8. kadencja, 79. posiedzenie, 1. dzień (03-04-2019)

Oświadczenia.

Poseł Piotr Müller:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Z przykrością informuję, że 27 marca w wieku zaledwie 51 lat zmarł Jan Dydak, czołowy polski pięściarz, medalista olimpijski, wielokrotny mistrz Polski w boksie.

    W 1988 r. na Igrzyskach Olimpijskich w Seulu zdobył brązowy medal w wadze półśredniej. Startował także w mistrzostwach Europy w Goeteborgu w 1991 r., gdzie zdobył brązowy medal, oraz na mistrzostwach świata w Sydney w 1991 r. W mistrzostwach Polski trzy razy sięgał po tytuł mistrza Polski: w 1987 r., w 1990 r. oraz w 1991 r., natomiast w 1988 był wicemistrzem kraju. Na przełomie lat 80. i 90. był jednym z największych, obok Andrzeja Gołoty i Dariusza Michalczewskiego, talentów polskiego boksu. W latach 1988-1991 czterokrotny zwycięzca klasyfikacji boksu na najlepszego polskiego pięściarza, dwukrotny laureat Złotych Rękawic ˝Przeglądu Sportowego˝. W barwach Czarnych Słupsk złoty medalista drużynowych mistrzostw Polski w 1990 r. oraz ośmiokrotny reprezentant kraju w meczach międzypaństwowych.

    Według oficjalnych statystyk stoczył aż 171 walk, 159 wygrał, 2 zremisował i tylko 10 przegrał. Karierę zakończył w 1991 r. z powodu poważnej kontuzji dłoni. Był zawodnikiem GKS Jastrzębie w latach 1982-1986 i Czarnych Słupsk w latach 1987-1991. W 2005 r. został trenerem sekcji bokserskiej Czarnych.

    Choć chciał być piłkarzem, los skierował go na inne sportowe tory. Urodzony w Czeladzi, był zmuszony wyprowadzić się do Jastrzębia w czasie stanu wojennego. Kuzyni Jana trenowali boks, przyszły pięściarz też postanowił spróbować, pożyczył rękawice i poszedł na trening. Pokochał boks od samego początku. Pierwszy pojedynek zakończył porażką. Jednak przyjmował kolejne wyzwania, z których wychodził zwycięsko. Stał się jednym z najlepiej przygotowanych technicznie zawodników w Polsce. Pierwsze mistrzostwo Polski zdobył w wieku zaledwie 19 lat, a po brązowy medal igrzysk olimpijskich w kategorii półśredniej sięgnął zaledwie rok później.

    Niewiele brakowało, by w ogóle nie wyjechał do Seulu. Odezwała się dawna kontuzja kości stawów dłoni, postanowił jednak zataić tę informację przed trenerami, ponieważ wiedział, że nie dostałby pozwolenia na start. Mimo kontuzji pokonywał kolejnych przeciwników na punkty, a medal zdobył, walcząc praktycznie jedną ręką.

    W 1991 r. podczas czwartej pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II w imieniu polskich sportowców witał Ojca Świętego. Kontynuował później drogę wielkich sukcesów sportowych, kolejne zwycięstwa utwierdzały ekspertów i kibiców w przekonaniu, że mamy w Polsce wielki talent klasy światowej. Brąz na mistrzostwach Europy w Goeteborgu potwierdził formę pięściarza. Za rok miały odbywać się kolejne igrzyska olimpijskie. Jan Dydak był jednym z faworytów, jednak zdecydował się zakończyć karierę właśnie ze względu na uraz dłoni.

    Po zawieszeniu rękawic musiał wyjechać do Niemiec. Po powrocie na szczęście miał okazję trenować młodzież Czarnych Słupsk. Trener Kazimierz Adach, też zresztą medalista olimpijski, i klubowi koledzy: Dariusz Michalczewski, Jacek Gmiński i Cezary Banasiak wspominają go jako wspaniałego sportowca i jeszcze większego przyjaciela. Był bardzo zaangażowany w propagowanie idei olimpijskiej, odwiedzał szkoły, brał udział w spotkaniach z dziećmi i młodzieżą. Czynnie uczestniczył w zajęciach i szkoleniu młodzieży, będąc wsparciem dla nowych talentów. Do końca życia był zaangażowany we współpracę z Polskim Komitetem Olimpijskim.

    Od dłuższego czasu niestety zmagał się z nowotworem. 27 marca Słupsk okrył się żałobą, miasto pożegnało wybitnego sportowca i wielkiego, dobrego człowieka. Pozostawił żonę Teresę, dzieci Magdę, Dorotę i Sebastiana oraz wnuki Jana i Jędrzeja. W pamięci bliskich pozostanie jako ciepły, bezkonfliktowy, pełen optymizmu człowiek, zawsze gotowy, aby nieść pomoc innym.

    Wysoka Izbo! Pragnę poinformować, że wystąpiłem do prezydenta Andrzeja Dudy o pośmiertne odznaczenie Jana Dydaka Orderem Odrodzenia Polski za wybitne zasługi na rzecz sportu.

    Panie Janie, niech pan spoczywa w pokoju. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia