8. kadencja, 72. posiedzenie, 2. dzień (22-11-2018)

17. punkt porządku dziennego:

Pytania w sprawach bieżących.

Wiceprezes Rady Ministrów Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński:

    Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Szanowni Panowie Posłowie! Pełne brzmienie mojej wypowiedzi dla tygodnika ˝Wprost˝ wygląda w ten sposób: Gdy brakuje programu, a państwu brakuje programu, bo antyPiS, jak mówicie, nie jest żadnym programem, walka przenosi się w sferę emocji. Język, którym mówi się o PiS, ma wykluczać, unicestwiać, ma nas odczłowieczać, delegitymizować, mamy być tak traktowani jak Żydzi przez Goebbelsa. Przytaczam ją w całości, ponieważ w przestrzeni publicznej i mediach pojawił się wyrwany z kontekstu i bardzo znacząco zmieniony, zmanipulowany fragment zacytowanego zdania, który całkowicie wypacza jego sens. To skłamane, nieprawdziwe zdanie, które wielokrotnie przytaczano w mediach, stało się podstawą manipulacji i brzmiało: Gliński mówi, że PiS jest traktowany przez opozycję jak Żydzi przez Goebbelsa. Jest to proste zdanie oznajmujące, od którego łatwo się odbić i popłynąć w jakieś nieuprawnione interpretacje, a nawet, jak się okazało, oskarżać autora o antysemityzm. Pan właśnie przed chwilą odpłynął w takie przestrzenie nadinterpretacji - nie wiem, mam nadzieję, że nie ze złej woli. Tymczasem moja wypowiedź dotyczyła działań części obecnej polskiej opozycji politycznej i miała charakter opisu ich zamierzonych czy niezamierzonych skutków czy, ujmując to nieco inaczej, projekcji państwa zamiarów i celów realizowanych za pomocą odpowiednio dobranych albo przypadkowo stosowanych technik propagandowych.

    (Poseł Rafał Grupiński: Telewizji publicznej.)

    A więc jedyne porównanie, jakiego dokonałem, dotyczy podobieństwa metod, technik działania oraz celów i ewentualnej intencji autorów propagandy, a nie np. jej skali, intensywności, sytuacji ogólnej grupy osób, wobec których jest ona stosowana, nie mówiąc już o porównywaniu do ewentualnych konsekwencji, ostatecznych skutków podobnych działań, które znamy z historii. To jest skandaliczna nadinterpretacja. Służy ona do manipulacji - tak, ja wiem, do czego służy - do używania tych najsilniejszych, największych, najcięższych argumentów, żeby niszczyć, mam nadzieję, że wciąż kontrpartnera, na polu politycznym. Nikt przytomny nie może snuć takich paraleli, to byłby, jeżeli ktoś tak mówi, czysty absurd. Natomiast wciąż wydaje mi się, że w wolnej debacie w wolnym demokratycznym kraju możemy, a jestem przekonany, że mamy obowiązek, dyskutować, i to ostro, ale ostro w sensie intelektualnym, o metodach walki politycznej i technikach uprawiania propagandy politycznej. Tak więc jeżeli kogoś to boli, bo został zaatakowany czy oskarżony o metody propagandowe bardzo niebezpieczne w swoich skutkach, bo wyłączające niejako szerokie grupy społeczne z obszaru praw obywatelskich - do tego służy ta metoda - to tylko i wyłącznie jest to część polskiej obecnej opozycji, o innych reakcjach na moją wypowiedź jeszcze powiem, ta część polskiej opozycji, która te metody niestety stosuje. Na tym polega główny problem.

    (Poseł Rafał Grupiński: Telewizja publiczna, nie my.)

    Być może także powinien o tym usłyszeć świat - że państwo stosujecie podobne techniki. Nikt więcej nie jest przedmiotem tej mojej krytyki, wszelkie inne interpretacje są nieuzasadnione. Jeżeli ktoś poczuł się z tego powodu urażony, to jest mi oczywiście bardzo przykro, ubolewam nad tym, ale wynika to, mniemam i mam nadzieję, tylko i wyłącznie z niezrozumienia tego przekazu, o którym mówimy.

    Wypowiedź moja odnosiła się więc jedynie do języka polskiej debaty publicznej, do jego niezwykłego, niespotykanego wręcz zaostrzenia, do wypowiedzi, które w ostatnim czasie zaczynają dosłownie przypominać chwyty znane z historii Niemiec lat 30., tak, wypracowane na długo przed II wojną światową i konferencją w Wannsee. Mam na myśli - to trzeba niestety powiedzieć, ja wiem, że to jest bardzo bolesne, może nie powinniśmy na ten temat dyskutować - określanie przeciwników politycznych takimi słowami jak PiS-owska szarańcza, ostatnio w mediach bardzo często powtarzanymi przez pana Neumanna chociażby, co słyszałem na własne uszy...

    (Poseł Rafał Grupiński: Biblijne porównanie.)

    ...nowotwór, faszyzm, Hitler, jaczejka bolszewicka, neobolszewizm, pisiaki, depisyzacja (jak deratyzacja), obrzydliwy PiS-owski - przymiotnik ˝PiS-owski˝ wypowiadany ze szczególną emfazą, z takim deprecjonującym, emocjonalnym znaczeniem i najlepiej w co drugim zdaniu. Mistrzynią jest jedna pani posłanka z Nowoczesnej, która ostatnio w jednym programie telewizyjnym użyła tego 36 razy (Dzwonek) jako metody propagandowej, która ma wyłączać kogoś z praw normalnie przyznawanych w każdej wspólnocie wszystkim, którzy w niej funkcjonują.

    Dodatkowo ostatnio - niech się panowie nad tym zastanowią - np. wasz poseł opublikował na Facebooku zdjęcie wicemarszałka województwa śląskiego i podpisał: Ta twarz idealnie pasuje do PiS-u. To po wyglądzie będziemy teraz przyznawali przynależności partyjne i określali, że PiS-owcy są tacy, owacy, tak wyglądają? Takich metod będziemy używali w walce politycznej, panowie?

    (Poseł Rafał Grupiński: Telewizją publiczną niech się pan zajmie, podlega panu.)

    Niestety karykatury, które stosujecie także w walce politycznej, są żywcem przeniesione z ˝Der Stürmer˝. Muszę to pokazać, niestety, muszę to pokazać. To poseł państwa partii...

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Znowu będzie pan cytowany, panie ministrze.)

    Będę, ale to wy robicie, nie ja. Te metody stosuje polska opozycja.

    (Poseł Rafał Grupiński: Niech się pan opanuje.)

    Wy to stosujecie.

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Czas minął.)

    A wcześniej cały sztafaż przemysłu pogardy z wyczynami pana Palikota, począwszy jeszcze od określeń ˝mohery˝, ˝zabierz babci dowód˝. Co to jest? To jest dyfamacja, to jest odebranie praw obywatelskich, wyłączenie pewnej grupy społecznej z obszaru wspólnoty politycznej, poniżenie tej grupy - to stosujecie i to stosowaliście. To są trzy tomy prac pana Sławomira Kmiecika ˝Przemysł pogardy˝. Opisane są tu wasze wypowiedzi. Akurat panowie należycie do takiej kategorii posłów Platformy Obywatelskiej, która się nie wyróżnia w tej propagandzie, i to jest prawda, ale także - i na to publicznie powinniście odpowiedzieć - nigdy nie krytykowaliście swoich współkolegów, swoich kolegów, którzy używają takiej metody. Nie broniliście podstawowych cywilizowanych standardów walki politycznej przed używaniem tego typu metod.

    Tu warto jeszcze odnieść się do innych metod, które są stosowane. Słynny spot wyborczy: zło, nienawiść, oni pójdą na wybory...

    (Poseł Waldy Dzikowski: Pani marszałek, czas.)

    ...który przyniósł wam zwycięstwo wyborach w 2011 r. To jest spot z podstawionymi chorymi z nienawiści ludźmi, którzy mają określać - no właśnie - naszą stronę polityczną.

    Wicemarszałek Barbara Dolniak:

    Panie premierze, skończył się czas.

    Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński:

    Pani marszałek, już kończę.

    Między innymi także z tym panem prowokatorem Hadaczem.

    (Głos z sali: 3 minuty już...)

    Takie metody walki politycznej były i są przez państwa używane. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia