8. kadencja, 76. posiedzenie, 2. dzień (17-01-2019)
7. punkt porządku dziennego:
Informacja bieżąca.
Poseł Jan Łopata:
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowna Pani Minister! Bardzo serdecznie dziękuję za tę dyskusję, którą przeprowadziliśmy, w sumie spokojną, a że bardzo potrzebną, to chyba nikogo nie trzeba przekonywać.
Pani Minister! Wiele pani czasu i miejsca poświęciła kwestiom finansowym, udowadniając, że środki wzrastają. Padała kwota, że w ciągu kilku lat było to 20 mld. Ja tego nie podważałem, nie negowałem. Wielkość środków w kolejnych latach - kto się orientuje, ten wie - wzrasta i jest to wynik pewnego mechanizmu związanego z ilością zatrudnionych pracowników, z płacami zatrudnionych, którzy płacą składki. Wzrasta średnie wynagrodzenie i minimalne wynagrodzenie i w związku z tym wzrastają również dochody narodowego funduszu i te kwoty, o których pani tu mówiła. Zapewne tak jest. Ale spójrzmy na stan zadłużenia szpitali. Czy ta dynamika wzrostu dochodów powoduje, że dynamika zadłużania szpitali się zmniejsza? Wydaje się, że niestety nie. I jeśliby można prosić o taką statystykę - pewnie nie teraz - to ja bardzo bym prosił. A chciałbym pani, państwu coś zacytować. Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych - znany jest pewnie ten list otwarty do Ministerstwa Zdrowia - napisał tak: Szpitale powiatowe stanęły pod ścianą. Nie możemy pozwolić na dalsze tak duże zadłużanie się szpitali. Mamy taką obawę, że niektóre regulacje prawne mogą doprowadzić nawet do zamykania niektórych szpitali, tych mniejszych, powiatowych, bez jednoczesnego, odpowiedniego zabezpieczenia tych świadczeń w powiecie. Wskazuje się na niezbędne podwyższenie poziomu wyceny świadczeń o 15%. To praktycy mówią, ja tylko to cytuję. Proszę się do tego odnieść.
A jeżeli chodzi o liczbę łóżek - to moje główne pytanie, sens tej informacji bieżącej - to muszę przyznać z przykrością, że trochę pani ten problem, przepraszam, zlekceważyła, a na pewno zbagatelizowała, mówiąc, że to proces w sumie organizacyjny. Z całym szacunkiem, nie widzi pani związku między wydanym rozporządzeniem, tymi normami a składanymi wnioskami do wojewodów, dyrektorów szpitali. To trochę rzeczywiście dziwne. Zacytuję tutaj też praktyka, prezesa Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, który mówi tak: Służba zdrowia to nie jest produkcja gwoździ. Pacjenci nie chorują pod dyktando ministerstwa. Raz jest ich na oddziale 30, raz jest dwóch. Zależy to m.in. od pory roku. Trudno przewidzieć obłożenie, bo ponad połowa chorych trafia do nas w ramach ostrych przyjęć. I dodaje, że optymalne wykorzystanie ze względu na normy sanitarne to ok. 80%, a to znaczy, że łóżko jest stale zajęte. Trzeba je umyć, zdezynfekować salę. Średni pobyt pacjenta to 5 dni. Tyle praktyk. Ale nawet patrząc przez pryzmat statystyki, którą pani tutaj przytaczała, mianowicie mówiła pani, jeżeli dobrze zanotowałem, o 11% obłożenia gdzieś tam, ale średnia to 68% - mówię jeszcze raz, jeśli dobrze usłyszałem - a więc jeśli ta średnia to 68%, to przy podawanych procentach obłożenia w niektórych oddziałach musi być ponad 100%. To przecież jest tylko statystyka i logika. Zdaje sobie przecież pani sprawę, że we wnioskach dyrektorów szpitali składanych do wojewodów nie będzie odwoływania się do tego rozporządzenia, do norm. Przywołują oni właśnie ten klucz - wyraz ˝obłożenie˝. Czy to jest w związku z tym - pytanie - kontrolowane i jak to jest czynione? I powtórzę to pytanie zadane na początku, chyba najistotniejsze: Co dyrektorzy szpitali mają zrobić, czy zapewnić niezbędne miejsca dla pacjentów, czy nie przestrzegać przepisów prawa, bo do tego to się sprowadza? Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za podjęcie tematu i dyskusję. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia