8. kadencja, 70. posiedzenie, 1. dzień (23-10-2018)

16. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o zwrocie podatku akcyzowego zawartego w cenie oleju napędowego wykorzystywanego do produkcji rolnej (druk nr 2914).

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Krzysztof Ardanowski:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Bardzo dziękuję za pozytywną ocenę tego zwiększenia zwrotu akcyzy. Rozumiem również, że te wszystkie uwagi, które państwo złożyliście, wynikają z troski o stan rolnictwa. Cieszę się, że taka pełna zgoda w tej sprawie panuje. Mógłbym też powiedzieć, że wszyscy mieli szansę się wykazać i takie działania podjąć wcześniej, zasłużyliby na szacunek i większe wsparcie ze strony rolników, ale nie chcę być tutaj złośliwy.

    Przewija się kwestia postulatu zwiększenia stawek. Tak, każda tego typu decyzja ma określone konsekwencje dla budżetu. Trzeba realnie patrzeć. Ten mechanizm jest bardzo kosztochłonny, kosztotwórczy dla budżetu. To jest 1200 mln zł. Na ten cel są przeznaczane duże środki. W przyszłym roku będziemy analizować, na ile będzie nas stać. Uważam, że w tym roku stawka jest bardzo, bardzo wysoka.

    Nie do końca rozumiem propozycję pana posła wypowiadającego się w imieniu Platformy Obywatelskiej, żeby bez jakiegokolwiek dokumentu określać wielkość produkcji zwierzęcej w gospodarstwie, tego bydła przeliczanego na duże jednostki przeliczeniowe. Muszę powiedzieć, że bardzo często rolnik nie ma nawet do końca w pamięci, jeżeli to jest duże gospodarstwo, ile tych sztuk w trakcie roku przez gospodarstwo się przewinęło. Po drugie, przecież wiem, że byłby to jeden z podstawowych zarzutów dotyczących braku nadzoru nad wydatkowaniem pieniędzy publicznych, jeżeli byśmy wprowadzili wyłącznie deklarację rolnika, ile on tych krów w gospodarstwie miał.

    Przypomnę, że od wielu lat ze zmiennym szczęściem działa system rejestracji i identyfikacji zwierząt, który w tej chwili jest już bardzo doprecyzowany. Wydaje się, że otrzymanie prostej informacji z biura powiatowego agencji o tym, ile tych sztuk przewinęło się przez gospodarstwo, nie jest jakąś zbędną mitręgą dla rolnika ani jakąś wielką komplikacją dla agencji restrukturyzacji i modernizacji. Między innymi po to tworzymy te bazy danych. One są wymogiem Unii Europejskiej, żeby mieć przegląd wszystkich zwierząt żyjących w Unii Europejskiej. To jest przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo żywności. Gdyby coś się pojawiło, nie daj Boże, w produkcie finalnym w sklepie, to możemy na podstawie szczególnego mechanizmu rejestracji odtworzyć, w jakim gospodarstwie i w przypadku jakich sztuk problem się pojawił. Ale przy okazji, jeżeli chodzi o tworzenie tych skomplikowanych baz danych, mamy możliwość wygenerowania bardzo prostej odpowiedzi dla rolnika najbliżej jego miejsca zamieszkania, czyli w biurze powiatowym.

    Propozycja, którą Marek Sawicki przedstawił w imieniu PSL-u, jest propozycją ciekawą. Chodzi o zróżnicowanie wielkości zwrotu na hektar, powiem to w pewnym uproszczeniu, w zależności od typu gleby, ukształtowania terenu. Każdy z rolników wie, że inaczej się orze gleby ciężkie, zlewne, gliniaste, jeszcze inaczej na skłonach, na stokach. Inaczej uprawia się bardzo słabe piaszczyste gleby gdzieś pod lasem. Może należałoby to zróżnicować, tylko w przypadku tych najsłabszych gleb, jeżeli chodzi o te mityczne 138 l, jak podawał pan poseł reprezentujący klub Kukiz’15, byłoby to dużo, dużo mniej niż 80 l/ha. Może należałoby to rzeczywiście zróżnicować, tylko że komplikacja samego systemu niepomiernie wzrasta. Ten system byłby również kwestionowany przez rolników, którzy by uważali tak: moja gleba co prawda jest słaba, ale ona jest o tyle, proszę pana, w zakresie podeszwy płużnej czy innych elementów skomplikowana, że u mniej więcej paliwa się zużyje. Uprościliśmy to na zasadzie pewnego kompromisu między tymi większymi i mniejszymi ilościami zużywanego paliwa. Proponujemy takie rozwiązanie, które jest rozwiązaniem prostym, logicznym i w pewnym sensie uśredniającym zużycie paliwa w różnych typach gospodarstw w Polsce.

    Również pojawia się wątek, co z gospodarstwami, które nie mają ciągnika. Przypomnę, że nie trzeba mieć ciągnika, nie ma wymogu posiadania pojazdu, by zakupić paliwo. Odbywa się to na podstawie ilości gruntów, które są w ewidencji przypisane do gospodarstwa - mówię to w pewnym uproszczeniu. Natomiast chcę bardzo mocno podkreślić, że to nie jest kolejna dopłata do 1 ha. Dopłaty do 1 ha otrzymują rolnicy z innej puli, ze środków unijnych, przez długie lata wspierane jest to również środkami krajowymi, i te dopłaty stanowią pomoc, jeśli chodzi o wszystkie inne typy produkcji, również ma to być pomoc dla tych, którzy mają trzodę chlewną czy gęsi, o które ktoś tu się tak mocno troszczy, którzy w gospodarstwach ponoszą różnego rodzaju koszty związane z uprawą. Temu służą dopłaty obszarowe.

    Natomiast my jako jeden z nielicznych krajów europejskich, podkreślam: jeden z nielicznych krajów europejskich wprowadziliśmy w 2006 r. decyzją Prawa i Sprawiedliwości mechanizm dodatkowej pomocy - dotyczy to paliwa. Podkreślam to bardzo mocno. Niedawno, kiedy grupa posłów z panem przewodniczącym Sachajką i ze mną, kiedy nie pełniłem jeszcze funkcji ministra, była w Austrii - na której pod wieloma względami możemy się wzorować - zapanowała konsternacja. Widzieliśmy przeogromne zdziwienie w oczach Austriaków, kiedy pytaliśmy ich, jakie u nich są dopłaty do paliwa rolniczego. Stwierdzili, że nie słyszeli o takim mechanizmie.

    Jeśli chodzi o kwestię wprowadzenia innego typu paliwa, która była w Polsce rozważana w 2006 r., czyli paliwa kolorowanego, paliwa specjalnie skażonego barwnikiem, nieusuwalnym barwnikiem, który byłby tym indykatorem wskazującym w czasie kontroli, czy jest to paliwo dedykowane tylko i wyłącznie maszynom i urządzeniom rolniczym, pojazdom rolniczym, czy też wykorzystywane do innych celów, to nie było to - i wydaje mi się, że tak jest w dalszym ciągu, chociaż tego już pewny nie jestem - możliwe do wprowadzenia ze względów organizacyjno-logistyczno-technicznych. Stacje paliwowe, które w tym czasie funkcjonowały, głównie na obszarach wiejskich, a tam się zaopatrujemy, my, rolnicy, tam tankujemy swoje traktory, te stacje miały najczęściej jeden zbiornik - w SKR-ach, w jakichś małych, rozwijających się stacjach benzynowych przy drogach był jeden zbiornik i właściciel stacji nie był w stanie zróżnicować oleju napędowego uniwersalnego i dodatkowo wydzielić zbiornika z dystrybutorem dla oleju napędowego rolniczego. Może w tej chwili duże stacje byłyby w stanie wydzielić oddzielne zbiorniki, chociaż to wszystko również natychmiast generuje dodatkowe koszty, ale przecież znaczna część rolników w dalszym ciągu zaopatruje się w mniejszych stacjach paliwowych i byłoby to, moim zdaniem, nadmiernym utrudnieniem dla rolników, by zdobyć to paliwo znaczone, najczęściej o barwie czerwonej. Dlatego przyjęliśmy metodę najprostszą - zwrot akcyzy. To będzie ustalone, ustawa tutaj o tym mówi, do końca grudnia. Do tej pory było to do końca listopada, w tym roku nie damy rady do końca listopada, a przecież mechanizm ma wejść od 1 stycznia 2019 r. Te faktury, które już w tej chwili są zbierane przez rolników, faktury zakupu, będą rozliczane już według tego nowego mechanizmu. Jest to również określenie bardzo precyzyjne i nie da się tego przyspieszyć ze względu na fakt, że akcyzę na paliwa określamy w euro, a przeliczenie euro na złotówki następuje zgodnie z kursem podanym na dzień 1 października, a dla płatności bezpośrednich dla rolnictwa, przypomnę, ostatniego września. Więc ta stawka akcyzy, która obowiązuje w 2019 r., wynosi, jeżeli dobrze pamiętam, 21 euro do 1000 l. Zastosowaliśmy zwrot w 2006 r. i cały czas to funkcjonuje. Jeszcze raz powtórzę: to nie jest dodatkowa dopłata do 1 ha, to jest dopłata do zakupionego paliwa. Rolnik kupuje paliwo i z tym swoim kwitem, rachunkiem, fakturą dwa razy w roku udaje się najbliżej, gdzie jest to możliwe - do swojego urzędu gminy, i tam po kilku dniach jest dokonywany przelew na jego konto.

    Nie do końca rozumiem tego ciągłego odnoszenia się, że ktoś podał 138 l. Ja znam również wyliczenia wskazujące 82 l. No dobrze, to które przyjmiemy? Mówienie, że my dajemy 100 l, a jeszcze trzeba pamiętać o 38 l, jeszcze to oddać, bo jak nie, to rolnik kupi w szarej strefie... Powiem szczerze - tego argumentu nie rozumiem.

    (Poseł Zbigniew Ajchler: Wytłumaczę.)

    A oprócz tego chcę powiedzieć, że determinacja naszego rządu idzie w takim kierunku, żeby nie było szarej strefy, żeby nie było złodziejstwa, jakie do tej pory w obrocie paliwa w Polsce panowało, kupowania na lewo, kupowania paliwa ponoć tańszego tylko dlatego, że nie był od niego odprowadzany VAT. To wszystko się już na naszych oczach kończy. Więc nie bardzo rozumiem, gdzie rolnik te mityczne dodatkowe 38 l, wyliczone przez jeden z instytutów - tylko że jest wiele innych, które mają wyliczone inne stawki średniego zużycia - miałby kupować.

    Również w związku z tym, że to nie jest żadna dodatkowa dopłata do 1 ha ani do innych typów produkcji, nie przewidujemy - poza dużymi stadami przeżuwaczy, gdzie koszty są dużo większe - stosowania tego mechanizmu w odniesieniu do innych grup zwierząt. Pomoc dla rolników uprawiających pola i przy okazji mających trzodę chlewną jest realizowana przez dopłaty bezpośrednie. Jest to związane zarówno z uprawą pola, jak również ewentualnym wywożeniem gnojowicy czy obornika, dotyczy to również upraw i zbioru tego, co jest na polach uprawiane. Natomiast to sami rolnicy, producenci bydła wskazywali na dużo większe koszty i zużycie paliwa w tych gospodarstwach, dlatego odpowiadając pozytywnie na ich oczekiwania, taką decyzję podjęliśmy.

    Zresztą patrzę na pana ministra Romańczuka, specjalistę w zakresie hodowli bydła. I dotyczy to również innych form pomocy przewidzianej dla hodowców bydła, choćby takich jak uwzględnienie przy szacowaniu strat suszowych - w tym roku po raz pierwszy w historii - możliwości odliczenia wartości bydła przy mechanizmie wyliczania strat dla całego gospodarstwa, co sprawiało, uwzględniając wartość bydła, że procent straty nie przekraczałby 30%. Dlatego dla tych rolników, którzy mają zwierzęta, wprowadziłem mechanizm, który pozwala liczyć straty wyłącznie w zakresie uprawianych pól. A więc pomoc dla gospodarstw zajmujących się produkcją bydła jest rozliczna i jedną z form jest mechanizm wsparcia dotyczący paliwa rolniczego.

    Pani poseł Pępek chce, żebym na piśmie odpowiedział na pytanie dotyczące suszy i jabłek. Chętnie to uczynię, ale jedno zdanie. Pomoc suszowa jest realizowana rytmicznie, agencja w tej chwili osiągnęła sprawność wypłat suszowych, i za wczoraj jest to 46 mln dziennie. Wypłaciła do tej pory ok. 600 mln zł. Rolnicy złożyli na tę chwilę ok. 230 tys. wniosków. Te dane są mi podawane na koniec dnia, więc mechanizm pomocy dla rolników dotkniętych klęską suszy jest realizowany. Nie czekaliśmy, jak to miało miejsce w innych latach, a przede wszystkim w 2015 r., do którego często się porównuje inne lata, aż wszyscy rolnicy złożą swoje wnioski i wtedy określimy, ile pieniędzy starczy. W 2015 r. to było 400 zł do hektara, z zastosowaniem mechanizmu uzależniającego od ubezpieczenia, o czym nie pamięta również pan Sawicki, który w związku z tym stawia mi w mediach zarzut. Wtedy rolnicy, zdecydowana większość rolników - a było objętych ubezpieczeniem 2800 tys. ha, sprawdziłem to dokładnie - otrzymywali 200 zł do hektara. W tym roku, w zależności od stopnia ubezpieczenia gospodarstwa - przecież to jest mechanizm wprowadzony przez pana Sawickiego w 2008 r. (Poruszenie na sali), a kwestionuje w tej chwili przepisy, które sam przyjął - ten mechanizm określa zwrot w wysokości 1000 zł, 500 zł lub połowy tego w przypadku braku ubezpieczenia połowy gospodarstwa. Ale chętnie, pani poseł, na ten temat odpowiem. Ta pomoc związana z paliwem służy gospodarstwom i większym, i mniejszym. Staramy się szanować wszystkie gospodarstwa, nie dzielimy ich na większe i mniejsze, raczej dzielimy na te (Dzwonek), które potrzebują polskiej pomocy, a potrzebują jej wszyscy. Dziękuję bardzo.

    (Poseł Zbigniew Ajchler: Panie marszałku...)


Przebieg posiedzenia