8. kadencja, 72. posiedzenie, 2. dzień (22-11-2018)
12. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o paszach.
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Krzysztof Ardanowski:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wydaje się, że ta sprawa wymaga trochę głębszego wyjaśnienia. Nie wykorzystam 15 minut, ale kilka słów na ten temat jest potrzebnych.
Dla suwerenności żywnościowej każdego kraju również bardzo ważne jest to, z czego produkujemy pasze, którymi są żywione zwierzęta. Polska, podobnie zresztą jak znaczna część krajów Europy Zachodniej, uzależniła się od importu białka z zewnątrz, z innych kontynentów. Jest to w dziewięćdziesięciu paru procentach modyfikowana genetycznie soja. Ten problem pojawił się również w wielu innych państwach, jak wspomniałem, bo kraje, które przez dziesiątki, ba, setki lat produkowały swoje białko roślinne wykorzystywane w paszach, z powodu pewnej łatwości pozyskiwania soi zaprzestały uprawy roślin wysokobiałkowych, zaprzestały produkcji białka na swoich terenach, uzależniając się od lobby sojowego, które tę soję dostarczało. Rzeczywiście jestem zwolennikiem suwerenności żywnościowej Polski i tego, żebyśmy to, co jest możliwe do wyprodukowania w Polsce, przede wszystkim starali się produkować w Polsce. Przypomnę państwu, że importujemy ok. 2300 tys. t soi modyfikowanej genetycznie, za którą płacimy w zależności od ceny ponad 4 mld zł, a znaczna część tych pieniędzy mogłaby pozostać u polskich rolników w polskich gospodarstwach. W 2006 r. Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło w ustawie zakaz importowania soi modyfikowanej genetycznie, a przez kolejne lata wejście w życie tego zakazu było odsuwane, odsuwane w drodze kolejnych moratoriów. Muszę powiedzieć, że nie wykazaliśmy się jako państwo polskie, jako polskie rolnictwo przezornością, ponieważ uzależniliśmy naszą suwerenność żywnościową od importu. Czas z tym skończyć. Zresztą to nie jest tylko stanowisko polskie. Ja się bardzo cieszę, bo dzisiaj w Wiedniu komisarz Hogan ogłosił europejski plan białkowy, który zakłada dokładnie to, o czym mówię od paru lat, że Europa powinna starać się wyprodukować u siebie wystarczającą ilość białka, co najwyżej jakieś niezbędne...
(Poseł Dorota Niedziela: Od 2008 r.)
...dodatkowe ilości importować spoza Europy, ale przede wszystkim opierać się na własnym białku. I my chcemy to w Polsce uczynić. Biorąc pod uwagę stopień rozmnażania roślin wysokobiałkowych, tzw. bobowatych - w tej chwili jest to nazwa obowiązująca w systematyce botanicznej - czy też innych źródeł białka, chcę powiedzieć, że oczywiście nie jest to możliwe do wprowadzenia w ciągu 1 roku.
Dlatego, proszę państwa, proponuję - to jest ta część poprawki - żebyśmy dali sobie, żeby polskie rolnictwo dało sobie 2 lata na przygotowanie zastępowalności soi. Ponieważ nie wolno dokonywać wyborów zero-jedynkowych, bo bardzo mocno zaszkodziłoby to produkcji przede wszystkim drobiu, która w Polsce jest silnym elementem produkcji zwierzęcej i elementem eksportu, wycofywanie śrut sojowych modyfikowanych genetycznie będzie odbywało się stopniowo, by nie zachwiać rynku.
(Poseł Dorota Niedziela: A program rolny z 2014 r.?)
A już absolutnie kuriozalną propozycją było wyrzucenie art. 15a, który mówi właśnie o tym, w jaki sposób mamy wprowadzić tę zastępowalność białka w Polsce.
(Poseł Dorota Niedziela: To wszystko jest i działa.)
Ponieważ program, który był realizowany... I tu trzeba podziękować panu ministrowi Sawickiemu, bo przeznaczył na ten program pierwsze pieniądze (Oklaski), potem rząd pani Beaty Szydło przeznaczył duże środki na kontynuację tego programu. Na co ten program odpowiedział? Odpowiedział właściwie na wszystkie zadane pytania dotyczące tego, jakie rośliny uprawiać, jaką agrotechnikę stosować, w jaki...
(Poseł Dorota Niedziela: To dlaczego dalej jest finansowany?)
...sposób konstruować dawki paszowe, żeby to polskie białko stosować. Natomiast nie odpowiedział, bo nie mógł, na zasadnicze pytania, jak zbudować rynek polskiego białka, w jaki sposób przekonać firmy paszowe, żeby chciały zmienić swoje receptury, by stosować polskie białko, w jaki sposób stworzyć system skupu od polskich rolników roślin wysokobiałkowych, w jaki sposób doprowadzić do tego, żeby śruty poekstrakcyjne rzepakowe, czyli podstawowe źródło białka, były poddawane specjalnemu przetworzeniu, tak by stały się pełnowartościowymi źródłami białka o wysokiej strawności. Ten program na te pytania nie odpowiedział, bo nie mógł, bo takich celów temu programowi nikt wtedy nie postawił.
A więc ja chcę, żeby nie tylko w sposób mechaniczny znowu przedłużyć o ileś lat zakaz wprowadzenia soi modyfikowanej, ale też wprowadzić skuteczne zastępowanie poprzez konstrukcję rynku. I to w tej chwili, proszę państwa, się dzieje. Pracuje zespół, który spotyka się z przedstawicielami polskich producentów pasz. Udało mi się przekonać wszystkich polskich producentów pasz do tego, żeby weszli do tego programu. Zostały zlecone badania w kilku ośrodkach naukowych w zakresie poprawienia strawności i przydatności żywieniowej śruty rzepakowej. Podjęliśmy działania, które mają zwiększyć w przyszłym roku uprawę rzepaku, tak żeby uzyskać mniej więcej ok. 3 mln t, może 3,5 mln t rzepaku, żeby mieć realną bazę, na której będziemy budowali polskie białko.
To są te działania, które są opisane w art. 15a, czyli w tym programie. To jest program historyczny, ponieważ daje możliwość uzyskania suwerenności żywnościowej Polski i uniezależnienia się w sposób stopniowy od zewnętrznych źródeł białka. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
(Poseł Dorota Niedziela: Sprostowanie.)
Przebieg posiedzenia