8. kadencja, 71. posiedzenie, 1. dzień (07-11-2018)
6. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisji Spraw Zagranicznych o rządowym projekcie ustawy o Instytucie Europy Środkowej (druki nr 2910 i 2969).
Poseł Genowefa Tokarska:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W Lublinie z dużymi osiągnięciami funkcjonuje Instytut Europy Środkowo-Wschodniej. Początkowo, tj. od roku 1991, funkcjonował jako stowarzyszenie, Towarzystwo Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej, a od 2001 r. jako jednostka badawczo-rozwojowa powołana przez ministra spraw zagranicznych, a finansowana przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego.
Przedmiotem zainteresowań historycznych instytutu jest powstanie i rozwój społeczeństw i narodów w Europie Środkowo-Wschodniej, dzieje Kościołów i wspólnot religijnych, tolerancji religijnej i narodowej, tradycji obywatelskich, a także sytuacji mniejszości narodowych i religijnych. Instytut zajmuje się również analizą aktualnych zjawisk politycznych, kulturowych i społecznych w części Europy pomiędzy Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym. Celowo to podkreślam, bo to są stwierdzenia wyjęte z zadań, jakie ma w swoim zakresie Instytut Europy Środkowo-Wschodniej.
Towarzystwo Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej skupiło ponad 130 wybitnych intelektualistów, specjalistów wielu dziedzin nauki, którzy przyczynili się do pogłębienia wiedzy o tej części Europy. W działalności instytutu jest wiele odniesień do autorytetu i dorobku wielu Polaków, orędowników idei Europy Środkowo-Wschodniej, w tym m.in. Jerzego Giedroycia czy Jana Pawła II, świętego papieża i niestrudzonego orędownika pojednania między narodami naszego regionu.
Pierwszym dyrektorem instytutu został prof. Jerzy Kłoczowski, inicjator powołania instytutu, a wcześniej powołania towarzystwa. Prof. Kłoczowski zmarł w ubiegłym roku. Był wybitną postacią nie tylko dla instytutu. Był to wybitny historyk, profesor KUL-u, uczestnik powstania warszawskiego i wielki orędownik Europy Środkowo-Wschodniej. Osobiście miałam okazję poznać w szczegółach pracę instytutu, gdyż uczestniczyłam w wielu inicjatywach, spotkaniach i konferencjach.
Instytut Europy Środkowo-Wschodniej to ośrodek ludzi pracujących z pasją. Był on i nadal jest jednostką wybitną, wzorową, realizującą wszystkie zadania niezbędne do właściwego kształtowania stosunków między narodami. Nie znam, nie odczytuję żadnego racjonalnego uzasadnienia, powtórzę: żadnego racjonalnego uzasadnienia likwidacji Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej.
Nie mogłam uczestniczyć we wczorajszym pierwszym czytaniu w Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, bo jednocześnie była debata w Komisji Finansów Publicznych, której jestem członkiem, ale dzisiaj w nocy przesłuchałam w całości nagranie z posiedzenia komisji edukacji. Nie wybrzmiała w tej debacie ani jedna pozytywna opinia na temat likwidacji instytutu i powołania nowego bytu, a sam minister, pomysłodawca projektu, nie policzył nawet pieniędzy. Projekt nowego instytutu zaskoczył dosłownie wszystkich, nie tylko obecne władze instytutu, z którymi nie przeprowadzono żadnych konsultacji, podobnie jak z innymi organizacjami sfery społecznej.
Przygotowanie tego projektu bez konsultacji, narzucenie zupełnie nieuzasadnionego pośpiechu w debatowaniu nad projektem, skierowanie projektu do pierwszego czytania w komisji, co odbyło się wczoraj wieczorem, a dzisiaj pośpieszne debatowanie i drugie czytanie na sali plenarnej - to świadczy tylko o jednym: intencje rządu w tym temacie nie są czyste.
Obecnie funkcjonującemu Instytutowi Europy Środkowo-Wschodniej w zasadzie brakuje tylko jednego: adekwatnych do wykonywanej pracy środków finansowych. I właśnie zaproponowane w projekcie środki finansowe mamią naiwnych, że ten projekt jest dobrą zmianą. Można zwiększyć możliwości badawcze oraz zakres wykonywanych zadań dobrze działającego instytutu bez jego likwidacji, przekazując środki niezbędne do wykonania tychże zadań.
W toku prac komisji posłowie PiS-u nie dopuścili żadnej poprawki merytorycznej, która nadawałaby obiektywny sens temu projektowi. Odrzucono poprawki dotyczące powoływania osób na stanowiska w drodze konkursu, nie przyjęto również zmiany dotyczącej wymogu posiadania wyższego wykształcenia, przynajmniej tytułu doktora, na stanowisku dyrektora instytutu.
Najbardziej jednak niepokojący jest fakt, że nie chodzi tutaj o poprawę czegokolwiek w dobrze funkcjonującej jednostce, ale chodzi wyłącznie o wprowadzenie ludzi, nowych ludzi, swoich. (Dzwonek) Dlatego też składam wniosek, panie marszałku, o odrzucenie tego projektu w całości.
Przebieg posiedzenia