8. kadencja, 77. posiedzenie, 3. dzień (20-02-2019)
Oświadczenia.
Poseł Waldemar Andzel (tekst niewygłoszony):
Oświadczenie z okazji 75. rocznicy pacyfikacji wsi polskich w Lasach Janowskich
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! 2 lutego 1944 r. Niemcy przeprowadzili zakrojoną na szeroką skalę akcję eksterminacyjną wymierzoną w polskie wsie położone w zachodniej części Lasów Janowskich, stanowiące oparcie dla silnych w tym regionie oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych. W okolicach Borowa mieściła się nawet kwatera główna 1. Pułku Legii Nadwiślańskiej Ziemi Lubelskiej NSZ. Tego dnia oddziały SS, Wehrmachtu i policji niemieckiej wsparte przez ukraińskich kolaborantów doszczętnie spaliły Borów, Szczecyn, Wólkę Szczecką, Łążek Zaklikowski, Łążek Chwałowski i Karasiówkę. Historycy szacują, że zamordowano wówczas od 800 do 1300 Polaków, w tym kilkaset kobiet i dzieci. Była to prawdopodobnie najbrutalniejsza akcja pacyfikacyjna przeprowadzona przez Niemców na terenach wiejskich okupowanej Polski. Do pacyfikacji Niemcy rzucili naprawdę duże siły, np. Borów był otoczony przez ponad 3 tys. żołnierzy.
Same pacyfikacje charakteryzowały się bardzo podobnym schematem: najpierw niemieckie oddziały w szyku bojowym otaczały daną wieś, następnie ostrzeliwano ją ogniem granatników i działek, a obrazu masakry dopełniało wkraczanie żołnierzy i kolaborantów do samej wsi i mordowanie wszystkich bez względu na wiek. Ludność była także zapędzana do różnorakich zabudowań, które następnie podpalano lub wysadzano granatami. W brutalny sposób mordowano małe dzieci i niemowlęta - zakłuwano je bagnetami, a kobiety i starców wraz z inwalidami palono żywcem w zamkniętych budynkach. Oprawcy dopuszczali się także gwałtów na młodych kobietach, które następnie także mordowano. Tych, którzy ocaleli, wywieziono do obozów koncentracyjnych, do więzienia na Zamku Lubelskim i na roboty do Niemiec. Zabroniono grzebania zmarłych, jeszcze kilka dni po pacyfikacji żołnierze niemieccy rabowali, co się dało.
Tragedię mieszkańców pogłębiał fakt, iż stacjonujące w pobliżu Borowa siły NSZ nie były w stanie nawet nawiązać z Niemcami walki, ponieważ na czas leża zimowego mjr Leonard Zub-Zdanowicz ps. Ząb zdemobilizował pułk i pod bronią pozostało zaledwie 50 partyzantów. Widząc drastyczną przewagę wroga, oddział NSZ wycofał się do lasów w pobliżu Zaklikowa. Posłużyło to później komunistom do oskarżania ˝Zęba˝ o porzucenie bezbronnej ludności na pastwę niemieckiego okupanta.
Niestety nikt z bezpośrednich dowódców pacyfikacji i katów nie poniósł po II wojnie światowej odpowiedzialności karnej. Polska strona próbowała ukarać SS-Gruppenführera Jakoba Sporrenberga, dowódcę SS i policji na dystrykt lubelski, jak i gen. Hilmara Mosera, dowódcę 372. głównej komendantury polowej. Ani jednemu, ani drugiemu nie udało się udowodnić wydania rozkazu pacyfikacji zarówno samego Borowa, jak i okolicznych wsi. Jakoba Sporrenberga ukarano śmiercią w 1952 r. za m.in. zamordowanie ponad 40 tys. Żydów w ramach tzw. Aktion Erntefest. Hilmar Moser odzyskał wolność w 1953 r. Także w samym RFN na początku lat 60. podjęto śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez 1. batalion 4. pułku operacyjnego SS. Do udziału w pacyfikacjach polskich wsi dystryktu lubelskiego przyznało się wówczas kilku byłych żołnierzy jednostki. Ostatecznie jednak nie postawiono tym osobom zarzutów, tłumacząc ich sprawstwo w pacyfikacjach znajdowaniem się w ˝stanie konieczności wywołanym rozkazem˝. Dziękuję.
Przebieg posiedzenia