8. kadencja, 75. posiedzenie, 1. dzień (28-12-2018)
Oświadczenia.
Poseł Jacek Wilk:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Niedawno mieliśmy do czynienia z protestami rolniczymi i wszystko wskazuje na to, że będą one kontynuowane w następnym roku, 2019 r. i że przybiorą mocno na sile. Protesty te biorą się z rozpaczliwej sytuacji polskiego rolnictwa, polskich rolników i są takim krzykiem rozpaczy skierowanym do rządzących, aby w końcu zrozumieli, na czym polega prawdziwy problem polskiego rolnictwa.
Panie i Panowie Posłowie! Kiedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, mówiłem, że polskie rolnictwo może być jednym z największych atutów Polski na wspólnym rynku, wszakże pod jednym warunkiem, właściwie pod dwoma warunkami. Po pierwsze, stanie się tak, jeśli zachowa ono pewną zdrową strukturę, którą posiadało do tamtej pory, i jeśli polski rolnik będzie mógł swobodnie konkurować na rynkach europejskich, ale nie tylko. Sytuacja niestety jest dokładnie odwrotna. Mityczne dopłaty do rolnictwa, o których mówi się, że dzięki nim rolnictwo stanęło na nogi, tak naprawdę zostały zjedzone przez dramatycznie rosnące koszty działalności prowadzenia gospodarstw rolnych. Wszystko, co rolnik musi kupić od czasu właśnie wejścia do Unii Europejskiej, zdrożało o kilkadziesiąt procent, a nawet nierzadko o drugie tyle. Wszystkie czy to towary, czy zboża, czy środki ochrony roślin, czy nawozy sztuczne i wiele, wiele innych rzeczy, to wszystko drastycznie zdrożało właśnie na skutek tego, iż założono, że rolnika będzie na to stać, więc można te ceny windować. To z kolei wynika z tego prostego faktu, iż rolnictwo jest z dwóch stron otoczone, niejako wzięte w takie kleszcze różnych oligopoli. Prawie wszystko, co rolnik musi kupić, i prawie wszystko, co sprzedaje, przechodzi przez różne oligopole i właściwie nie ma mowy o tym, aby w obszarze rolnictwa był jakikolwiek polski wolny rynek. Dopłaty do rolnictwa, do gruntów rolnych są nadal kilka razy, czasem nawet cztery razy niższe niż w innych państwach. W jaki więc sposób polski rolnik może konkurować z rolnictwem, z rolnikami z innych krajów?
Co gorsza, polskie rolnictwo jest zadłużone jak nigdy w historii, ponieważ rolnik, żeby kupić cokolwiek, dostać jakąkolwiek dotację na planowany przez siebie zakup, chociażby maszyn, np. ciągnika, musi zaciągnąć kredyt. W związku z tym polscy rolnicy są zadłużeni jak jeszcze nigdy w historii. Po drodze zlikwidowano polski przemysł cukrowniczy na skutek szkodliwej polityki Unii Europejskiej, ogranicza się coraz bardziej produkcję mleka oraz produkcję w wielu, wielu innych branżach. Do tego jeszcze polski rolnik nawet nie może dokonać uboju świń we własnym zakresie, a produkcja chociażby wędlin jest zakazana.
Szanowni Państwo! Wszystko to powoduje, że sytuacja na polskiej wsi jest coraz gorsza. Na to nakładają się oczywiście jeszcze embarga na eksport polskiej żywności na rynki wschodnie. I dochodzi do tego typu absurdów, z jakimi mieliśmy do czynienia chociażby tego lata, że rolnik woli rozdawać płody rolne. Prosi, aby ludzie sami przyjeżdżali i np. zbierali sobie jabłka, bo nie jest w stanie ich sprzedać albo po prostu najzwyczajniej w świecie mu tego nie wolno.
Od zawsze wiadomo, że są dwie fundamentalne zasady ekonomiki rolnictwa, dzięki którym rolnicy mogą zarabiać. Po pierwsze, rolnik zarabia tym więcej, im bliżej sprzedaje swoje produkty finalnemu odbiorcy, a po drugie zarobi tym więcej, im bardziej przetworzony produkt sprzedaje. I odwrotnie - tym mniej zarabia, im więcej jest pośredników, i tym mniej zarabia, im mniej przetworzony produkt czy surowiec sprzedaje. Z tego płyną bardzo proste wnioski dotyczące uzdrowienia sytuacji polskiego rolnictwa. Po pierwsze, trzeba tak zmienić prawo, aby rolnik bez żadnych ograniczeń, bez żadnych przeszkód mógł swobodnie sprzedawać we własnym zakresie wszystko to, co sam u siebie wyprodukuje, bez żadnych pośredników i bez żadnych ograniczeń. Powinien mieć pełne prawo do sprzedaży wszystkiego, co sam we własnym zakresie w swoim gospodarstwie wyprodukuje czy posiada, przy minimalnych wymogach formalnych, tak aby to była działalność jak najprostsza i jak najmniej sformalizowana. Po drugie, powinno być jak najmniej wymogów dotyczących przetwarzania produktów rolnych, tak aby na wsi powstawały małe przetwórnie, aby powstawał przemysł przetwórczy, aby w jak największym stopniu mógł się rozwijać, bo im bardziej produkt jest przetworzony, tym większe są zarobki dla rolników i dla polskiej wsi.
Oczywiście musimy też robić wszystko, co się da, aby polski rolnik po prostu miał rynki zbytu. Niestety te rynki zbytu zostały ograniczone przez fatalną politykę zagraniczną i na tym polski rolnik traci kilka albo nawet kilkanaście miliardów rocznie. Takie są straty.
Szanowni Państwo! Jeżeli ta polityka się nie zmieni, to z całą pewnością będziemy świadkami buntów rolniczych oraz kolejnych strajków i protestów. Niestety musimy się na to przygotować. (Dzwonek) Dziękuję bardzo.
Przebieg posiedzenia