8. kadencja, 77. posiedzenie, 4. dzień (21-02-2019)
44. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Kultury i Środków Przekazu o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o opłatach abonamentowych (druki nr 3123 i 3223).
Poseł Piotr Apel:
Dziękuję bardzo.
Wysoka Izbo! Jaka jest TVP, każdy widzi. Myślę, że nie ma co się nad tym za bardzo rozwodzić, bo każdy już ma doskonale wyrobione zdanie. Natomiast warto przypomnieć, że na samym początku kadencji Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało zmianę systemu poboru abonamentu. Mówiono, że będzie on zupełnie inaczej wyglądać, że będzie bardziej przejrzysty. Być może będzie to model czeski, czyli współfinansowany przez prywatne podmioty, być może jakiś inny. Minister Czabański zobowiązał się, że w ciągu roku przedstawi tego typu projekt. Widział ktoś z państwa taki projekt abonamentu? Czy mamy jednak cały czas tę patologiczną sytuację, w której większość sejmowa decyduje, czy szef telewizji dostanie pieniądze, czy nie, czy będzie mógł utrzymać tę instytucję, czy nie?
Proszę mi wierzyć, że jeśli nie zmienimy systemu poboru abonamentu, to prezes, choćby nie wiem, jaki był, a tutaj akurat jest, jaki jest, zawsze będzie zależny od większości. Telewizja publiczna będzie gorsza, i gorsza, i gorsza, bo wy przez tyle lat nie jesteście w stanie przygotować projektu, mimo że wielokrotnie to obiecywaliście. A ile to jest 1200 mln? To jest masa pieniędzy. To jest np. 200 przedszkoli, ponad 30 km autostrady. Mniej kosztuje przekopanie Mierzei Wiślanej, niż wy chcecie przekazać TVP.
Policzyłem też, ile by to wyniosło, gdybyśmy te pieniądze przekazali na program 500+. To by oznaczało 30 zł więcej dla każdego dziecka. I wy wolicie to przekazać Jackowi Kurskiemu niż dzieciom, które dostają 500+. Mnie to nie cieszy, mnie to martwi. Martwi mnie, że publiczne pieniądze są marnowane. Zamiast ustalić jasne reguły niezależnego poboru abonamentu dla telewizji publicznej... Bo wszyscy się zgadzamy, że telewizja publiczna musi być finansowana w związku z tym, że realizuje misję. Uniezależnić telewizję publiczną od polityki, od corocznej decyzji większości sejmowej. Przecież to jest chore, że co roku większość sejmowa decyduje: przeżyjesz albo nie przeżyjesz, będziesz miał pieniądze na funkcjonowanie albo nie będziesz miał. Czyli mamy absolutne uzależnienie od polityki, od większości sejmowej, od parlamentu.
Zostawię już sprawę związaną z konsultacjami społecznymi, bo to jest rzeczywiście skandal, ale on się powtarza już chyba kilka razy w roku. Można powiedzieć, że można się do tego przyzwyczaić - nie można się przyzwyczaić. Nie można się przyzwyczajać do takiego traktowania parlamentaryzmu, traktowania demokracji jako tylko i wyłączenie narzędzia do osiągania własnych celów, własnych celów politycznych, dobrych wyników.
Jestem przerażony tym, odkąd jestem tutaj, w parlamencie, że najważniejszą rzeczą dla polityków jest przetrwanie do następnej kadencji, wygranie następnej kadencji, nie dobro obywateli, nie dobro telewizji publicznej, ale przetrwanie i wygrana następnej kadencji. Wygrana nie jest celem samym w sobie, celem samym w sobie jest służenie obywatelom i praca na ich rzecz, służenie obywatelom poprzez dobre media publiczne, które są jasno oddzielone od władzy, od większości, które wiedzą, czego mogą się spodziewać w następnym roku, jakich dochodów mogą się spodziewać, a nie: w tym roku 900 mln, w następnym 1200 mln, a może w tamtym będzie 2 mld, a może będzie 0,5, może będziesz miał, drogi prezesie, z czego wypłacić pensje, a może nie będziesz miał. Zobaczymy, czy będziesz grzeczny, skuteczny - przecież to jest absolutnie... W głowie mi się nie mieści, że my tak spokojnie stoimy i przyjmujemy taki patologiczny system, jaki jest zaproponowany. Przez tyle lat Prawo i Sprawiedliwość nic z tym niestety nie zrobiło. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia