8. kadencja, 76. posiedzenie, 2. dzień (17-01-2019)

7. punkt porządku dziennego:

Informacja bieżąca.

Poseł Jan Łopata:

    Dziękuję.

    Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Myślę, że żadnemu obywatelowi Rzeczypospolitej, żadnemu Polakowi nie trzeba udowodniać, że służba zdrowia czy też, bardziej poprawnie, system ochrony zdrowia to niezbędny element sprawnie funkcjonującego państwa jako takiego. Każdy z nas bowiem był, jest lub, niestety, będzie zmuszony do korzystania z pomocy lekarskiej.

    Niestety pacjenci z obawą obserwują pogarszającą się sytuację służby zdrowia, wydłużające się kolejki, brak dostępu do lekarzy specjalistów. Nierozwiązane problemy z finansowaniem szpitali wywołują u ludzi uzasadniony niepokój o bezpieczeństwo. A brak dostępu do odpowiednich leków, niekontrolowany ich wywóz za granicę powoduje wymierne straty. Wyznaczanie terminów skutkujących kilkuletnim oczekiwaniem na planowaną operację stało się przykrym standardem polskiej służby zdrowia. Głośne przedwyborcze hasło, że pacjent jest najważniejszy, zderza się z twardą, polską rzeczywistością, która wymaga rzetelnej naprawy.

    Problem służby zdrowia czy ochrony zdrowia nie dotyczy jednostkowo lekarzy, pielęgniarek czy położnych. Należy na to patrzeć systemowo, całościowo. Jeżeli jeden z elementów opieki zdrowotnej nie działa, to cały system przestaje prawidłowo funkcjonować. Stąd właśnie mówimy o systemie. A najnowszy i istotny problem, z którym borykają się dyrektorzy szpitali, dotyczy wprowadzonego od 1 stycznia tego roku, 2019 r., rozporządzenia w sprawie minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych. Liczba zatrudnionych pielęgniarek jest zależna od liczby łóżek i na oddziałach zachowawczych trzeba zatrudnić, jakkolwiek by to brzmiało, 0,6 specjalistki na łóżko, na zabiegowych - 0,7, a na oddziałach dziecięcych - 0,8. Takie normy wprowadza właśnie to rozporządzenie dotyczące lecznictwa szpitalnego. Niestety, poza wprowadzeniem powyższych norm szpitale nie otrzymały pieniędzy na wynagrodzenie dla pracowników ochrony zdrowia. Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych wyliczył, że aby spełnić te normy, musiałyby szpitale w sumie zatrudnić około 3,5 tys. pielęgniarek. Związek ponadto wyliczył, że z powodu norm będą musiały one zlikwidować około 4,5 tys. miejsc w szpitalach, by - trochę źle to brzmi, ale jednak tak to nazwę - dopasować liczbę łóżek do posiadanej liczby personelu pielęgniarskiego. Dla przykładu mogę podać, że ponad 1 tys. łóżek mniej będą posiadały szpitale w województwie łódzkim, w Wielkopolsce liczba miejsc zmniejszy się o 800, a z kolei w województwie lubelskim, skąd pochodzę, likwidacji podlegają 232 łóżka na 44 oddziałach.

    Kolejny niepokojący problem to niewystarczające finansowanie szpitali, szczególnie powiatowych, tych, do których pacjent ma najbliżej, tych, które świadczą opiekę medyczną dla największej liczby pacjentów.

    Następny, fundamentalny problem, z którym będziemy mieli do czynienia, wiąże się z projektem nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, a mianowicie chodzi o wysokość ryczałtu na rok 2019, która ma być ustalana na podstawie dwóch okresów rozliczeniowych z ubiegłego roku łącznie. Główny problem to wyceny świadczeń medycznych, nie przystają one bowiem do kosztów. Dyrektorzy szpitali podkreślają ponadto problemy dotyczące m.in. zbyt późnego terminu ogłaszania ich wysokości na kolejny okres rozliczeniowy, nieinformowanie lecznic przez Narodowy Fundusz Zdrowia o poziomie nadwykonań czy też niedowykonań innych jednostek, brak gwarancji uzyskania płatności za świadczenia ponad limit.

    W związku z tym mam kilka pytań do pana ministra i bardzo bym prosił o odpowiedź. Ile w skali kraju zostanie zlikwidowanych łóżek szpitalnych? Czy jest już przygotowywana jakaś statystyka? Czy w sytuacji, gdy na miejsce w szpitalu trzeba czekać w kolejce, likwidacja obecnych miejsc nie spowoduje paraliżu funkcjonowania służby zdrowia? Proszę również powiedzieć, co mają zrobić dyrektorzy szpitali, czy zapewnić niezbędne miejsca dla pacjentów, czy nie przestrzegać przepisów prawa, bo to w sumie do tego się sprowadza. I dlaczego Ministerstwo Zdrowia dopuściło do tak rażąco niskich wycen, szczególnie biorąc pod uwagę wzrost wynagrodzeń w niektórych zawodach medycznych czy wzrost innych kosztów, chociażby pośrednich? Nie do końca mamy pewność, jeśli chodzi o koszty energii elektrycznej. Proszę powiedzieć, jak będzie wyglądało finansowanie z nadwykonania świadczeń medycznych. Czy szpital będzie dalej tonął w długach, jeśli zapewni należyty (Dzwonek) poziom wykonania zabiegów? Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia