8. kadencja, 78. posiedzenie, 1. dzień (13-03-2019)
13. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3251).
Poseł Robert Kropiwnicki:
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Przyznam, że jak dostałem ten projekt w celu przedstawienia stanowiska w imieniu klubu Platformy Obywatelskiej, to usiadłem do lektury z dużym zainteresowaniem, bo długo zapowiadaliście, że to będą ciekawe zmiany, bardzo dobre i rewolucyjne. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że góra urodziła mysz. Zapowiadaliście rzeczy wielkie, a naprawdę wyszły rzeczy, nie chcę powiedzieć: słabe, generalnie średniej klasy. Natomiast prawdą jest to, co do czego wszyscy się zgadzamy, że potrzebne jest przyśpieszenie procesów, ponieważ polskie sądownictwo jest w zapaści. Doprowadziliście do makabrycznej zapaści: na rok 2019 zostało z roku 2018 ponad 3 mln spraw. Nigdy tak dużo spraw nie było zaległych, to są naprawdę olbrzymie ilości. Kilkaset etatów sędziowskich nadal jest nieobsadzonych, co powoduje, że sądownictwo naprawdę leży w gruzach. Natomiast państwo zajmujecie się w dużej mierze zmianami kadrowymi, bo to jest dla was najważniejsze. W sprawach karnych, proszę zwrócić uwagę, sami to przyznajecie, skądinąd słusznie, w roku 2018 aż 22% ogółu spraw stanowiły sprawy zaległe z lat ubiegłych, czyli prawie 1/4 ogółu spraw, podczas gdy w roku 2015 spraw zaległych było tylko 16%. I ten wskaźnik bardzo mocno rośnie z roku na rok, zresztą podobnie jak kwota wypłat z powodu przewlekłości postępowań.
I co państwo w ramach tego wszystkiego proponujecie? Naprawdę, oczekiwaliśmy, że reforma procedury karnej będzie prawdziwa, że usprawnicie pracę sądów, że wzmocnicie jeszcze zarządzanie procedurą przez sędziów, że zrobicie coś w końcu z ustawą o biegłych. Bo pan minister zapomniał wspomnieć, że za przewlekłość postępowań w większości odpowiadają biegli. Przyczynia się do tego długotrwałe oczekiwanie na opinie biegłych i wszyscy o tym wiemy. Trzeba powiedzieć, że my proponowaliśmy kontradyktoryjność, która naprawdę przyśpieszała postępowania karne i dawała jednoznaczną receptę. Państwo wywaliliście tę kontradyktoryjność i wzmacniacie inkwizycyjność tak naprawdę. A dzisiaj nie dość, że tą procedurą chcecie wzmocnić inkwizycyjność postępowań, czyli wzmocnić rolę sędziego, to jeszcze chcecie pozbawić oskarżonych możliwości obrony. I to jest rzecz kuriozalna, bo to się nie ostanie w żadnym europejskim sądzie, ani w Trybunale Sprawiedliwości, ani w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, który wyraźnie stwierdza, że oskarżony musi mieć prawo do zapoznania się z dowodami, które są przedstawiane przeciwko niemu. To jest niedopuszczalne, żebyście szli tak na skróty, a to jest absolutnie pójście na skróty. Macie ładną drogę i zamiast nią iść, biegniecie po trawniku, przez płoty, byle na skróty. To wszystko później niestety skończy się w ten sposób, że Polska będzie skarżona i będziemy przegrywać sprawy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Prowadzenie dowodów bez oskarżonego, nawet pomimo jego usprawiedliwionej nieobecności, to naprawdę droga donikąd. Ustanawiacie, co prawda, furtkę, chodzi o ten dowód uzupełniający, tylko co będzie, jeżeli taki dowód będzie przeprowadzony na ostatniej rozprawie? Wtedy nie będzie już furtki, to się wtedy wywali, oskarżony nie będzie miał już możliwości odniesienia się do dowodów, które były przeprowadzone bez jego obecności czy bez obecności jego obrońcy.
Wprowadzacie prekluzję dowodową. Dobrze wiemy - ja jestem wielkim zwolennikiem prekluzji - że ona słabo się sprawdza w procedurze cywilnej, że sędziowie nie chcą jej stosować, że jest stosowana bardzo ostrożnie, a wy proponujecie prekluzję dowodową w podstawowym postępowaniu karnym, co oznacza, że... Trzeba powiedzieć wyraźnie: zastosowanie prekluzji, czyli możliwości zgłoszenia dowodów tylko na początku rozprawy, oznacza, że w trakcie postępowania oskarżony nie może zgłaszać nowych dowodów. To jest niestety bardzo wyraźne ograniczenie prawa do obrony, bo oskarżony musi mieć możliwość zgłaszania dowodów też w trakcie procesu czy chociażby możliwość zajęcia stanowiska w tych sprawach.
Sytuacja wygląda tak: I wy, i my chcemy leczyć, bo nasza diagnoza jest taka, że sądownictwo jest chore, tylko że jak porównamy to do złamanej nogi, to my uważamy, że trzeba ją włożyć w gips, dać jej czas i wspierać leczenie, a wy opowiadacie się za amputacją. Chcecie to odciąć. W ten sposób też wyleczycie złamanie, tylko że nogi już nie będzie. (Dzwonek) Ta propozycja to jest nieszczęście i dlatego składamy wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia