie - jedna pani napisała do mnie list, była rozczarowana: śledzę, obserwuję pana, lubię nawet pana, panie pośle, ale jak pan mógł tak powiedzieć, że Polacy wolą chleb od wolności. To był program z udziałem Konrada Piaseckiego. Zastanowiłem się, co miała na myśli. I rzeczywiście, powiedziałem tak, nie samym chlebem żyje człowiek, ale logicznie, matematycznie, żeby do logiki się odwołać, znaczy to, że przede wszystkim żyje chlebem, ale nie samym.

    Dzisiaj w tej ogromnej debacie ani razu, a byłem od początku do końca, nie padło słowo wolność ani słowo praworządność. Nie mówię tego, żeby prowokować albo żeby pomniejszać znaczenie sporu politycznego, ale o czym to świadczy? Tak, proszę państwa, człowiek w demokratycznym państwie, w państwie wolnym, demokratycznym i praworządnym, jeżeli nie ma spełnionych podstawowych swoich potrzeb, nie są zaspokojone te troski doczesne - mieszkanie, praca trwała, stabilna, żeby móc się wyleczyć, wykształcić, wykarmić, wychować - nie czuje się człowiekiem wolnym. I my, mam nadzieję, jestem przekonany, na zasadzie refleksji nad przeszłością zmieniliśmy tę politykę. To jest trudna polityka, nie jest ona łatwa, dlatego w tym budżecie nasza perła w koronie, polityka prospołeczna - 40 mld, ale uwaga, uwaga, dane są pewne, bite: 97% nakładów w przyszłym roku w stosunku do obecnego. To jest rozrzutność, to jest rozdawnictwo? Nie, to jest odpowiedzialność. Myśmy przyjęli na siebie ciężar twardych, sztywnych wydatków budżetowych i tego nikt nie ruszy. Kto na to rękę, a powiem: łapę podniesie, zginie. O tym już wiemy, o tym wiemy, bo 100 razy łatwiej nie dać, niż zabrać. Taka jest odpowiedzialność w polityce. Widziałem już nie raz różnego rodzaju decyzje, ale proszę i apeluję z tego miejsca do opozycji: zaniechajcie tego, porzućcie ten język rozdawnictwa, bo to się samo zdradza. Z jednej strony mówimy: rozdawnictwo, rozrzutność, a zapominamy, że to są jednak pieniądze celowane. Jeżeli nawet są, mamy też tego świadomość - zerkam na zegarek - że zdarzają się patologie, że kogoś może zdemotywować to 500+, to jednak w swoim głównym nurcie, w przeważającym nurcie skierowanym do milionów rodzin jest to czyste, uczciwe i motywacyjne. Żadna matka, żaden ojciec, którzy otrzymają dodatkowo 1 tys. zł, nie rzucą pracy. Jak można tak w ogóle myśleć o Polakach? To tylko ludzie naprawdę mało ambitni, niekochający swoich dzieci tak zrobią. Dlatego ten program jest znakomity - znakomity.

    Nie chcemy mówić tylko o tym, bo mamy całą serię innych również rzeczy i tutaj krótko chociaż o tym powiem, bo ten czas jest taki nieubłagany. Mianowicie, proszę państwa, spójrzmy: ˝Dobry start˝ - 1,4 mld, składki na ubezpieczenie społeczne, urlopy wychowawcze, zasiłki macierzyńskie. Z tym też różnie bywało przez całe lata. Okej, poprzednicy też tutaj wnieśli swój udział, ale to też kosztuje, to jest 3580 mln.

    Powiem o rzeczy może drobnej, ale ważnej. Jako ojciec pięciorga dzieci nie jestem zwolennikiem żłobków, żeby było jasne. Uważam, że to smutna konieczność dla matek, które chciałyby być z dzieckiem w tym najcenniejszym okresie, jak mówią psycholodzy, do lat 3, a są zmuszone oddać to dziecko do żłobka. Polska była na samym końcu, byliśmy krytykowani. Proszę spojrzeć na raporty Unii Europejskiej. I co zrobiliśmy? W roku przyszłym, w tym budżecie 250 mln wprost z działu: Rodzina i dodatkowo 200 mln z Funduszu Pracy, razem 450 mln. Co to oznacza? Że ogarniemy tą pomocą 143 tys. dzieci, a Polska po prostu awansuje do grupy krajów o najlepszym wskaźniku. Prawie 1400 tys. polskich dzieci ma zabezpieczone przedszkola, przy dużym wysiłku samorządu rodziców, to prawda. Oddajemy prawdę po prostu, bo nie będziemy się spierać z faktami. Ale polityka tego rządu, naszego rządu jest polityką skierowaną przede wszystkim do człowieka, dbającą przy tym o wskaźniki, fundusze i stabilność finansów publicznych również i zabezpieczającą je. Wskaźniki, proszę państwa, mogą być cudowne, może być nadwyżka, PKB - 10%, a przy tym 1 mln ludzi protestujących na ulicach.

    To jest problem dotyczący tego zagadnienia, o którym powiedziała w swoim wystąpieniu pani prof. Czerwińska - różne są funkcje systemu państwa. Ale jedną z kanonicznych funkcji, kto wie, czy w takich krajach, które przechodzą okres transformacji, nie najważniejszych, jest funkcja redystrybucyjna, w przypadku której liczy się to, jak bierzemy, ile bierzemy, od kogo bierzemy, a także jak, ile komu i kiedy dajemy. Tak. To jest funkcja redystrybucyjna. Ta funkcja w samym założeniu ma działać na rzecz ograniczenia ogromnych kontrastów, mówiąc wprost, niesprawiedliwości - tego, że są ogromne kominy, że są giganci i ci, którzy mają problemy z zaspokojeniem podstawowych, jak powiedziałem, potrzeb życiowych, społecznych.

    Mamy jeszcze nierozwiązane problemy - obszerny temat dotyczący ludzi starszych, służby zdrowia. Pomimo tego, co pięknie powiedziała o tych programach Gabriela Masłowska, wiemy, że potrzeby są jeszcze większe, mamy tego świadomość. Na opiekę nad ludźmi starszymi i pielęgnację Unia Europejska wydaje 1,2% PKB. To tyle, ile wynosi cały budżet europejski. A jak u nas to wygląda? Ale co, tak fajnie jest atakować, tak fajnie jest nas miażdżyć? To jest nieuczciwe. Życzliwa i uczciwa krytyka - tak, ale nie krytykanctwo. To choroba duszy, siostra malkontenctwa.

    Koleżanki i koledzy z opozycji! Pewne problemy powinniśmy rozwiązywać wspólnie. My przyjmujemy krytyczne uwagi i wyciągamy wnioski. A to, czego bym chciał uniknąć, i o co chciałbym prosić, żeby tego nie było, to znamienne, niestety, echa - ta burza z przeszłości, ta ciemna noc. Pewne rzeczy tu, w tym Sejmie, z pasją są atakowane, nawet dziś. Proszę państwa, jeżeli ten premier, który nagrał... Mówią, że liberał. Co on tam powiedział przed wielu laty, to zamierzchła przeszłość. Ale on tutaj wydaje decyzje, pewne decyzje podejmuje. Jeżeli on zaproponował opodatkowanie tych, którzy tak Pana Boga trzymają za nogi... Poseł przy nich to dziad. Proszę państwa, po prostu ponad 1 mln dochodu. Wy to z pasją atakujecie? Można dyskutować, jak to jest wydawane - lepiej czy gorzej, ale to, że w tym państwie sięgamy po pieniądze ludzi, którzy mają bardzo dużo, to jest wzorowanie się na całym rozwiniętym świecie, całej Europie. Jaki system podatkowy chcecie wprowadzić w Polsce? No proszę, powiedzcie państwo. To jest dopiero ściema i propaganda. Ta propaganda, która tyle lat kwitła, zbierała niestety fatalne żniwo, bo wielu ludzi w to uwierzyło. Nawet dzisiaj niektórzy w to wierzą i jeszcze bezwiednie, siłą inercji, za tym idą.

    (Głos z sali: Kolejne taśmy czyta.)

    Ja wiem, że te słowa mogą bardzo boleć, mogą denerwować, bo tak bywa. Prawda kole, wiem. Mnie też kole, jak ktoś mi mówi jakąś nieprzyjemną prawdę, tak w życiu bywa. Ale tutaj mówimy o pryncypiach, mówimy o faktach, o konkretach. Muszę przejść do jakiejś finalizacji.

    Ten budżet jest przedostatnim budżetem przed przyszłoroczną, kluczową batalią polityczną. Staniemy przed wyborcami, opozycja również stanie, i zdamy sprawę ze swego włodarstwa. Ocena jest zawsze porównaniem. Nie obawiam się tej oceny. Różnego rodzaju porażki, niepowodzenia, rzeczy, z którymi jeszcze będziemy musieli się zmierzyć, one nie zmienią oceny podstawowej, że w Polsce nastąpiła zmiana polityki. Zmiana polityki - powtórzę to jeszcze raz. Mówiłem to rok temu. Najzgrabniej powiedział to pan Balicki, były minister zdrowia, że nasze zwycięstwo... Nie chcę, przytaczając niezgrabnie tę wypowiedź, pomniejszać sukcesu i naszych zasług w tej mierze. Ale powiedział, że to jest przede wszystkim skutek ponad 20 lat skrajnie neoliberalnej polityki w Polsce. Czekałem chciwie, z utęsknieniem na ten moment - dożyłem go jako poseł jeszcze nie najstarszy - że tutaj, w tym Sejmie, ta polityka nastąpi, która jest, jak uważam, owocem pewnej refleksji. Trzeba mieć odwagę do podjęcia krytycznej oceny własnych dokonań. Myślę, że tu już nie będę tego rozwijał, nikomu na tej sali, opozycji również, nie brakuje inteligencji. Każdy będzie sobie mógł dopowiedzieć do tego swój komentarz.

    Kończąc, konkludując, jeszcze muszę powiedzieć jedną rzecz, właśnie w takiej atmosferze, bo poczuwam się do tego jako oficer rezerwy, jestem porucznikiem rezerwy. Przyjmuję wiele krytycznych uwag co do obronności, ale jeżeli ktoś sądzi - pan minister też tego wysłuchiwał - jeżeli ktoś uważa, że to największa technika, broń zabezpieczają państwo i jest wtedy bezpieczne, to wydaje mi się, że jest w wielkim błędzie. Ale są zaniechania, jest ogromna wina polegająca na zlikwidowaniu może nie rezerwy, służby obowiązkowej, ale przez wiele lat - sprawdźcie to w Internecie - palcem nie ruszono... Żaden żołnierz rezerwy nie był przeszkolony, żaden chłopak nie otrzymał przeszkolenia. I my w trudzie i znoju - może nieudolnie, może nie tak - próbujemy z pasją budować Wojska Obrony Terytorialnej. Nie macie moralnego prawa nas atakować, skoro do takiej bezbronności w tej mierze doprowadziliście. (Oklaski)

    Nikt nie wygra żadnej wojny, jeżeli nie będzie miał wojsk obrony lądowej. To trzeba powiedzieć. Proszę spytać generałów, nawet najlepiej uczonych - to jest prosta prawda. Tak, jestem też ludzikiem. Porucznik rezerwy Cymański kończy wystąpienie. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)

    (Głosy z sali: Brawo!)


Przebieg posiedzenia