8. kadencja, 77. posiedzenie, 4. dzień (21-02-2019)
44. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Kultury i Środków Przekazu o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o opłatach abonamentowych (druki nr 3123 i 3223).
Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska:
Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Właściwie powinnam, oszczędzając sobie nerwów, a państwu czasu, powiedzieć tylko jedno zdanie: posłowie Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska wnoszą o odrzucenie w całości w drugim czytaniu poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o opłatach abonamentowych. I to naprawdę by wystarczyło, bo tak dokładnie zrobimy, ale przyzwoitość wymaga, żeby dodatkowo powiedzieć trzy zdania.
Właściwie to będą pytania. Ile trzeba mieć tupetu - wiedząc, jak wygląda oferta programowa telewizji publicznej, zarówno w sferze informacji i publicystyki, jak i w innych obszarach - żeby ot tak sobie, bo potrzeba, przekazywać z budżetu kwotę 1260 mln zł za pośrednictwem posłów, nie rządu? Zwracam uwagę, że projekty poselskie nie podlegają konsultacji. Dlatego że jest to projekt poselski, nikt nam do tej pory wiarygodnie nie odpowiedział, jak to jest z tą uwagą Biura Analiz Sejmowych, że ten projekt podlega prawu Unii Europejskiej i że jest niezgodny z tym prawem. Być może chodzi tu o pomoc publiczną. Nie odpowiedziano, bo po co. Zresztą pierwsze czytanie odbyło się nocą, jak to zwykle bywa w tym Sejmie. Rzeczywiście nie wiem, czy ten tupet zmieściłby się w tych dwóch wieżach spółki Srebrna, bo myślę, że nie.
Ile trzeba mieć pogardy dla reguł, dla prawa, dla zwyczajów parlamentarnych, by rozpatrywanie projektu prowadzić tak, że posłowie opozycji, na których zaczęto krzyczeć i z których zaczęto się wyśmiewać, to posiedzenie komisji opuścili? Więc autorom tego genialnego projektu i takiego sposobu prowadzenia posiedzeń komisji przypominam, że nie chodzi o nas, tylko o te setki tysięcy naszych wyborców. Bo nasze mandaty są tak samo ważne, jak państwa mandaty, i nasi wyborcy są dokładnie tak samo ważni, jak państwa wyborcy.
Pani poseł Bubula powiedziała, że trzeba dbać o telewizję publiczną, bo to jest wspólne dobro. Czyje wspólne dobro? Prawa i Sprawiedliwości jest, zgoda. Szkoda, że nie chcieliście państwo zobaczyć materiału, myśmy nawet dzisiaj pokazali, jak to wspólne dobro funkcjonuje. Jaki tam jest poziom dziennikarstwa, jaki tam jest poziom rzetelności, jaki tam jest poziom bezstronności, obiektywizmu? To jest wspólne dobro? To jest dobro rządzącej partii. I na parę miesięcy przed jednymi i drugimi wyborami potrzebne jest 1260 mln zł, bo przecież za coś trzeba tę kampanię opluwania, zniesławiania i manipulacji robić. Tylko taki jest sens i cel tego projektu.
Jeśli chodzi o samo procedowanie, to pierwsze czytanie odbyło się w nocy, bez odpowiedzi na podstawowe pytanie, czy w ogóle możemy nad tym procedować. Mówiłam też, jaka była atmosfera podczas rozpatrywania projektu i jak prowadziła to posiedzenie przewodnicząca komisji. Rozumiem, że właśnie czekała, czy ją wpiszą na listę do Parlamentu Europejskiego, ale to jej zdenerwowanie akurat mało mnie obchodzi. Dopiero na tym posiedzeniu podczas rozpatrywania projektu przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przekazuje nam jakieś uwagi. Notabene z tych uwag wynika tylko to, że w tym projekcie trzeba coś poprzestawiać, bo jest on mało klarowny. Ale zasada nie jest wzruszona.
I państwo mówicie, że to jest projekt, który ratuje dobro narodowe? To jest projekt, który niszczy dobra narodowe. Dobrem narodowym są zgoda i porządek, a wy jesteście (Dzwonek) zaprzeczeniem wszystkich tych cech. Ten projekt ratuje was. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia