8. kadencja, 74. posiedzenie, 3. dzień (14-12-2018)
29. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy budżetowej na rok 2019 (druki nr 2864 i 3021).
Poseł Antoni Duda:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Nie jestem finansistą ani ekonomistą. Jestem inżynierem, ale dobrze wykształconym inżynierem, absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej, i to 45 lat temu. Mówię o tym nie po to, żeby się chwalić, ale żeby podkreślić, że logiczne i matematyczne rozumowanie nie jest mi obce. A matematyka i logika mówią mi coś zupełnie innego, niż przedstawiają to posłowie opozycji.
Rozumiem, że waszą największą bolączką jest rozwój Polski pod rządami Zjednoczonej Prawicy. Wszak wasz wybitny finansista wieszczył, że ˝piniędzy nie ma i nie będzie˝. W swoich wystąpieniach ubolewacie nad naszym losem i mówicie o katastrofie nas czekającej. Armagedon. A tymczasem budżet rośnie, zarobki Polaków rosną, zatrudnienie rośnie.
(Poseł Jarosław Urbaniak: Mecenasa Kowalczyka najbardziej.)
Deficyt budżetu państwa za 2016 r., tj. budżet odziedziczony przez rząd Zjednoczonej Prawicy po poprzedniej koalicji PO-PSL, to ok. 59,5 mld zł, a Polska była zieloną wyspą.
(Głos z sali: Boli, co? Boli?)
Na 2019 r. zaplanowano deficyt na poziomie 28,5 mld. Na 2018 r. zaplanowany został na poziomie aż 41,5 mld, a wykonany zostanie - wszystko na to wskazuje - na poziomie poniżej 20 mld, i to przy nieporównywalnych wydatkach na cele społeczne. Jak więc to jest? Czy niemal trzykrotne zmniejszenie deficytu budżetowego przy zwiększonych wydatkach to sytuacja lepsza czy gorsza?
Rozumiem prawo opozycji do krytyki rządu, w tym planowanego budżetu, ale proszę o odpowiedzenie sobie na to pytanie osobiście i do siebie (Dzwonek), bowiem rozumiem, że byłoby wam głupio przyznać się publicznie. Ale chyba tego nie unikniecie. Dziękuję. (Oklaski)
(Głos z sali: Ale to było pytanie?)
Przebieg posiedzenia